BOGUSŁAW BANASZAK

profesor, konstytucjonalista, przewodniczący Rady Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów

■ Panie profesorze, jak układa się współpraca Rady Legislacyjnej z resortowymi służbami prawnymi przy tworzeniu prawa?

- Obecny skład Rady Legislacyjnej w ciągu półtora roku zaopiniował ponad 400 aktów prawnych. Pomad 50 proc. naszych opinii jest uwzględnianych przez poszczególne resorty. Z drugiej strony, oprócz opiniowania, Rada służy wyłapywaniu oczywistych nieścisłości i sprzeczności w projektach rządowych. Przykładowo rozpatrywaliśmy dwa projekty z tego samego ministerstwa. W jednym proponowano nowelizację ustawy, a w drugim zastąpienie tej ustawy inną. Powstają zatem dwa projekty, które mają różną koncepcję. Wychwytujemy takie paradoksalne rzeczy. Pokazujemy ministerstwom, że różne komórki pracujące nad ustawami powinny lepiej ze sobą współpracować.

■ Jaką siłę oddziaływania mają decyzje Rady?

- Rada Legislacyjna jest na samym początku procesu legislacyjnego i nigdy nie można mieć pewności, jaki będzie końcowy efekt jej prac oraz pozostałych organów. Rada wydaje opinie, które nie są wiążące. Oznacza to, że mogą one być brane pod uwagę, ale nie muszą. Aczkolwiek patrząc na 35 lat pracy Rady Legislacyjnej, można dostrzec, że niektóre projekty powtarzają się mimo zmian rządów - są problemy, które nieustannie powracają. W takich sytuacjach skład Rady Legislacyjnej może skorzystać z dorobku swoich poprzedników. Niekiedy jest tak, że dana sprawa trafia np. do Trybunału Konstytucyjnego, czy ustawą zajmuje się parlament i wówczas te organy też korzystają z dorobku Rady Legislacyjnej.

■ Jaki wpływ na Radę mają decyzje polityczne?

- Przy tworzeniu prawa nie można wyeliminować czynników politycznych, bo każdy rząd ma swoje priorytety oraz wizję rozwiązania problemów. Prawo powstaje przy ścieraniu się różnych opinii i poglądów. Jednak mechanizmy prawne zależą także od pewnej koncepcji politycznej, czyli środków, jakimi się chce osiągnąć określone cele.

Rozmawiał ŁUKASZ KULIGOWSKI