Tym samym SA utrzymał w mocy większą cześć orzeczenia sądu I instancji, przyjmując co do zasady, że wszelkie jego ustalenia były prawidłowe i właściwe. Dokonał jednocześnie korekty kwot poszczególnych odszkodowań. Wyrok jest prawomocny. Obie strony mogą się starać o jego kasację w Sądzie Najwyższym.

"Wyrok kończy sześcioletnią batalię o godziwe życie niepełnosprawnego dziecka" - powiedział po jego ogłoszeniu ojciec niepełnosprawnej córki, Stanisław Wojnarowski. Dodał, że zasądzone odszkodowanie umożliwi jej bieżącą rehabilitację, pokrycie kosztów wizyt lekarskich i skomplikowanych badań.

Pół roku temu Sąd Okręgowy w Łomży, jako sąd pierwszej instancji, przyznał państwu Wojnarowskim łącznie blisko 200 tys. zł odszkodowania od miejscowego szpitala, a także ponad 2 tys. zł comiesięcznej renty. Szpital, który odwołał się od wyroku, kwestionował niektóre z orzeczonych kwot.

Przyznane państwu Wojnarowskim pieniądze to suma różnych ich roszczeń

Przyznane państwu Wojnarowskim pieniądze to suma różnych ich roszczeń. W uzasadnieniu wyroku sądu apelacyjnego, sędzia Elżbieta Borowska wyjaśniła, że kwota odszkodowania z powodu utraty możliwości zarobkowania w związku z utratą pracy przez panią Barbarę Wojnarowską została zmniejszona z 31 tys. zł do 14 tys. zł, ze względu na wypłacanie jej świadczenia pielęgnacyjnego, co, zdaniem sądu, częściowo rekompensowało szkodę.

SA zgodził się również z apelacją pełnomocników szpitala w tym punkcie, w którym dowodziła ona, że sąd pierwszej instancji niesłusznie przyznał państwu Wojnarowskim 16 tys. odszkodowania za zakup dodatkowej powierzchni mieszkaniowej, ponieważ po publikacji wyroku przez Sąd Okręgowy w Łomży rodzinie Wojnarowskich został przyznany przez miasto parter domu jednorodzinnego. W związku z tym kwota ta nie została zasądzona na rzecz małżonków.

Ze 108 tys. zł do 40 tys. zł została zmniejszona kwota renty z tytułu zwiększonych kosztów utrzymania dziecka, liczona od momentu urodzenia córki państwa Wojnarowskich do daty orzeczenia sądowego. Odnośnie comiesięcznej renty w kwocie ponad 2 tys. zł zasądzonej obojgu małżonkom, SA uznał, że po osiągnięciu pełnoletniości przez młodsze dziecko, czyli od 2017 roku, będzie ona co miesiąc pomniejszona o kwotę 642 zł.

"Bez względu na przyznane kwoty odszkodowawcze i tak dalej, to co najważniejsze, to o co walczyliśmy od samego początku - została przyznana renta dla córki, i to dla nas liczy się najbardziej" - mówił po ogłoszeniu wyroku Sławomir Wojnarowski.

"Mamy do czynienia z pierwszym w kraju prawomocnie zasądzonym odszkodowaniem za tzw. "złe urodzenie"

Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, który obserwował proces, powiedział dziś dziennikarzom, że sprawa jest przykładem niewykonywania w Polsce ustawy o planowaniu rodziny i warunkach przerywania ciąży. Podkreślił, że mamy do czynienia z pierwszym w kraju prawomocnie zasądzonym odszkodowaniem za tzw. "złe urodzenie".

W jego ocenie istotne jest też utrzymanie w mocy wyroku sądu pierwszej instancji odnośnie przyznania odszkodowania Sławomirowi Wojnarowskiemu, którego kariera zawodowa, a tym samym możliwość utrzymywania rodziny, na skutek urodzenia niepełnosprawnego dziecka i podjęcia opieki nad nim została ograniczona. Ponadto, co również podkreślała sędzia Borowska, Wojnarowski przez pół roku po urodzeniu dziecka opiekował się nim sam, ze względu na depresję żony.

Państwo Wojnarowscy mają dwoje dzieci z rzadką i poważną chorobą genetyczną - hipochondroplazją kości. Proces związany jest z narodzinami ich młodszej córki.

Gdy w 1999 roku Wojnarowska była w ciąży, małżonkowie podjęli decyzję o aborcji. W łomżyńskim szpitalu odmówiono jej zarówno z powodu sytuacji materialnej, a także z powodów medycznych. Odmówiono także skierowania na badania prenatalne, które dałyby odpowiedź, czy jest ryzyko, że drugie dziecko urodzi się z taką samą chorobą, jak pierwsze.

Dzieci z hipochondroplazją kości, choć rozwijają się prawidłowo pod względem umysłowym, wolniej rosną i mają wiele związanych z tym dolegliwości. Dziewczynka, której urodzenia dotyczy proces, ma teraz 9 lat i niecałe 90 cm wzrostu.

Według biegłych powoływanych wcześniej w tym procesie, potrzebuje ona "ponadprzeciętnej" opieki rodziców, niewykluczone że w przyszłości będzie musiała poruszać się na wózku inwalidzkim. Podobnie jak jej starszy brat, wymaga stałej rehabilitacji.

Sprawa ma w Polsce charakter precedensowy

Przyznając państwu Wojnarowskim pieniądze za odmowę badań prenatalnych, sąd pierwszej instancji uznał, że gdy pani Wojnarowska była w ciąży z drugim dzieckiem, naruszone zostały prawa małżeństwa do planowania rodziny i uniemożliwiono im ewentualne podjęcie decyzji dotyczącej aborcji.

Sprawa ma w Polsce charakter precedensowy i to powtórny proces jej dotyczący. W pierwszym Wojnarowskiej zasądzono 60 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie jej praw jako pacjenta. Sprawa w pozostałym zakresie wróciła jednak do Łomży. W październiku 2005 roku Sąd Najwyższy orzekł, że małżeństwo Wojnarowskich ma prawo do dochodzenia od szpitala w Łomży kosztów utrzymania niepełnosprawnego dziecka - których nie musieliby ponosić, gdyby szpital nie pozbawił ich praw do decyzji o legalnym przerwaniu ciąży.

Potem Sąd Apelacyjny w Białymstoku zdecydował o zwrocie sprawy aż do pierwszej instancji, czyli do sądu w Łomży. Zalecił mu m.in. ustalenie stopnia winy lekarza oraz ocenę, czy urodzenie dziecka z rzadką chorobą, wymagającego stałej opieki, wpłynęło na zarobki matki.