Posłowie PiS protestowali przeciwko procedowaniu komisji bez udziału Ziobry. Argumentowali też, że zawiadomienie Ziobry o posiedzeniu komisji było nieskuteczne. Ocenili, że rozpatrywanie wniosku o uchylenie immunitetu bez udziału Ziobry może być złamaniem konstytucyjnego prawa do obrony i "sądem kapturowym".

Szef komisji Jerzy Budnik (PO) odpierał zarzuty, twierdząc, że komisja powiadomiła Ziobrę o środowym posiedzeniu w jego sprawie. Podobną opinię, wyraził przedstawiciel Biura Analiz Sejmowych.

Na środowe posiedzenie komisji podobnie, jak we wtorek, przybyło wielu posłów PiS, w tym prezes partii Jarosław Kaczyński. Apogeum awantury miało miejsce po tym, gdy prowadzenie komisji przejął wicemarszałek Stefan Niesiołowski.

"Hańba", "Precz z komuną", "Precz z Platformą!"

"Hańba", "Precz z komuną", "Precz z Platformą!" - krzyczeli posłowie Prawa i Sprawiedliwości. "Na Białoruś" - mówił jeden z posłów. "Uzurpator!, Uzurpator" - wołali do Niesiołowskiego.

O tym, że posiedzenie komisji odbędzie się w środę o godz. 10 poinformował rano marszałek Bronisław Komorowski. We wtorek komisji nie udało się zająć wnioskiem bo na obrady w małej salce stawiło się około 100 posłów PiS, w atmosferze kłótni posłowie zastanawiali się, czy komisja może w ten sposób pracować, w końcu posiedzenie przerwano. W środę posiedzenie rozpoczęło się w sali konferencyjnej Sejmu, a potem przeniesiono je do innej - równie dużej sali.

Marek Suski (PiS) ocenił, że zwołanie komisji na środę to "czysta złośliwość". Jak dodał, Ziobro tego dnia nie może uczestniczyć w posiedzeniu komisji. Posłowie PiS wnioskowali też o wezwanie Komorowskiego, aby poinformował o tym, dlaczego zwołał posiedzenie komisji na środę.

Suski podkreślił, że rozpatrywanie wniosku przez komisję bez udziału Ziobry będzie złamaniem wszelkich szanowanych zwyczajów sejmowych. "Traktujecie go gorzej niż Stanisława Łyżwińskiego. To skandal" - podkreślił.

"Apeluję, by pan zaprzestał tej żenującej procedury" - zwrócił się Suski do prowadzącego obrady Budnika.

Arkadiusz Mularczyk (PiS) podkreślił, że uchwała Prezydium Sejmu, która mówi o telefonicznej formule powiadamiania posła, żeby stawił się przed komisją została uchwalona na podstawie art 78 ustęp 4, Regulaminu Sejmu, którego już nie ma.

"Nie ma więc podstawy prawnej w regulaminie Sejmu dla tej uchwały na podstawie, której został wezwany minister Ziobro w formie telefonicznej" - powiedział PAP Mularczyk.

W jego ocenie, komisja nie powinna procedować nad wnioskiem prokuratury w sprawie immunitetu Ziobry gdyż nie zostało mu skutecznie dostarczone zawiadomienie o środowym posiedzeniu komisji. Zdaniem Mularczyka, będzie naruszony regulamin Sejmu, a także "może być łamane konstytucyjne prawo do obrony" jeśli komisja będzie procedować nad wnioskiem bez udziału Ziobry.

Sekretarz komisji tłumaczył na posiedzeniu, że "po godz. 10" dzwonił do Ziobry, aby poinformować posła oraz "wysłał w okolicach" godz. 9 faks. Ziobro w środę przebywał w Krakowie.

Protesty posłów PiS uniemożliwiały prowadzenie obrad

Protesty posłów PiS uniemożliwiały prowadzenie obrad. W czasie przerwy w obradach zebrało się Prezydium Sejmu z udziałem Jerzego Budnika. "Prezydium Sejmu postanowiło zastanowić się, co zrobić aby przywrócić porządek na posiedzeniu komisji" - poinformował posłów Budnik.

Po posiedzeniu Prezydium prowadzenie obrad przejął wicemarszałek Stefan Niesiołowski. Przeciwko temu protestowali posłowie PiS domagając się przedstawienia podstawy prawnej na podstawie której tak się stało. "Uzurpator! uzurpator!", "Hańba!" - krzyczeli posłowie PiS.

"Usunąć marszałka!" - wołali z sali posłowie PiS. "Niesiołowski jest uzurpatorem" - podkreślali. "Uzurpator! Uzurpator!" - wołali do Niesiołowskiego. "Hańba", "Precz z komuną", "Precz z Platformą!" - krzyczeli posłowie Prawa i Sprawiedliwości. "Na Białoruś" - mówił jeden z posłów.

"Informuję pana jako obrońca, że łamie pan standardy prawa, łamie pan prawo do obrony. Panie marszałku Niesiołowski" - powiedział reprezentujący Zbigniewa Ziobrę Arkadiusz Mularczyk (PiS). "Hańba, hańba, hańba" - krzyczeli znów posłowie PiS.

"Tymi okrzykami się kompromitujecie" - mówił Niesiołowski.

W atmosferze krzyków na sali, zastępca Prokuratora Generalnego Marek Staszak próbował odczytać akta dotyczące sprawy Ziobry. Przeciwko temu protestował reprezentujący przed komisją Ziobrę Mularczyk.

"Powstaje pytanie, czy odczytanie tych zarzutów będzie skuteczne, skoro nie ma Ziobry na sali" - stwierdził Mularczyk.

Gdy Niesiołowski zamiast udzielić głosu posłom PiS, udzielił go Andrzejowi Czumie z PO, ci oznajmili, że "23 lipca 2008 roku skończyła się w Polsce demokracja".

Wicemarszałek Krzysztof Putra z PiS oskarżył z kolei Niesiołowskiego, że traktuje posłów PiS "z buta" i ogłosił, że wszyscy posłowie Prawa i Sprawiedliwości opuszczają posiedzenie komisji regulaminowej.

Pod nieobecność posłów PiS prokurator Staszak odczytał wniosek prokuratury i posłowie w głosowaniu zdecydowali, że będą rekomendować Sejmowi uchylenie immunitetu Ziobrze.

Przedstawiając wniosek, Staszak podkreślił, że Ziobro jako Prokurator Generalny nie miał prawa wydać polecenia o udostępnieniu materiałów dotyczących mafii paliwowej.

Ocenił polecenie b. ministra sprawiedliwości, aby pokazać akta prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu jako "prywatną inicjatywę Zbigniewa Ziobry".

Jak zaznaczył, nie było merytorycznego uzasadnienia udostępnienia materiałów. "Został bezprawnie ujawniony materiał procesowy z postępowania" - podkreślił. "Zostały złamane wszelkie reguły postępowania i to przez osobę, która ma bronić praworządność" - dodał.

W ocenie Staszaka, J.Kaczyński nie posiadał wówczas poświadczenia bezpieczeństwa. Podkreślił, że nawet jeżeli by je miał, to akta postępowania powinny mu być udostępnione tylko w wypadku gdyby upoważniał go do tego zakres obowiązków - co zdaniem prokuratora krajowego - nie miało miejsca.

Staszak potwierdził, ze krakowski prokurator Wojciech Miłoszewski, na polecenie Ziobry przedstawił prezesowi PiS akta. Jak powiedział, Miłoszewski został wezwany do gabinetu Ziobry w ministerstwie sprawiedliwości "wraz z materiałami dotyczącymi śledztwa".

Staszak ocenił, że krakowski prokurator nie powinien wykonywać polecenia Ziobry i dlatego toczy się przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne.


Sprawa związana jest z postępowaniem dotyczącym mafii paliwowej. Informacje z tego śledztwa zreferował prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu krakowski prokurator Wojciech Miłoszewski (do sądu dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym skierowano wniosek o uchylenie mu immunitetu prokuratorskiego), a w całej sprawie pośredniczył ówczesny minister sprawiedliwości, prokurator generalny, Zbigniew Ziobro.