statystyki

Wikariak: Czy klauzula bestsellerowa pomoże Sapkowskiemu [OPINIA]

autor: Sławomir Wikariak09.10.2018, 07:40; Aktualizacja: 09.10.2018, 08:06
Wśród prawników toczy się dyskusja, jakie czynniki mogą mieć wpływ na wyrok sądu, jeśli sprawa trafi na wokandę

Wśród prawników toczy się dyskusja, jakie czynniki mogą mieć wpływ na wyrok sądu, jeśli sprawa trafi na wokandęźródło: ShutterStock

 Informacja o żądaniach Andrzeja Sapkowskiego wobec CD Projekt wywołała ożywioną dyskusję wśród prawników na temat możliwości zastosowania tzw. klauzuli bestsellerowej. Ewentualny proces mógłby udzielić odpowiedzi na wiele pytań.

Przypomnijmy – w ubiegłym tygodniu media obiegła informacja, że kancelaria reprezentująca Andrzeja Sapkowskiego żąda 60 mln zł od CD Projektu z tytułu autorskich praw majątkowych do sagi o Wiedźminie. To na jej podstawie stworzono grę, a w zasadzie już trzy jej edycje, które odniosły światowy sukces, przynosząc firmie zyski liczone w setkach milionów złotych. Treść umowy (czy też umów) dotyczącej przeniesienia praw majątkowych nie jest znana. Sam pisarz w jednym z wywiadów przyznał, że nie wierzył w sukces gry i choć proponowano mu udział w zyskach, to wolał poprzestać na jednorazowej zapłacie (ponoć było to ok. 35 tys. zł). Pierwszą umowę zawarł zresztą nie z CD Projektem, tylko z przejętą przez niego w 2008 r. firmą Metropolis Software.

Prawnicy reprezentujący Sapkowskiego powołują się na art. 44. ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1191 ze zm.). Zgodnie z nim „w razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd”. Przepis ten bywa nazywany klauzulą bestsellerową, gdyż został przewidziany właśnie na sytuacje, gdy autor nie wie, że jego utwór odniesie olbrzymi sukces.

– Przepis ten jest rzadko stosowany, bo i rzadko zachodzi sytuacja w nim opisana. Zgodnie z nim twórca może żądać podwyższenia swego wynagrodzenia przez sąd, ale tylko w razie rażącej dysproporcji między osiągniętym wynagrodzeniem a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy. Kluczowa jest tutaj ta rażąca dysproporcja, która nie zdarza się zbyt często – tłumaczy Janusz Piotr Kolczyński, radca prawny z Kancelarii Radcowskiej C.R.O.P.A.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane