Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt nowelizacji kodeksu postępowania karnego w zakresie postępowania przyspieszonego, czyli tzw. sądów 24-godzinnych. Proponowane zmiany nie satysfakcjonują jednak ani sędziów, ani ekspertów prawnych.

Bez obrońcy

Ministerstwo Sprawiedliwości chce zrezygnować z obligatoryjnego obrońcy dla sądzonego w trybie przyspieszonym. Jak pokazała praktyka, rodzi to ogromne koszty w skali kraju związane z wynagrodzeniem obrońcy.

- Środowisko sędziowskie od początku podnosiło, że koszty ponoszone przez Skarb Państwa są niewspółmierne do korzyści. Wątpliwości budziła realna możliwość ściągalności od skazanych tych kosztów - mówi sędzia Rafał Puchalski z Wydziału Grodzkiego Sądu Rejonowego w Jarosławiu.

Policja nie zatrzyma

Resort sprawiedliwości proponuje też, aby odstąpić od samoistnej podstawy zatrzymania przez Policję w postaci ujęcia na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa, tylko z tego powodu, że zatrzymany będzie sądzony w trybie 24-godzinnym.

- Za celowe należy uznać rezygnację z samoistnej podstawy zatrzymania w sytuacji, gdy istniały przesłanki do przeprowadzenia przeciwko osobie podejrzanej postępowania przyspieszonego. Pozostałe przesłanki umożliwiające zatrzymanie osoby podejrzanej, tj. obawa ucieczki lub ukrycia się tej osoby albo zatarcia śladów przestępstwa bądź też niemożność ustalenia tożsamości tej osoby, dają wystarczającą podstawę do zatrzymania osoby podejrzanej celem zapewnienia prawidłowego toku postępowania - tłumaczy Marcin Kołecki, adwokat z Kancelarii Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni.

Z takiej zmiany cieszą się sędziowie.

- Mając na uwadze, że praktyka wykazała, iż postępowanie przyspieszone dotyczy przestępstw stosunkowo drobnych w kodeksie karnym, w zupełności wystarczające są rozwiązania dotyczące postępowania nakazowego oraz wniosku prokuratora o wydanie wyroku skazującego za występek zagrożony karą nieprzekraczającą dziesięciu lat pozbawienia wolności - mówi sędzia Rafał Puchalski.

Zamiast doprowadzenia

Ministerstwo proponuje także, aby nie każdego sprawcę, którego można osądzić w trybie przyspieszonym, zatrzymywać oraz przymusowo doprowadzać przed sąd. Po wejściu w życie nowelizacji policjant będzie mógł wręczyć sprawcy wezwanie do stawiennictwa na rozprawę.

Mimo że nowelizacja idzie w dobrym kierunku, zmiany nie do końca satysfakcjonują środowisko sędziowskie.

- Uważam, że postępowanie przyspieszone jest całkowicie zbędne i jedynie niepotrzebnie obciąża wiele osób, począwszy od policjantów, a skończywszy na sądach - mówi Rafał Puchalski.

Podobnego zdania są adwokaci oraz eksperci.

- Złych konstrukcji się nie ulepsza, tylko wyrzuca do kosza - twierdzi adwokat Jerzy Naumann.

Z kolei Andrzej Zoll, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, pytany o zmiany w postępowaniu 24-godzinnym, nie chce ich komentować. Przypomina tylko, że zespół ekspertów wyraził stanowisko, że tryb przyspieszony należy zlikwidować.

- Minister sprawiedliwości ma prawo włączyć, co chce, do projektu, ale nie jest to pomysł komisji ekspertów - zaznacza Andrzej Zoll.

600 złotych kosztuje policję doprowadzenie do sądu jednego sprawcy