Według byłego ministra sprawiedliwości, sprawa porwania i śmierci Krzysztofa Olewnika "pokazuje w sposób dobitny, że jest to niezwykle okrutne przestępstwo, które powinno być w sposób właściwy i sprawiedliwy karane".

"Z całą pewnością nie można mówić, że obecny kodeks karny, który obowiązuje od 1997 r., (...) przewiduje kary za taką straszną zbrodnię, o których można mówić w kategoriach sprawiedliwości" - powiedział Ziobro na konferencji prasowej w Sejmie.

Dodał, że obecny kodeks karny "tego strasznego przestępstwa nie traktuje nawet jako zbrodni", co oznacza, że sąd może orzec karę w zawieszeniu. Propozycja PiS ma to zmienić.

Projekt przewiduje też możliwość odstąpienia od wymierzenia kary, gdy sprawcy dobrowolnie odstąpią od zamiaru wymuszenia i zwolnią zakładnika. "Dzisiaj przepis jest na tyle felerny (...), że stwarza możliwość czy gwarancję nawet ze strony ustawodawcy odstąpienia od karania, jeżeli np. pod wpływem jednostki antyterrorystycznej wypuszczą (sprawcy porwania - PAP) osobę przetrzymywaną do ostatniej chwili" - mówił Ziobro.

Projekt PiS został przedstawiony Sejmowi w poprzedniej kadencji i zyskał pozytywną opinię komisji

Nowelizacja PiS przewiduje również zaostrzenie kar za pozbawienie wolności, któremu towarzyszy szczególne udręczenie ofiary, bez żądania okupu. "To przestępstwo również powinno być w naszym przekonaniu, jako klubu PiS, uznawane za zbrodnię, a nie występek, jak to ma miejsce dzisiaj" - powiedział były minister sprawiedliwości.

Ziobro przypomniał, że projekt PiS został przedstawiony Sejmowi w poprzedniej kadencji i zyskał pozytywną opinię komisji, ale nie został uchwalony z powodu skrócenia kadencji.

Zaznaczył także, że zdecydował się kolejny raz zgłosić propozycję zaostrzenia kodeksu karnego, m.in po konsultacjach z rodziną Olewników oraz z jej pełnomocnikiem. Zaapelował jednocześnie do premiera Donalda Tuska i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego o poparcie tej nowelizacji.

Ziobro odnosząc się do informacji sobotniego "Dziennika", że ponownie mają być sprawdzone ślady z miejsca zabójstwa gen. Marka Papały, powiedział, że każde działanie, które zmierza do wyjaśnienia tej zbrodni, będzie spotykać się z jego poparciem i pozytywną oceną. Zaznaczył, iż jako minister sprawiedliwości w rządzie PiS starał się wyjaśnić okoliczności tego zabójstwa.

Tropy z asfaltu, a także pocisk, odciski palców i próbki DNA mają zostać sprawdzone w europejskich bazach danych

"Jeśli pojawią się nowe pomysły, które mogłyby w jakiś sposób wzbogacić wiedzę prokuratury i policji w tej sprawie, to zawsze będę je wspierał. Natomiast chciałbym zaznaczy też i ten fakt, że w tej sprawie udało się zebrać materiał dowodowy, który dał podstawy do stawienia zarzutów konkretnym osobom" - powiedział.

Według "Dz", morderca generała Papały, uciekając z miejsca zbrodni, zostawił na ulicy ślady krwi. Teraz, po dziesięciu latach, te tropy z asfaltu, a także pocisk, odciski palców i próbki DNA mają zostać sprawdzone w europejskich bazach danych - twierdzi gazeta. Według niej ponowne przebadanie wszystkich śladów z miejsca zabójstwa to pierwsze wnioski wysunięte przez specjalną grupę policyjno-prokuratorską, która analizuje na nowo sprawę zabójstwa generała.

Gen. Marek Papała został zastrzelony 25 czerwca 1998 r. w Warszawie przed blokiem, w którym mieszkał. Śledztwo w tej sprawie było wielokrotnie przedłużane.