Prezydenci miast coraz częściej są posądzani przez mieszkańców i politycznych przeciwników o łamanie prawa. Stawiają im również poważne zarzuty prokuratorzy. Część przebywa w areszcie, część odpowiada przed sądem z wolnej stopy. Niektórzy zostali już nawet skazani. Żaden nie stracił jednak swej samorządowej funkcji. Zarzuty nie są błahe. Dotyczą najczęściej korupcji, przekroczenia uprawnień, jak w wypadku prezydentów Poznania, Gorzowa Wielkopolskiego, Sopotu, ale też molestowania seksualnego - jak w przypadku prezydenta Olsztyna. Czy przebywanie całymi miesiącami w areszcie nie powinno być wystarczającym powodem do odwołania prezydenta miasta, burmistrza czy wójta?

Za wysokie progi dla ludności

Ustawa o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miasta przewiduje dwie możliwości usunięcia prezydenta z zajmowanego stanowiska: poprzez referendum, a także dzięki dobrowolnemu zrzeczeniu się mandatu przez oskarżonego gospodarza miasta. Jednak w praktyce dość trudno jest pozbawić prezydenta mandatu prezydenta w drodze referendum, gdyż potrzeba do tego 3/5 wyborców. Nie udało się więc odwołać ani prezydenta Szczecina, ani burmistrza Trzebiatowa, Choszczna i Pełczyc. W każdym z tych przypadków referendum było nieważne z powodu niskiej frekwencji.

- Bardzo rzadko dochodzi do referendum, a nawet jeśli zdoła się je zorganizować - jest nieważne, dlatego że ma bardzo niską frekwencję - mówi Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego.

- Z pewnością większą inicjatywę w takich sprawach powinny przejawiać komitety i partie, które rekomendowały daną osobę. Nacisk na rezygnację ze stanowiska powinny wywierać właśnie te środowiska.

- Jeżeli zdecydowaliśmy się na bezpośrednie wybory, dając tym samym tak mocny mandat prezydentowi miasta czy burmistrzowi, to musi on być w podobny sposób odwoływany. Trudno byłoby ustanawiać inną procedurę - dodaje Grażyna Kopińska.

Zarządzanie z aresztu

Oskarżonemu prezydentowi lub burmistrzowi trzeba zapewnić uczciwy proces przed niezawisłym sądem. Tylko na podstawie zarzutów prokuratorskich nie można człowieka dyskredytować - tak twierdzi większość samorządowców.

- Liczba bezzasadnych oskarżeń jest dzisiaj tak duża, że utrata mandatu z powodu zgłoszenia podejrzeń korupcyjnych wobec prezydenta byłaby niesprawiedliwa - mówi Andrzej Porawski, sekretarz Związku Miast Polskich.

- Po doświadczeniu prezydenta Piotrkowa Trybunalskiego, który usiłował zarządzać miastem z aresztu, wprowadzono do ustawy przepis, że prezydent burmistrz i wójt wskazuje swojego pierwszego zastępcę, który automatycznie pełni wszystkie obowiązki prezydenta, w sytuacji gdy ten nie może ich wykonywać.

Powodem może być nie tylko długotrwały areszt, ale np. ciężka choroba, wypadek drogowy, inne zdarzenie losowe. Obowiązek ten trzeba wypełnić od razu po zaprzysiężeniu.

Bezradna rady miasta

Rada miasta nie może odwołać burmistrza czy rezydenta miasta, mogą to uczynić tylko mieszkańcy. Przed reformą samorządową rada miała takie prawo. Dochodziło wtedy do licznych absurdów - na przykład w gminie Sulechów pod Zieloną Górą w ciągu jednej kadencji pięć razy zmieniano burmistrza. Co więcej, piątym burmistrzem był pierwszy odwołany. W takiej sytuacji burmistrz stawał się zakładnikiem większości politycznej.

- Radni na ogół nie ryzykują zgłoszenia referendum - wyjaśnia Andrzej Porawski.

Jego zdaniem, większość zarzutów stawianych prezydentom stanowi rozgrywkę opozycji, która z przeciwnika politycznego chce uczynić kryminalistę.

Innym sposobem rady miasta na skorygowanie postępowania prezydenta jest zmniejszenie mu wszystkich dodatków pieniężnych, jakie otrzymuje. Tak właśnie zrobili kilka dni temu radni Świnoujścia.

Po wyroku też można rządzić

Zgodnie z art. 7 Ordynacji wyborczej do samorządu, prezydent traci mandat, jeśli skazany jest prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne, ścigane z oskarżenia publicznego, lub jeżeli wydano wyrok warunkowo umarzający postępowanie karne.

- Jednak wszystkie decyzje podjęte przez prezydenta miasta nawet po zapadnięciu wyroku skazującego do czasu jego uprawomocnienia są ważne - mówi Beata Tokaj, dyrektor zespołu prawnego i organizacyjnego wyborów w Krajowym Biurze Wyborczym.

Można zatem rządzić miastem z wyrokiem skazującym za przestępstwo nieumyślne, np. spowodowanie wypadku drogowego.

Podstawa prawna

• Art. 26 ust.1 ustawy z 20 czerwca 2000 r. o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miasta (Dz.U. z 2002 r., nr 113, poz. 984).

• Ustawa z 15 września 2000 r. o referendum lokalnym (Dz.U. nr 88, poz. 985).

• Ustawa z 16 lipca 1998 r. Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów, sejmików województw (Dz.U. z 2003 r. nr 159, poz. 1547 ze zm.).

OPINIA

HUBERT IZDEBSKI

profesor, radca prawny, adwokat, dyrektor Instytutu Nauk o Państwie i Prawie UW

W prawie pracy po trzech miesiącach przebywania pracownika w areszcie umowa o pracę wygasa. W prawie administracyjnym jest inaczej. Dlatego prezydent Gorzowa Wielkopolskiego, po wielu miesiącach przebywania w areszcie, mógł po uniewinnieniu powrócić do pracy. Jeśli jednak na skutek prawomocnego wyroku skazującego prezydent utraci mandat, chcąc sprawować funkcję ponownie, musi zostać jeszcze raz wybrany w wyborach bezpośrednich. Ale oczywiście obok litery prawa są jeszcze dobre obyczaje, które nakazywałyby zrzec się dobrowolnie mandatu w sytuacji publicznego postawienia poważnych zarzutów prokuratorskich.