Niedługo minie rok od wejścia w życie nowych przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Jednak w wielu spółdzielniach przekształcenie mieszkania lokatorskiego za symboliczną kwotę to w dalszym ciągu odległa przyszłość. Zarządy lekceważą swoje nowe obowiązki i nie przestrzegają praw członków.

Zarobić na spółdzielcach

Nowe przepisy zagwarantowały uwłaszczenie najemcom lokali przejętych bezpłatnie przez spółdzielnie od zakładów pracy. Mimo tego część zarządów uzależnia rozpatrzenie wniosku o przekształcenie prawa do lokalu w odrębną własność od wniesienia kilku, a nawet kilkunastotysięcznej opłaty. Władze spółdzielni twierdzą, że nie otrzymały kaucji, które najemcy powinni wpłacać przy przydziale mieszkań.

- To jest skandaliczne, gdyż to nie lokatorzy podpisywali akty notarialne o przejęciu mieszkań od zakładów pracy, ale zarządy - podkreśla Janusz Tarasiewicz z Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców.

Zgodnie z ustawą wpłacone przed laty kaucje mieszkaniowe powinny zostać zaliczone na poczet wkładu budowlanego lub na poczet pokrycia kosztów nakładów koniecznych. Zarządy starają się uniemożliwić stosowanie tej zasady.

- 30 lat temu rodzice wpłacili na mieszkanie zakładowe 13 tys. zł. Kiedy zwrócili się do spółdzielni o przekształcenie, ta zażądała od nich 13, 5 tys. zł tytułem zwrotu nakładów koniecznych na budynek (mimo że płacili na fundusz remontowy). Spółdzielnia uznała też, że kaucja to po denominacji jedynie 13 zł - wyjaśnia Joanna Prządka z SM Domator w Gliwicach.

Decyzje przez pośredników

Ostatnio członkowie skarżą się na ograniczanie im uprawnień do bezpośredniego decydowania o losach spółdzielni. Zdecydowana większość spółdzielni nie zdążyła bowiem uchwalić i zarejestrować nowych statutów, które pozwalałyby na zwoływanie walnych zgromadzeń zamiast zebrań przedstawicieli członków. Wskutek tego decyzje za mieszkańców podejmują w dalszym ciągu ich przedstawiciele, często pracownicy spółdzielni (np. w Siedleckej SM).

Powszechną praktyką jest też pobieranie opłat za przygotowanie dokumentacji niezbędnej do przekształcenia lokalu.

- Za przygotowanie dokumentów do notariusza żądano od nas po 450 zł. Dopiero po interwencjach zmniejszono ją do 100 zł, ale i tak jest to opłata pobierana niezgodnie z prawem - mówi Piotr Szewczyk z SM Górnik w Będzinie.

Ustawa jasno określa koszty uwłaszczenia i nie przewiduje dodatkowych obciążeń wnioskodawców. Tak też orzekł Sąd Okręgowy w Koszalinie, który nakazał zwrot opłat niesłusznie pobranych przez Koszalińską SM Przylesie (wyrok z 22 czerwca 2006 r., sygn. akt VII 434/06).

Przedłużające się uwłaszczenie

Sztandarowym przykładem łamania nowych procedur jest przekraczanie trzymiesięcznego terminu na rozpatrywanie wniosków o przekształcenie. Chociaż generalnie opóźnianie procedur nie jest z góry zamierzonym działaniem zarządów, to jednak ich winy można dopatrywać się w wieloletnich zaniedbaniach w porządkowaniu stanu prawnego gruntów czy nieterminowym podejmowaniu uchwał o odrębnej własności.

Można się zmobilizować

Zmuszenie zarządów do stosowania się do nowych reguł jest możliwe do zrealizowania. Udowodnili to członkowie Górniczej SM w Jastrzębiu Zdroju. Mieszkańcy zgłosili podczas obrad walnego zgromadzenia wniosek o odwołanie rady nadzorczej. Rada została odwołana, nie udzielono też absolutorium zarządowi.

- Głos mieli członkowie spółdzielni, a nie jak dotychczas ich przedstawiciele. Okazuje się więc, że zapisy ustawy są praktyczne w części związanej z walnymi zgromadzeniami - podkreśla Janusz Tarasiewicz.