Wydano pierwsze decyzje towarzystw ubezpieczeniowych dotyczące wypłat zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej, głównie w wypadkach komunikacyjnych. Sprawy te budzą wątpliwości prawników. Kwestią sporną jest nie tylko wysokość wypłat, bo towarzystwa proponują od 10 do 30 tys. zł, a pełnomocnicy rodzin pokrzywdzonych żądają kwot nawet dziesięciokrotnie wyższych. W pojedynczych wypadkach spory dotyczą też zasadności roszczeń ze względu na datę zdarzenia. Ponieważ przepisy o zadośćuczynieniu weszły w życie 3 sierpnia 2008 r., poszkodowani od tego dnia mają prawo do wypłaty zadośćuczynienia w razie śmierci osoby bliskiej. Jak jednak należy postąpić w sytuacji, gdy wypadek miał miejsce np. 1 sierpnia, a poszkodowany zmarł 5 sierpnia?

- Uważamy, że w takim wypadku decydująca jest data powstania stosunku prawnego, czyli powzięcia informacji o śmierci osoby najbliższej w wypadku - mówi Bartłomiej Krupa z firmy Votum.

Przyjęcie takiej interpretacji oznaczałoby, że jeśli ktoś dowiedział się o śmierci osoby bliskiej z opóźnieniem wynikającym np. z wyjazdu za granicę, to nawet gdyby zarówno wypadek, jak i śmierć zdarzyły się np. 1 sierpnia, a poszkodowany dowiedział się o śmierci 5 sierpnia, to jego roszczenie byłoby zasadne.

Ale pojawiły się jeszcze dalej idące interpretacje. Zakładają one, że istotne jest istnienie stanu bólu i cierpienia po śmierci osoby bliskiej w momencie wejścia w życie nowych przepisów. Przyjęcie takiej wykładni pozwalałoby dochodzić roszczeń w sytuacjach, gdy zarówno wypadek, jak i śmierć nastąpiły przed 3 sierpnia 2008 r.

Jeszcze inną interpretację prezentują prawnicy PZU. - Dla ustalenia odpowiedzialności ubezpieczyciela decyduje nie data śmierci poszkodowanego, lecz data czynu niedozwolonego sprawcy szkody, który spowodował śmierć - mówi Agnieszka Rosa z biura prasowego PZU.