Trybunał Konstytucyjny odroczył wczoraj ogłoszenie wyroku w sprawie kompetencji Krajowej Rady Sądownictwa do 16 kwietnia. Czy nowe uprawnienia KRS do inspirowania działań zmierzających do ujednolicenia orzecznictwa sądów są rzeczywiście niezgodne z konstytucją - było to najczęściej powtarzane pytanie podczas wczorajszej rozprawy.

Krajowa Rada Sądownictwa, która zaskarżyła do Trybunału przepisy ustawy o kompetencjach KRS, uważa, że nałożenie na nią obowiązku inspirowania i wspierania działań ujednolicających wykładnię prawa przez sądy narusza nie tylko konstytucyjne zasady demokratycznego państwa prawnego i poprawnej legislacji, ale godzi także w niezawisłość sędziów.

Inspirowanie i wspieranie

- Ten przepis nasuwa wątpliwość, na czym obowiązek ten miałby polegać i czyje działania byłyby inspirowane i wspierane przez Radę. Ponadto ocena praktyki sądowej wkracza w sferę nadzoru nad działalnością sądów w zakresie orzekania, który na podstawie art. 183 ust. 1 konstytucji RP należy do kompetencji Sądu Najwyższego - uważa sędzia Stanisław Dąbrowski, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa.

Zdaniem Rady, niedookreślenie sformułowań użytych w tym przepisie powoduje, że mogą się w nim mieścić rozmaitego rodzaju przedsięwzięcia, jak np. wskazywanie sądom właściwej wykładni przepisów prawa czy udzielanie odpowiedzi na ewentualne pytania prawne sądów.

- W efekcie więc podejmowanie działań mających wpływ na orzecznictwo stoi w sprzeczności z podstawowym zadaniem Rady, którym jest stanie na straży niezawisłości sędziów i niezależności sądów - uzasadniał Stanisław Dąbrowski.

Ponadto, zdaniem KRS, nie ma ona instrumentów prawnych do realizacji zadania inspirowania i wspierania działań mających na celu ujednolicenie wykładni w orzecznictwie sądów.

- Gdyby Trybunał nie uznał tego przepisu za niekonstytucyjny, Rada musiałaby zmienić dotychczasowy sposób pracy - twierdził z kolei sędzia Marek Celej.

Prestiż sądów

Innego zdania podczas rozprawy był przedstawiciel prokuratora generalnego. Stwierdził on, że zaskarżony przepis nie wyposaża Rady w żadne narzędzia, które pozwolą jej na wpływanie na niezawisłość sędziowską. Podkreślał natomiast, że przewidywalność orzeczeń sądowych przekłada się na prestiż sądów oraz zwiększa zaufanie obywateli do sądów.

- Całkowita jednolitość zahamowałaby rozwój prawa - odpierała zarzuty sędzia Teresa Fleming-Kulesza i dodała, że dotychczasowe rozwiązanie, w którym jednolitość orzecznictwa jest zadaniem SN i NSA jest wystarczające.

Rada zaskarżyła także przepis stanowiący, że minister sprawiedliwości, pierwszy prezes Sądu Najwyższego oraz prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego mogą wnioskować o przeprowadzenie przez Radę wizytacji sądu, lustracji działalności sądu oraz pracy sędziego. Wcześniej KRS podejmowała takie działania wyłącznie z własnej inicjatywy.

- Nowy przepis w sposób nieuzasadniony wyróżnia trzech członków Rady. Naszym zdaniem natomiast ich uprawnienia nie mogą być ani większe, ani mniejsze od uprawnień innych członków - mówi Stanisław Dąbrowski.

W tej kwestii wniosek KRS poparł prokurator generalny.

- Jest to zbędne uregulowanie. Nie ma bowiem potrzeby, aby minister sprawiedliwości, pierwszy prezes SN lub prezes NSA mieli możliwość inicjacji lustracji lub wizytacji jako podmioty zewnętrzne. Mogą to przecież zrobić jako członkowie KRS - uzasadniał przedstawiciel prokuratora.

Ponadto KRS uważa, że także przepis, który pozwala na zastępstwo na posiedzeniach Rady pierwszego prezesa SN, prezesa NSA i ministra sprawiedliwości i ich zastępców, jest sprzeczny z konstytucją. Ustawa zasadnicza bowiem nie przewiduje w składzie Rady upoważnionych przedstawicieli ani innych zastępców członków Rady. Zdaniem wnioskodawczyni zaskarżony przepis wyróżnia więc tych trzech członków KRS.

- Posłowie i senatorowie wchodzący w skład Rady też są obciążeni innymi obowiązkami, a im ustawodawca nie dał możliwości działania na posiedzeniach KRS poprzez swoich przedstawicieli - przypominała sędzia.

Jawnie czy tajnie

Zaskarżoną nowelizacją ustawodawca usunął też regulację, pozwalającą na żądanie członka Rady przeprowadzenie tajnego głosowania. Zdaniem wnioskodawcy swobodę wypowiedzi zapewnia wyłącznie głosowanie tajne.

- W pewnych sytuacjach, na przykład gdy Rada w głosowaniu wybiera swojego przewodniczącego lub wiceprzewodniczącego, nakaz głosowania w sposób jawny może wypaczać wynik - mówił Stanisław Dąbrowski.

W ocenie Rady dokonana zmiana nie miała na celu poprawy jakości działania tego organu, lecz stworzenie sytuacji, w której na wynik głosowania będą wywierały wpływ inne, niż merytoryczne, okoliczności.

Z argumentacją wnioskodawczyni nie zgodził się prokurator generalny.

- Wewnętrzna jawność głosowania zmniejsza zapewne komfort Rady, ale zwiększa też odpowiedzialność członków za podjęte decyzje - twierdził.

Dodał także, że skoro członkowie Rady podjęli się zadania stania na straży niezawisłości sędziów i niezależności sądów, można oczekiwać od nich odwagi do jawnego wyrażenia swojej decyzji, i to nie tylko w czasie dyskusji, lecz także podczas głosowania.

25 członków liczy Krajowa Rada Sądownictwa