Według szacunków Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) corocznie na polskich stacjach benzynowych dochodzi do 100 tys. ucieczek zatankowanym autem, a wartość skradzionego paliwa sięga 20 mln zł. Twarde dane, zebrane z 2,5 na 6,7 tys. stacji pokazują, że na każdej dochodzi średnio do 17 kradzieży rocznie.

Według ekspertów z branży sytuacja pogarsza się od 2013 r., kiedy to podwyższono próg wartości kradzionej rzeczy, powyżej którego taki czyn jest kwalifikowany jako przestępstwo, z 250 zł do jednej czwartej minimalnego wynagrodzenia. Wówczas była to kwota 400 zł, dziś już 525 zł (patrz: grafika). Dlatego stacje benzynowe, a także wszystkie inne placówki handlowe jak kania dżdżu oczekiwały zapowiedzianego przez Ministerstwo Sprawiedliwości zastąpienia rosnącego rokrocznie progu (wraz z corocznym wzrostem płacy minimalnej) stałą granicą przepołowienia. W wersji przyjętej przez rząd miało to być 400 zł, jednak przedsiębiorcy uczestniczący w pracach sejmowych komisji postulowali dalszą obniżkę – do kwoty 300 zł. Tymczasem nagle – na wniosek MS – posłowie PiS na etapie komisji sejmowej zaproponowali poprawkę i ustalili granice na poziomie 500 zł, czyli zaledwie o 25 zł mniej niż obecnie.

Obuchem w głowę

– Nie przeprowadzono konsultacji tej propozycji ze stroną społeczną, a przez cały okres prac legislacyjnych nad projektem nowelizacji kodeksu wykroczeń próg był określony na kwotę 400 zł. Nie przekonuje nas tłumaczenie, że niższy próg spowodowałby dodatkowe zamieszanie w sądach związane ze zmianą wyroków, ponieważ ten problem występuje co roku. A zastąpienie progu ruchomego granicą w stałej kwocie spowoduje, że sądy będą ten kłopot miały po raz ostatni – nie kryje rozczarowania Leszek Wieciech, dyrektor generalny POPiHN.

Chodzi o to, że ustalenie granicy pomiędzy wykroczeniem a przestępstwem na jednej czwartej minimalnej płacy powoduje, że co roku wraz z podwyżką tejże zmienia się kwota będącą progiem kradzieży. To oznacza, że osoba, która skradła towar o wartości nieco przekraczającej tę granicę i była oskarżona o popełnienie przestępstwa, po 1 stycznia będzie mogła być ukarana już tylko za wykroczenie. Co więcej, coroczne podnoszenie progu powoduje też konieczność zmiany wyroków już zapadłych. Dlatego powrót do stałej kwoty przepołowienia wyrażonej kwotowo przynajmniej na kilka lat zlikwiduje ten problem.

– Ustalenie progu przestępstwa na kwocie aż 500 zł będzie szkodliwe dla wielu uczciwych sprzedawców. Przed poprzednią zmianą w kodeksie wykroczeń było to 250 zł i już wówczas przyczyniało się do ogromnych strat sklepów z tytułu kradzieży. Polska Izba Handlu stała i stoi na stanowisku, że w przypadku kradzieży nie powinno być takich progów. Każda kradzież powinna być przestępstwem bez względu na kwotę – mówi Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu.

To jednak powodowałoby znaczne obciążenie zarówno prokuratury, jak i sądów. Dzięki temu, że takie czyny jak kradzież, paserstwo, kradzież leśna i niszczenie mienia są czynami przepołowionymi, ich sprawców można ukarać w szybkim trybie mandatowym (przy małej wartości szkody).

– Przy ustaleniu granicy przepołowienia zawsze będą dyskusje dotyczące wysokości tej kwoty i nigdy nie da się zadowolić wszystkich. Jednak na proponowane w tym projekcie zmiany trzeba spojrzeć całościowo – tłumaczy Andrzej Matusiewicz z PiS, poseł sprawozdawca. – Jednocześnie zmieniamy definicję czynu ciągłego, co pozwoli sumować wykroczenia popełnione w krótkich odstępach czasu i traktować je jako jedno przestępstwo. Po drugie, by skutecznie korzystać z tej możliwości, tworzymy elektroniczny rejestr sprawców wykroczeń. Poza tym nie ustalamy przecież tej kwoty na rok, lecz, jak się spodziewam na kilkanaście lat. Dlatego o ile dziś 500 zł wydawać się może dużą kwotą, o tyle wraz ze wzrostem zamożności życia Polaków będzie się relatywnie zmniejszać – dodaje prawnik.

Rejestr zadziała na złapanych

Zarówno zmiana przepisów dotycząca czynu ciągłego, jak i utworzenie rejestru sprawców wykroczeń to realizacja postulatów handlowców, o które upominali się od lat.

– Niewątpliwie popieramy kierunek zmian, czyli zmianę mechanizmu ustalania progu. Tak samo jak wprowadzenie elektronicznego rejestru sprawców wykroczeń, dającego możliwość ukarania, podkreślam, wykrytych sprawców, a więc recydywistów, którzy dziś korzystają z tego, że policja nie ma informacji o popełnionych przez nich kradzieżach – mówił podczas ostatniego posiedzenia komisji Karol Stec, dyrektor departamentu prawnego Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji zrzeszającej duże sieci.

– Usprawiedliwienie jednak podniesienia progu utworzeniem rejestru jest tylko częściowo zasadne, bowiem wykrywalność kradzieży wynosi od 30 do 50 proc. – zwracał uwagę Stec, dodając, że liczba ujęć złodziei w jednej tylko sieci handlowej wynosi 100 tys. i corocznie rośnie o ok. 30 proc. To oznacza, że drugie tyle sprawców nie zostało przyłapanych. 

Etap legislacyjny

Projekt w pracach komisji sejmowej

źródło: Dziennik Gazeta Prawna