Posłowie PiS domagali się przerwania posiedzenia komisji, ponieważ nie było na nim Zbigniewa Ziobro (PiS). Komisja miała rozpatrzyć wniosek prokuratury o uchylenie mu immunitetu.

Posłowie PiS domagali się też, by Niesiołowski udzielił im głosu.

Tymczasem, w atmosferze krzyków na sali, zastępca Prokuratora Generalnego Marek Staszak próbował odczytać akta dotyczące sprawy Ziobry. Przeciwko temu protestował reprezentujący przed komisją Ziobrę Arkadiusz Mularczyk (PiS).

"Powstaje pytanie, czy odczytanie tych zarzutów będzie skuteczne, skoro nie ma go na sali"

"Powstaje pytanie, czy odczytanie tych zarzutów będzie skuteczne, skoro nie ma go (Ziobry - PAP) na sali" - stwierdził Mularczyk.

Gdy Niesiołowski zamiast udzielić głosu posłom PiS, udzielił go Andrzejowi Czumie z PO, ci oznajmili, że "23 lipca 2008 roku skończyła się w Polsce demokracja".

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra z PiS oskarżył z kolei Niesiołowskiego, że traktuje posłów PiS "z buta" i ogłosił, że wszyscy posłowie Prawa i Sprawiedliwości opuszczają posiedzenie komisji regulaminowej.