Szef resortu pytany był o apel byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który w czwartek zwrócił się do niego o zaostrzenie polityki karnej wobec sprawców brutalnych przestępstw.

"Nigdzie nie zauważyłem, aby penalizacja jakiegokolwiek czynu (w kodeksie karnym - PAP) kończyła się dodatkiem: gdy sąd orzeknie wyrok, to minister sprawiedliwości może dorzuć dwa latka albo powiesić delikwenta" - powiedział Czuma na konferencji prasowej w Brukseli, gdzie wziął udział w posiedzeniu ministrów sprawiedliwości "27".

"Apel do mnie, abym zaostrzał kary, jest apelem pod złym adresem. To powinien być apel do ustawodawcy polskiego - bo on i tylko on, dzięki Bogu, jest władny zaostrzać lub łagodzić kary za jakiekolwiek czyny" - dodał. Oświadczył, że "z pewnością generalnie nie jest" zwolennikiem zaostrzania prawa karnego.

"Bardziej skuteczne w zwalczaniu przestępczości jest wyłapywanie przestępców i postawienie ich przed wymiarem sprawiedliwości, a nie surowość kary" - powiedział minister.

Przywołując ostatnie przypadki przestępstw popełnionych przez osoby, co do których sąd wymierzył karę w zawieszeniu lub nie stosował aresztu, Ziobro wezwał w czwartek szefa resortu do poinformowania, czy wyciągnięto konsekwencje służbowe wobec "osób, które z taką łagodnością traktują przestępców tam, gdzie do nieprawidłowości doszło".

Zaznaczył także, że na razie nie krytykuje Czumy, tylko apeluje do niego o podjęcie szybkich działań w tej sprawie.

"Tam, gdzie sąd wymierzył kary w zawieszeniu, zwolnił z aresztu, albo nie aresztował osób, które potem dopuściły się przestępstw, minister zawsze żąda wyjaśnień" - powiedział w czwartek PAP Maciej Kujawski z biura prasowego ministerstwa. "W takich sprawach minister Czuma robi to samo, co jego poprzednicy" - dodał.