Wyjaśnił, że zgodnie z planowanymi zmianami rozważane jest wydłużenie czasu na wydanie orzeczenia z 24 godzin do dwóch tygodni. Ponadto ministerstwo chce znieść zasadę obligatoryjnego obrońcy z urzędu dla osób odpowiadających w przyśpieszonym trybie i wprowadzić instytucję dobrowolnego poddania się karze, a także znieść bezwzględny obowiązek zatrzymywania podejrzanych. O planach resortu napisała czwartkowa "Gazeta Wyborcza".

Jak powiedział Żurawski, wprowadzenie obowiązku wyrokowania w terminie 14 dni miałoby zwiększyć skuteczność trybu przyśpieszonego w sądzeniu czynów chuligańskich. "Chodzi o to, aby sąd mógł zarządzić przerwę w procesie i miał czas przesłuchać świadków oraz na przykład obejrzeć zapisy monitoringu stadionowego lub miejskiego" - dodał.

Uzasadniając kolejną z planowanych zmian, Żurawski wyjaśnił, iż dotychczasowy bezwzględny obowiązek zatrzymania podejrzanego i doprowadzenia go w ciągu 48 godzin przed sąd w niektórych przypadkach niepotrzebnie angażuje siły policyjne. "Obecnie policjanci skarżą się, że muszą często eskortować i pilnować np. tzw. kolarzy, czyli osoby, które zostały zatrzymane za jazdę rowerem w stanie nietrzeźwym" - zaznaczył.

"Projektowane zmiany są fragmentem większego pakietu nowelizacji dotyczących prawa karnego, jakie planuje ministerstwo"

Rzecznik dodał, że po wprowadzeniu zmian, w przypadku, gdy wykroczenie nie jest poważne, a osoba po raz pierwszy weszła w konflikt z prawem, będzie można ją zobowiązać do osobistego, samodzielnego stawiennictwa w sądzie w wyznaczonym terminie.

W opinii ministerstwa, w trybie przyśpieszonym nie zawsze konieczny jest także obligatoryjny obrońca z urzędu, gdyż oskarżeni często przyznają się do winy.

Żurawski poinformował, że w ministerstwie przyjęto już założenia do projektu wprowadzającego reformę trybu przyśpieszonego. Jak dodał, projekt trafi teraz pod obrady Komitetu Stałego Rady Ministrów. "Projektowane zmiany są fragmentem większego pakietu nowelizacji dotyczących prawa karnego, jakie planuje ministerstwo" - zaznaczył rzecznik.

Według danych ministerstwa, koszty trybu przyśpieszonego w ub. roku wyniosły prawie 24 mln zł.

Sądy 24-godzinne zaczęły działać w marcu ubiegłego roku; ich projektodawcy zapowiadali, że rocznie w tym trybie będzie sądzonych 100-150 tys. spraw. Tymczasem w ubiegłym roku osądziły tylko 37 tys. spraw.

Według danych ministerstwa, koszty trybu przyśpieszonego w ub. roku wyniosły prawie 24 mln zł, z czego obowiązkowa obrona z urzędu kosztowała 20 mln zł. Chuligaństwo było przedmiotem mniej niż 1 proc. wszystkich spraw. Według policji dodatkowe koszty związane zatrzymaniem podejrzanych wyniosły średnio 600 zł na jedna osobę.