W maju ubiegłego roku poznański sąd okręgowy przyznał mężczyźnie za okres przebywania w areszcie 24 tys. odszkodowania i 120 tys. zł zadośćuczynienia. Orzeczenie to zostało podtrzymane w październiku przez sąd apelacyjny.

Piotr A. został przez prokuraturę oskarżony o to, że w listopadzie 2001 roku zlecił Jakubowi R. zabójstwo swojej matki. Według prokuratury powodem było to, że kobieta sprzedała bez jego wiedzy dom i nie chciała podzielić się z nim pieniędzmi. Mężczyźni mieli planować, że Jakub R. wywiezie kobietę do lasu i tam zabije.

Do próby zabójstwa jednak nie doszło, bo - jak wyjaśniono w czasie wszczętego po informacjach matki śledztwa - Piotr A. wycofał się z zamiaru.

Za zlecenie zabójstwa Piotr A. został skazany na cztery lata więzienia; wniósł do Sądu Najwyższego wniosek o kasację, sąd go uwzględnił i wyrok uchylił. Decyzję o kasacji wyroku SN uzasadnił wówczas tym, że nie można karać za zamiar popełnienia przestępstwa. Sprawa wróciła na wokandę Sądu Okręgowego w Poznaniu i w kolejnym procesie sąd ją umorzył. Przez cały okres trwania sprawy - 33 miesiące - Piotr A. był pozbawiony wolności.

Odszkodowanie i zadośćuczynienie w sprawie - łącznie 116 tys. zł - otrzymał także Jakub R.

We wniesionej kasacji dotyczącej odszkodowania pełnomocnik mężczyzny wnosił m.in., że zasądzona kwota została wyliczona przez sąd z naruszeniem obowiązujących przepisów. Według Piotra A. wysokość odszkodowania powinna sięgnąć 700 tys. zł.

SN nie podzielił jednak tych argumentów. Jak uzasadniała sędzia Jolanta Śpiechowicz, większość zarzutów kasacyjnych jest powtórzeniem skargi apelacyjnej. Ponadto, według SN Piotr A. nie udowodnił, że należy mu się wyższe odszkodowanie. "Stwierdzenie, że horrendalne zyski przynosiłby parking, który Piotr A. prowadziłby, gdyby nie aresztowanie, jest tylko domniemaniem" - mówiła Śpiechowicz.

Odszkodowanie i zadośćuczynienie w sprawie - łącznie 116 tys. zł - otrzymał także Jakub R. Wobec niego poznański sąd również umorzył zarzut przyjęcia zlecenia zabójstwa.