Strony internetowe sądów polskich nie spełniają swoich zadań informacyjnych. Większość z nich nie zawiera orzecznictwa oraz skróconych opisów zbliżających się rozpraw (e-wokandy). Problemem jest także fakt, że niewiele sądów oferuje możliwość elektronicznego dostępu do akt sprawy. Takie wnioski zawiera raport przygotowany przez Fundację FOR we współpracy z Helsińską Fundacją Praw Człowieka oraz Komitywa.com. Analizie poddane zostały serwisy sądów apelacyjnych, okręgowych oraz wojewódzkich sądów administracyjnych.

Grzechy stron

Z raportu wynika, że problemem jest brak koordynacji w tworzeniu sądowych stron internetowych.

- Każdy sąd ma inną szatę graficzną strony. Nie ma ujednoliconego wzoru strony internetowej dla wszystkich sądów, która powinna być jednakowa przynajmniej dla danego rodzaju sądów - rejonowych lub okręgowych - mówi Gerard Woźniak, radca prawny z Kancelarii Gardocki i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni.

Dodaje, że powoduje to niepotrzebną stratę czasu na szukanie niezbędnych informacji.

Większość sądów ma dwa osobne serwisy - oficjalną stronę oraz stronę Biuletynu Informacji Publicznej. Wprowadza to niepotrzebny zamęt u użytkowników i dezorientuje ich. Taki stan rzeczy wynika z ustawy o dostępie do informacji publicznej, która wprowadza obowiązek publikowania w Biuletynie Informacji Publicznej pewnych informacji.

- Sądy muszą się z tego obowiązku wywiązywać, a z drugiej strony zakres tych informacji zamieszczanych w BIP-ie jest bardzo wąski i gdyby sądy poprzestawały tylko na tym, to te strony byłyby zupełnie niefunkcjonalne dla obywateli - tłumaczy sędzia Marcin Łochowski, rzecznik Sądu Okręgowego dla Warszawy-Pragi.

Dodaje, że zawartości stron BIP-u nie można dowolnie rozszerzać, gdyż zakres oraz rodzaj informacji, jakie są na nich publikowane, reguluje ustawa.

Problem e-wokandy

Za najbardziej użyteczną dla obywateli witrynę internetową twórcy rankingu uznali stronę Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Zawiera ona e-wokandę oraz dane adresowe izby adwokackiej i radcowskiej oraz siedmiu instytucji zajmujących się udzielaniem bezpłatnej pomocy prawnej. Inne strony wypadły na tym tle dużo gorzej.

- Informacje o instytucjach pomocnych obywatelom rzeczywiście powinny być zamieszczane na sądowych serwisach - mówi sędzia Waldemar Żurek, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Jednocześnie tłumaczy, że z e-wokandami sądy mają rzeczywiście problem, ponieważ są na nich zamieszczane imiona i nazwiska stron oraz informacje, o co toczy się proces.

- Nie każdy życzy sobie, żeby wszyscy mieli dostęp do informacji o tym, że przeciwko niemu toczy się jakaś sprawa - mówi sędzia Żurek. Jego zdaniem powinno się więc wprowadzić kody dostępu do e-wokand dla stron.

Tymczasem według sędziego Łochowskiego e-wokandy nie będą powszechnie publikowane dopóki nie zostaną zmienione przepisy ustawy o ochronie danych osobowych.

- W naszym sądzie była kontrola głównego inspektora danych osobowych, który zakwestionował nawet niektóre z danych zamieszczanych na wokandach wywieszanych przed salami sądowymi - mówi Marcin Łochowski.

Bez dostępu do akt

Jeżeli chodzi o elektroniczny dostęp do stanu sprawy, to spośród sprawdzonych w raporcie sądów taką możliwość oferują tylko dwa z nich - wojewódzki sąd administracyjny w Rzeszowie i Gdańsku. W pozostałych przypadkach petenci po interesujące ich informacje nadal muszą stawić się w sądzie osobiście.

- Jedynym rozsądnym rozwiązaniem tego problemu jest opracowanie dla wszystkich sądów w Polsce jednego programu repetycyjno-dokumentacyjnego, który pozwalałby na zinformatyzowanie akt sądowych - mówi sędzia Wojciech Łukowski, prezes Sądu Rejonowego Wrocław-Fabryczna, który pierwszy wprowadził elektroniczny system sporządzania akt sądowych.

Dodaje, że dzięki elektronicznemu dostępowi do akt sprawy strony mogłyby uzyskiwać interesujące je informacje o każdej porze, niezależnie od godzin pracy danego sądu.

Jak wynika z raportu, większość serwisów zawiera informacje o kosztach sądowych oraz wzory pism procesowych, które użytkownik może pobrać.

Propozycje zmian

Głównym postulatem twórców raportu jest utworzenie jednego portalu internetowego sądów rejonowych, okręgowych, apelacyjnych oraz wojewódzkich sądów administracyjnych. Powinien on zawierać kompleksowe informacje o organizacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce, a przede wszystkim informacje użyteczne dla klientów sądów.

- Można pomyśleć o wprowadzeniu wzorem innych krajów zachodnich jednej strony, która stanowiłaby bramę do sądów w Polsce - mówi Jarosław Bełdowski, prezes Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Zawartość serwisów poszczególnych sądów, funkcjonujących jako podstrony serwisu głównego, powinna ograniczać się do treści indywidualnych dla danego sądu: danych teleadresowych, e-wokandy, listy sędziów, godziny pracy sądów, rozmieszczenia sal sądowych.

SZERSZA PERSPEKTYWA

W Norwegii, Szwecji, Finlandii i Danii funkcjonuje jeden ogólny portal wymiaru sprawiedliwości. Jako jego podstrony działają serwisy poszczególnych sądów, na których są publikowane informacje o danych teleadresowych poszczególnych sądów, ich strukturach oraz organizacji. Na ogólnym portalu zawarty jest zbiór informacji dotyczących postępowań sądowych oraz prawa. Podobne rozwiązanie przyjęto w Belgii, Holandii, Czechach, Estonii oraz Rumunii. W Wielkiej Brytanii istnieje jeden portal wspólny dla wszystkich sądów, w obrębie którego znajduje się wyszukiwarka sądów. Rozwiązanie zbliżone do polskiego przyjęto m.in. w Rosji, Chorwacji, Francji i Niemczech.