13 maja ABW przeszukała mieszkania m.in. dwóch ówczesnych członków komisji weryfikacyjnej - Bączka i Leszka Pietrzaka. Prokuratura nie postawiła im zarzutów, przesłuchała zaś jako świadków w śledztwie przeciw Aleksandrowi L. i Wojciechowi S., podejrzanym o żądanie od żołnierza b. WSI 200 tys. zł za załatwienie mu pozytywnej weryfikacji. Sąd odmówił aresztowania obu podejrzanych - potem jednak zgodził się na areszt dla L. Prokuratura nie ujawnia, czy L. i S. mieli rzeczywiste wpływy w komisji weryfikacyjnej.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski mówił, że funkcjonariusze ABW działali zgodnie z przepisami i na zlecenie prokuratury w śledztwie w związku z podejrzeniem przekroczenia uprawnień, naruszenia tajemnicy i powoływania się na wpływy.

13 maja dziennikarze TVP, którzy weszli do mieszkania Bączka, próbowali filmować działania ABW

W ocenie Bączka przeszukanie ABW było bezprawne, a akcja była prowokacją wobec komisji weryfikacyjnej WSI (zakończyła ona swe prace 30 czerwca). Zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez ABW, ale prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa. Odmowę prawomocnie utrzymał sąd.

Radomska prokuratura prowadzi dwa śledztwa w innym wątku przeszukania u Bączka. Jedno dotyczy "utrudniania przez dziennikarzy TVP postępowania karnego" w sprawie płatnej protekcji, a drugie - "podejrzenia przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy ABW w toku czynności związanych z przeszukaniem dziennikarzy TVP".

13 maja dziennikarze TVP, którzy weszli do mieszkania Bączka, próbowali filmować działania ABW. Funkcjonariusze Agencji odebrali im m.in. kamerę i przeszukali. Prokuratura podkreślała, że nikt z TVP nie dostał od śledczych zgody na rejestrowanie czynności.