Krakowski sąd uznał zatrzymanie Janusza Filipiaka, prezesa MKS Cracovia i firmy Comarch, za bezpodstawne. Został on zatrzymany z powodu podejrzenia działania na szkodę wierzycieli krakowskiego klubu piłkarskiego. Orzeczenie sądu uchylające postanowienie prokuratora w przedmiocie zatrzymania otwiera prezesowi Filipiakowi drogę do ubiegania się o odszkodowanie oraz zadośćuczynienie.

Bezpodstawne zatrzymanie stanowi podstawę do żądania od Skarbu Państwa odszkodowania oraz zadośćuczynienia.

Niesłuszne zatrzymanie

- Jeśli na skutek zażalenia Janusza Filipiaka zapadło orzeczenie, w którym sąd stwierdził, że zatrzymanie było bezzasadne, czyli najprawdopodobniej nie miało podstaw, nie zachodziła obawa ucieczki, ukrycia się, zatarcia śladów przestępstwa, ani nie była to sytuacja, gdy nie można ustalić tożsamości osoby zatrzymywanej, przyjmuje się, że mamy do czynienia z niewątpliwie niesłusznym zatrzymaniem - tłumaczy prof. Jarosław Majewski, adwokat z DeBenetti, Majewski, Szcześniak.

Jak jednak wynika z orzecznictwa sądów, brak prawomocnego orzeczenia w sprawie, w której nastąpiło zatrzymanie, może stanowić przyczynę zawieszenia postępowania w przedmiocie odszkodowania i zadośćuczynienia.

- W tej konkretnej sprawie sąd już przedstawił swoje stanowisko i wykazał, że zatrzymanie było niezasadne. I to jest wystarczająca podstawa do dochodzenia roszczenia przez prezesa Filipiaka, niezależnie od tego, jaki będzie wynik postępowania - uważa Marek Celej, sędzia Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Warszawie.

Żądanie bezpodstawnie zatrzymanego obejmuje zadośćuczynienie oraz odszkodowanie.

Szkoda i utrata godności

- Odszkodowanie jest związane zawsze z sytuacją majątkową osoby, której dotyczy. Jeżeli ktoś pracuje i w dniu, w którym został zatrzymany nie był w pracy, a jego dzienna dniówka wynosi przykładowo 200 zł, to utracił właśnie te 200 zł - tłumaczy Marek Celej.

W przypadku prezesa Filipiaka eksperci nie są zgodni co do tego, czy takie odszkodowanie w ogóle mu przysługuje.

- Uważam, że przez 13 godzin, bo tyle trwało jego zatrzymanie, prezes Filipiak nie poniósł żadnej szkody - mówi prof. Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Najtrudniej przed sądem jest udowodnić, że bezpodstawnie zatrzymanemu przysługuje zadośćuczynienie w określonej kwocie.

- Zatrzymany powinien wykazać na przykład utratę czci, dobrego imienia, wiarygodności jako partner, kontrahent zagraniczny - mówi Marek Celej.

Dodaje, że zadośćuczynienie nie jest przejrzyście opracowane w sensie statystycznym, żeby można było matematycznie obliczyć jego wysokość.

Nagłośnienie sprawy

Niektórzy eksperci zwracają także uwagę na to, że sąd przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia powinien wziąć pod uwagę także stopień rozpowszechnienia wiadomości o pozbawieniu wolności w środowisku skazanego.

- Nagłośnienie faktu zatrzymania pociąga za sobą ryzyko, że znacznie bardziej ucierpi dobre imię niesłusznie zatrzymanego. Powinno być to brane pod uwagę jako jedna z istotnych okoliczności ustalania wysokości ewentualnego zadośćuczynienia - uważa prof. Jarosław Majewski.