Kodeks karny daje możliwość – niezależnie od rodzaju przestępstwa – zastosowania zarówno bardzo dotkliwej, jak i śmiesznie niskiej sankcji finansowej. Zgodnie art. 33 par. 1 k.k. grzywnę orzeka się w przedziale od 10 do 540 stawek dziennych, przy czym jak określono w par. 3, minimalna stawka nie może być niższa niż 10 zł i wyższa niż 2 tys. zł.

Im większa waga czynu, tym wyższa grzywna

Im większa waga czynu, tym wyższa grzywna

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Projekt nowego kodeksu karnego, do którego dotarł DGP, wprowadza minimalne stawki, które w założeniu mają być adekwatne do popełnionego czynu (patrz: infografika). Jak zwraca uwagę dr hab. Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości, obecny brak dolnych granic powoduje niespójność systemu. W rezultacie kara za wykroczenie może być surowsza niż za przestępstwo. Przykładowo dziś w przypadku kradzieży najniższą możliwą grzywną jest 100 zł (10 minimalnych stawek dziennych wynoszących 10 zł). Po zmianach sąd, stosując grzywnę, będzie musiał nałożyć na sprawcę minimum 3 tys. zł (przestępstwo zagrożone karą do pięciu lat pozbawienia wolności), a w przypadkach mniejszej wagi minimalna grzywna wyniesie 500 zł.

Przegląd niezbędny

– Diagnoza postawiona przez ministra Warchoła nie jest pozbawiona racji. Po to ustawodawca podzielił czyny zabronione na wykroczenia, zbrodnie i występki, by kary za nie również były zróżnicowane – mówi Marek Celej, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie. – Jednak by nie dochodziło do absurdów, należałoby zrobić przegląd wszystkich sankcji w prawie materialnym i odpowiednio je usystematyzować. Proponowana zmiana nie rozwiązuje problemu, tylko niepotrzebnie narzuca sędziom wymiar kary. Dlatego jestem przeciwny tego typu rozwiązaniom – dodaje sędzia Celej.

Jego zdaniem obecne szerokie widełki pozwalają sprawiedliwiej stosować sankcje. Podobnie uważa sędzia Piotr Mgłosiek z Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Krzyków.

– Nam nie chodzi o jakąś nieograniczoną władzę czy dowolność w kształtowaniu rozstrzygnięć. Po prostu okoliczności spraw, zachowanie sprawców i ich podejście do czynu są tak różne, że im sędzia ma większą swobodę, tym lepiej. Dlatego do propozycji MS ograniczającej luz decyzyjny sędziów podchodzę krytycznie – tłumaczy sędzia Mgłosiek.

Nałożona, zapłacona

Poza tym, jak wskazują sędziowie, nie sztuką jest nałożyć grzywnę. By taka kara miała sens, musi być jeszcze zapłacona.

– Założenie, że przestępca jest wypłacalny, jest dość optymistyczne. Zdecydowana większość osób łamiących prawo to nie gangsterzy, którzy mają domy z basenami, a raczej ludzie z marginesu, którzy mieszkają w lokalach socjalnych – zwraca uwagę sędzia Mariusz Królikowski ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, który na co dzień orzeka w Sądzie Okręgowym w Płocku. – Dlatego o ile dobrze oceniam pomysł MS, by zróżnicować stawki grzywny w zależności od wagi czynu (choć w praktyce i tak sędziowie to robią), o tyle przyjęte minimalne wartości uważam za drakońskie. A nie należę do osób orzekających łagodnie – zastrzega sędzia Królikowski.

Zwłaszcza że czynów zagrożonych karą do roku pozbawienia wolności, przy okazji których sąd może poprzestać na sankcji w wymiarze 500 zł, jest stosunkowo mało. – Zdecydowana większość przestępstw, przy których wymierza się grzywnę obok kary pozbawienia wolności, takich jak kradzieże, oszustwa czy rozboje, zagrożonych jest sankcją powyżej trzech lat. A to oznacza, że najczęściej stosowaną minimalną grzywną byłaby ta w wysokości 3 tys. zł. – zwraca uwagę sędzia Królikowski. Dodając, że określenie tak dużej minimalnej liczby stawek stwarza ryzyko, że jeśli skazany nie zapłaci i nie odpracuje grzywny, to na dłużej trafi do więzienia.

Dlaczego? Wymierzając zastępczą karę pozbawienia wolności, zamienia się dwie dzienne stawki grzywny na jeden dzień więzienia. Przy 300 niezapłaconych stawkach skazany trafi na 150 dni za kratki.