"Ze względu na wagę dóbr, o których przychodzi w omawianych sytuacjach rozstrzygać, niezbędna jest jawność procedury oraz niezawisłość, którą dysponuje sąd, a nie prokurator" - napisał Kochanowski w liście do ministra sprawiedliwości, udostępnionym PAP.

Z argumentacją RPO nie zgadza się kierownik Katedry Postępowania Karnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Piotr Kruszyński. "Prokurator będzie musiał umorzyć postępowanie tylko w wypadku przekroczenia granic obrony koniecznej usprawiedliwionych okolicznościami zajścia" - powiedział PAP profesor. Dodał, że sąd ciągle zachowuje kontrolę nad decyzjami prokuratora.

Projekt zmian Kk w sprawie obrony koniecznej stanowi fragment tzw. pakietu zmian w prawie karnym, który obecnie znajduje się na etapie prac legislacyjnych w sejmowej komisji. W projekcie znalazł się zapis, iż "nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia, usprawiedliwionych okolicznościami zamachu".

Dzięki temu postępowanie wobec osoby, która przekroczyła te granice "pod wpływem strachu lub wzburzenia" mogłoby się zakończyć na etapie postępowania przygotowawczego bez konieczności rozprawy sądowej. Obecnie przepis Kk przewiduje, że "sąd odstępuje od wymierzenia kary, jeżeli przekroczenie granic obrony koniecznej było wynikiem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu".

W ocenie RPO, po wprowadzeniu zmiany, "w istocie na prokuratorze będzie spoczywała ocena, czy w konkretnej sytuacji doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej", a "decyzja w tym zakresie kształtowała się będzie w ramach niejawnego postępowania, gdyż przede wszystkim taki charakter ma postępowanie przygotowawcze".

"Ocena (...) zostanie dokonana wyłącznie w fazie postępowania przygotowawczego, zaś rola sądu będzie ograniczona do jednoinstancyjnej kontroli zasadności postanowienia prokuratora o umorzeniu postępowania" - napisał RPO.

"Ludzie będą unikali stresów, będą czuli się bezpieczniej i wiedzieli, że prawo stoi po ich stronie"

Natomiast, jak wskazał Kruszyński, tego typu kontrola zapewnia pełnię praw i zawsze, jeśli osoba poszkodowana w wyniku przekroczenia granic obrony koniecznej nie zgodzi się z decyzją prokuratora, to będzie mogła złożyć do sądu zażalenie.

"Nie jest żadną przyjemnością dla osoby, która w wyniku strachu przekroczyła granice obrony koniecznej zasiadać na sali rozpraw, tylko w celu rozpoznania jej sprawy przez sąd" - zaznaczył Kruszyński. Dodał, że przede wszystkim chronić trzeba osobę pokrzywdzoną, a nie napastnika.

W ubiegłym roku ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiakalski uzasadniając potrzebę nowelizacji mówił, że to napastnik powinien się liczyć z konsekwencjami swojego ataku, "a nie, żeby zaatakowany musiał się tłumaczyć i usprawiedliwiać". "Ludzie będą unikali stresów, będą czuli się bezpieczniej i wiedzieli, że prawo stoi po ich stronie" - mówił wtedy Ćwiąkalski.

W pakiecie zmian w prawie karnym przewidziano także m.in. kary za gromadzenie pieniędzy w celu finansowania terroryzmu oraz za utrwalanie sytuacji intymnych bez zgody danej osoby. Ponadto po zmianach bardziej uproszczone zostałyby zasady zatrudniania skazanych w ramach kary ograniczenia wolności oraz zreformowane byłyby tzw. sądy 24-godzinne.