Śledztwo prowadzone jest pod kątem zniszczenia mienia za co grozi od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

O śledztwie napisała środowa "Rzeczpospolita". "Śledztwo wszczęto 23 czerwca w sprawie uszkodzenia dwóch służbowych laptopów o łącznej wartości ponad 17 tys. zł w nieustalonym miejscu i czasie pomiędzy 7 sierpnia 2003, a 19 listopada 2007 na szkodę Skarbu Państwa reprezentowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości tj. w sprawie czynu z art. 288 par. 1 Kodeksu karnego" - powiedziała w środę PAP rzeczniczka warszawskiej Prokuratury Okręgowej Katarzyna Szeska.

Dodała, że postępowanie zostało zainicjowane zawiadomieniem złożonym przez dyrektora generalnego ministerstwa sprawiedliwości z 9 czerwca 2008.

Szeska zaznaczyła, że postępowanie toczy się w sprawie, nikomu też nie przedstawiono zarzutów.

O laptopach zrobiło się głośno w styczniu tego roku, gdy okazało się, że Ziobro i jego współpracownik z gabinetu politycznego oddali uszkodzone służbowe laptopy. Minister Zbigniew Ćwiąkalski zapowiadał wtedy, że resort będzie się domagał zwrotu kosztów naprawy. Zapowiedział też, że resort zleci opinię, która ma wykazać, w jaki sposób zniszczono laptopy, a potem zapadnie decyzja czy sprawa trafi do prokuratury.

Ziobro zapowiadał skierowanie do prokuratury zawiadomienia w sprawie bezprawnego inwigilowania i przeglądania jego laptopa przez ABW

Według informacji PAP, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która badała laptop Ziobry (oraz jego asystenta), odpowiedziała resortowi, że nie jest w stanie ocenić charakteru uszkodzeń, bo nie dysponuje biegłym z dziedziny mechanoskopii. Wobec tego dyrektor generalny MS, który odpowiada za sprzęt resortu, poprosił prokuraturę, by podjęła się takich ustaleń.

Ziobro odpowiadał, że sam wystąpił o obciążenie kosztami za zniszczony sprzęt. Wyjaśniał, że laptop, którego używał, został przypadkowo uszkodzony podczas przeprowadzki. Zapowiadał, że wytoczy sprawę Ćwiąkalskiemu, jeśli ten nie przeprosi go za "pomówienia", że rodzaj zniszczeń, jakim uległy laptopy, "ma charakter nieprzypadkowy".

W kwietniu Ziobro zapowiadał skierowanie do prokuratury zawiadomienia w sprawie bezprawnego - jego zdaniem - inwigilowania i przeglądania jego laptopa przez ABW.

Ziobro przyznał, że udostępniał swego służbowego laptopa m.in. Patrycji Koteckiej, obecnie wicedyrektor Agencji Informacji TVP. Jak powiedział, miała na nim pisać scenariusze m.in. programów telewizyjnych. Ziobro twierdzi, że dowiedział się o tym dopiero po - jego zdaniem - celowym wycieku informacji z ABW, kiedy zapytał Kotecką o tę sprawę.