Zgodnie z kodeksem postępowania karnego w razie prawomocnego skazania obywatela polskiego przez sąd państwa obcego na karę pozbawienia wolności minister sprawiedliwości może wystąpić do tego państwa z wnioskiem o przejęcie skazanego.

Następnie sąd orzeka o dopuszczalności dalszego wykonania w Polsce orzeczonej kary w trybie Konwencji o przekazywaniu osób skazanych, sporządzonej w Strasburgu z 21 marca 1983 r. (Dz.U. z 1995 r. nr 51, poz. 279).

Sąd określa według polskiego prawa kwalifikację prawną czynu oraz podlegającą wykonaniu karę lub inny środek przewidziany w tej ustawie. Podstawę określenia kary lub środka podlegającego wykonaniu stanowi wyrok wydany przez sąd państwa obcego, kara grożąca za taki czyn w polskim prawie, okres rzeczywistego pozbawienia wolności za granicą oraz wykonana tam kara lub inny środek, z uwzględnieniem różnic na korzyść skazanego.

Zdaniem sędziego Marka Celeja z Sądu Okręgowego w Warszawie, klasyczne przekazanie do odbycia kary pozbawienia wolności wymierzonej przez sąd obcego państwa nie jest skomplikowane.

- Po pierwsze, skazany musi wyrazić zgodę na odbywanie kary w Polsce, po drugie, trzeba stwierdzić, że za popełniony czyn ponosi się też odpowiedzialność w Polsce. Następnie sąd dostosowuje karę do polskich przepisów - tłumaczy Marek Celej.

Nietypowy przypadek Jakuba T.

Zupełnie inaczej wygląda jednak sytuacja, gdy obywatel polski został przekazany do sądu obcego państwa na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania i następnie skazany na karę więzienia. Po jego przekazaniu Polsce sąd orzeka o wykonaniu kary. W postanowieniu określa kwalifikację prawną czynu według prawa polskiego. Jednak sąd związany jest wymiarem orzeczonej kary przez obcy sąd. Dalej przepisy stanowią, że wykonanie kary odbywa się według przepisów prawa polskiego.

Zdaniem Wojciecha Wiza, jednego z obrońców Jakuba T., polskie przepisy są nieprecyzyjne. Adwokat nie wyklucza, że sprawa trafi do Trybunału Konstytucyjnego.

- Dwóch Polaków popełniło wspólnie i w porozumieniu przestępstwo w Wielkiej Brytanii. Jeden z nich pozostał w Wielkiej Brytanii, a drugi przyjechał do Polski. Pierwszy oskarżony został ujęty na miejscu, a drugiego wydano Wielkiej Brytanii na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Po przeprowadzonym procesie sąd brytyjski skazał oskarżonych na kary dożywotniego pozbawienia wolności. W Polsce za popełnione przestępstwo groziła im kara 12 lat pozbawienia wolności. Następnie te dwie osoby są przekazane w celu odbycia kary w Polsce. W stosunku do osoby, która nie była wydawana na podstawie ENA, polski sąd dostosuje karę do polskich przepisów. Natomiast w przypadku osoby przekazanej w ramach ENA, zgodnie z brzmieniem k.p.k. sąd musi wymierzyć karę dożywotniego pozbawienia wolności - tłumaczy Wojciech Wiza. Dodaje, że w takiej sytuacji przepisy, zgodnie z którymi polski sąd jest zobowiązany wymiarem kary w państwie wydania Europejskiego Nakazu Aresztowania, są niezgodne z konstytucyjną zasadą równości wobec prawa.

- Nie możemy doprowadzić do sytuacji, w której dwóch sprawców po wymierzeniu tożsamej kary za popełnione wspólnie przestępstwo byłoby inaczej traktowanych - mówi Wojciech Wiza.

Specyfika kar

- Kara dożywotniego pozbawienia wolności w Wielkiej Brytanii nie ma nic wspólnego poza nazwą z karą dożywotniego pozbawienia wolności w Polsce. U nas jest to kara eliminacyjna, a tam jest to kara bezterminowego pozbawienia wolności z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie po czasie określonym przez sąd - podsumowuje Wojciech Wiza.

Inne warunki w Anglii

- Można zaryzykować stwierdzenie, że w Anglii warunkowe zwolnienie jest właściwie automatyczne, jeśli skazany nie będzie się sprawował źle. W Polsce musi się wykazywać, żeby uzasadnić pozytywną prognozę kryminologiczną. Czym innym jest więc warunkowe zwolnienie w Anglii i w Polsce - dodaje prof. Zbigniew Hołda. Jego zdaniem, kara, która wiąże polski sąd, to dożywotnie pozbawienie wolności z możliwością zwolnienia po dziewięciu latach - podsumowuje profesor.

Podstawa prawna

• Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks postępowania karnego (Dz.U. z 1997 r. nr 89, poz. 555 z późn. zm.).

OPINIA

PIOTR KRUSZYŃSKI

profesor, Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Jeżeli sąd innego państwa, któremu został wydany polski obywatel w ramach ENA, wymierzył karę nieprzewidzianą w Polsce, to sąd polski musi dostosować ten wyrok do prawa polskiego. W związku z tym sąd może w sprawie Jakuba T. maksymalnie wymierzyć 15 lat pozbawienia wolności, bo tyle przewiduje polski kodeks karny za gwałt ze szczególnym okrucieństwem. Artykuł 604e k.p.k. mówi, że sąd jest związany wymiarem kary, ale musi też respektować polski porządek prawny.

Jeżeli natomiast sąd brytyjski wymierzył karę w ogóle nieprzewidzianą za dane przestępstwo według polskiego kodeksu karnego, to sąd powinien wyrok dostosować do polskich przepisów, tak zresztą jak przewiduje to europejska konwencja o ekstradycji z 1983 roku. W przypadku Jakuba T. nie może być mowy o dożywociu.