statystyki

3 lipca przejdzie do historii. Kryszkiewicz: Im chodzi o prezesów kierujących izbami

autor: Małgorzata Kryszkiewicz03.07.2018, 09:15; Aktualizacja: 03.07.2018, 12:39
I choć odnosił się do sytuacji w sądownictwie powszechnym, to jego słowa stają się niezwykle aktualne w kontekście tego, co już niedługo może się stać w Sądzie Najwyższym.

I choć odnosił się do sytuacji w sądownictwie powszechnym, to jego słowa stają się niezwykle aktualne w kontekście tego, co już niedługo może się stać w Sądzie Najwyższym.źródło: ShutterStock

3 lipca 2018 r. przejdzie do historii. Rządzący mogą mówić, co chcą, uzasadniać czystki w Sądzie Najwyższym w dowolny sposób, jednak prawda jest taka, że nie będzie to chlubna data w historii polskiego sądownictwa.

T o oczywiste, że tak duża wym iana kadrowa będzie musiała prędzej czy później odbić się na stabilności orzecznictwa SN. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że dla systemu prawnego skończyć się to może tragicznie. Sądy bowiem coraz częściej zwracają się do SN o wyjaśnienie wątpliwości interpretacyjnych. A tych, z powodu inflacji prawa, z pewnością z roku na rok będzie coraz więcej. Nie sugeruję, że obecnych, doświadczonych i posiadających ogromną wiedzę sędziów zastąpią wyłącznie ludzie merytorycznie mizerni. Być może zgłoszą się do konkursów także i wybitni. Dwie kwestie nie pozwalają mi jednak patrzeć w przyszłość z optymizmem. Pierwsza to wymogi, jakie należy spełnić, aby zostać sędzią SN. O urząd ten mogą się bowiem starać także prokuratorzy z 10-letnim stażem. A przecież nie od dziś mówi się, że minister sprawiedliwości – prokurator generalny szykuje armię swoich podwładnych na wypadek, gdyby nie zgłosiło się wystarczająco dużo chętnych. I tu dochodzimy do drugiego problemu – spora część środowiska sędziowskiego a także przedstawicieli świata nauki jest zdecydowanie przeciwna temu, co rządzący zamierzają zrobić z SN. Można więc przypuszczać, że wielu z nich nawet nie pomyśli o tym, by startować w konkursie. Istnieje więc poważna groźba, że SN obniży loty. No i rzecz najważniejsza – rodzą się zasadnicze wątpliwości, czy w ogóle będzie to jeszcze ten Sąd Najwyższy, o którym mowa w ustawie zasadniczej.

Inną kwestią jest sposób, w jaki te zmiany są prowadzone. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej niezrozumiałe jest dla mnie, jak można w tak obcesowy sposób postępować z ludźmi, którzy jeszcze niedawno uchodzili niemal za ikony. Weźmy sędziego Stanisława Zabłockiego, prezesa SN kierującego pracami izby karnej. To nie tylko świetny prawnik, który z powodzeniem praktykuje prawo karne, a przez długi czas pracował także nad jego zrębami. To również osoba, która może być wzorem dla przyszłych pokoleń prawników. Wielokrotnie, w czasach słusznie minionych bronił tych, przeciwko którym występował cały państwowy aparat represji. Do annałów sądownictwa przeszła już jego mowa obrończa w procesie rehabilitacyjnym rotmistrza Pileckiego. O takich ludziach mówi się, że zdali egzamin. A teraz państwo polskie, mające chwilowo taką, a nie inną twarz, chce wyrzucić prezesa Zabłockiego z urzędu. I aby to uzasadnić, robi z niego rewolucjonistę, który działa wbrew prawu, wyrządzając tym samym szkodę krajowi.

Oczywiście sędzia Zabłocki nie jest odosobniony. W podobny sposób władze zamierzają potraktować pozostałych sześcioro sędziów, którzy w oparciu o zapisaną w ustawie zasadniczej gwarancję nieusuwalności sędziego nie złożyli oświadczenia o dalszym zajmowaniu stanowiska w trybie nowej ustawy o SN, bo uznają ją za niekonstytucyjną. Rządzący przyjmują, że sędziowie ci nie rozpoczęli procedury umożliwiającej przedłużenie im okresu orzekania. W efekcie więc cała siódemka z dniem 4 lipca zostanie przeniesiona w stan spoczynku. Doprawdy, niezwykle smutne to czasy, kiedy można stać się wrogiem publicznym numer tylko za to, że się człowiek powoła na najważniejszy akt prawny w państwie.


Pozostało jeszcze 60% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (7)

  • agse(2018-07-03 13:46) Zgłoś naruszenie 1915

    Dla mnie to najsmutniejsza data od rozwalenia TK. Przecież to zamach stanu.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Valdemort(2018-07-03 17:36) Zgłoś naruszenie 156

    przeciętny obywatel to kretyn - dla niego nic się nie stało. Nie darmo "elyta" to potomkowie kmiotów z powojennego awansu społecznego, uwiedzionych 500+. To kraj skazany na ciemnotę utrwalaną od pokoleń przez kler, bez szerszych horyzontów i ambicji

    Odpowiedz
  • Wredna miernota(2018-07-03 21:05) Zgłoś naruszenie 71

    Jeśli chcemy naprawić Polskę, musimy przypomnieć sobie, co Kościuszko mówił o klerze. To tam zaczęło się obecne zło. Od księży.

    Odpowiedz
  • Żniwiarz. (2018-07-04 00:50) Zgłoś naruszenie 18

    Widać jakie głąby czytają tę pożal się boże gazetę. Nadaje się na gazetkę do Water C. Sąd Najwyższy należało rozsadzić już 10 lat temu i byłby spokój. ,,SMUTNY DZIEŃ" . jak nigdy godny najlepszego szampana. na całym Zachodzie orzekają i nie mają z tym problemów, a miałem okazję korzystać z zachodniego sądu. U nas zawsze są problemy. Sędziowie nawet nie wiedzą co to jest ETS -TSUE.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane