Z wnioskiem o przeniesienie sprawy zwrócił się 14 lipca Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia, który 29 lipca miał zacząć proces Lipca. Sąd powołał się na przepis prawa stanowiący: "Sąd apelacyjny, na wniosek sądu rejonowego, może przekazać do rozpoznania sądowi okręgowemu, jako sądowi I instancji, sprawę o każde przestępstwo, ze względu na szczególną wagę lub zawiłość sprawy".

Rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie Wojciech Małek tłumaczy, że zgodnie z prawem najpierw przewodniczący wydziału wyznacza termin rozprawy, a potem skład sędziowski może podjąć decyzję o przeniesieniu sprawy.

Wiele razy już stołeczne sądy rejonowe decydowały o przeniesieniu do sądów wyższego rzędu głośnych procesów - m.in. spraw Lwa Rywina, b. szefa MSW Andrzeja Milczanowskiego, b. wiceszefa MON Romualda Szeremietiewa, b. wiceminister kultury Aleksandry Jakubowskiej, b. szefa Agencji Wywiadu Zbigniewa Siemiątkowskiego, b. ministra gospodarki Wiesława Kaczmarka, Anny Jaruckiej oraz autorów stanu wojennego. W sądach rejonowych orzekają zazwyczaj młodzi sędziowie, często asesorzy (czyli jeszcze przed formalną nominacją sędziowską); w okręgowym - bardziej doświadczeni.

"Jeśli sprawa trafiłaby do sądu okręgowego, to zapewne prowadziliby ją sędziowie o większym doświadczeniu zawodowym i życiowym niż w sądzie rejonowym, przy całym szacunku dla tego ostatniego" - powiedziała PAP adwokat Lipca, mec. Magdalena Bentkowska.

Dodała, że w czwartek sąd okręgowy rozpatrzy zażalenie obrony na czerwcową decyzję sądu rejonowego o przedłużeniu aresztu Lipca do 17 września. Bentkowska zwróciła uwagę, że jednym z argumentów decyzji sądu był fakt, że jeszcze w lipcu ma zacząć się proces. Według obrony nie ma przesłanek do dalszego aresztu dla Lipca, w którym przebywa on od zatrzymania w październiku 2007 r.

Lipiec miał być zatrzymany jeszcze przed wyborami

11 czerwca Prokuratura Okręgowa w Warszawie wysłała do sądu akt oskarżenia wobec Lipca i dwóch innych osób. Były minister jest oskarżony o uzależnienie wykonania czynności służbowych od otrzymania korzyści majątkowej, przekroczenie uprawnień, podżeganie do poświadczenia nieprawdy w dokumentach mających znaczenie prawne oraz oszustwo. Lipiec nie przyznaje się do winy. Grozi mu do 10 lat więzienia.

"Jeśli dojdzie do zatrzymania Lipca, to was puknę"

Według mediów Lipiec miał być zatrzymany jeszcze przed październikowymi wyborami w 2007 r., ale miała się temu przeciwstawić ówczesna szefowa warszawskiej prokuratury okręgowej Elżbieta Janicka, która miała powiedzieć podwładnym: "Jeśli dojdzie do zatrzymania Lipca, to was puknę". Ona sama zaprzecza, wszczęto jednak wobec niej wyjaśniające postępowanie dyscyplinarne. Sprawę bada sejmowa komisja śledcza ds. nacisków.