ANALIZA

Obowiązująca od początku tego roku nowelizacja ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych nie wpłynie na wzrost liczby działek budowlanych. Nowe rozwiązanie przewiduje, że wszystkie grunty położone w granicach administracyjnych miast (bez względu na ich klasę) zostały odrolnione z mocy prawa. Nie oznacza to jednak, że właściciele działek rolnych od razu mogą wykorzystać je pod budownictwo, np. domu.

Decyduje plan

- Nowelizacja nie zmieniła definicji gruntów rolnych i nadal są one traktowane jako grunty rolne. O tym, czy inwestor będzie mógł taką działkę wykorzystać pod budownictwo, decyduje więc plan zagospodarowania przestrzennego, a w przypadku jego braku decyzja o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu - wyjaśnia Jacek Bielecki, główny ekspert Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Dodaje, że bez tych dokumentów budowa nadal nie jest możliwa.

Osoba, która jest właścicielem działki rolnej w mieście i chce na niej wybudować dom, musi wystąpić więc do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta o wydanie decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania. To dopiero wójt, burmistrz lub prezydent określi, na jakie cele może być ona wykorzystana. Jeżeli uzna, że budowa domu jest możliwa, to właściciel będzie mógł przystąpić do robót.

- Brak planów zagospodarowania przestrzennego oraz infrastruktury technicznej i komunikacyjnej sprawia, że prowadzenie inwestycji nadal będzie utrudnione. Tak więc to właśnie problem braku planów powinien być w pierwszej kolejności rozwiązany przez rząd - twierdzi Maciej Gnoiński, doradca zarządu J.W. Construction.

Eksperci przypominają, że grunty rolne mogą być wykorzystane pod budownictwo dopiero po przeprowadzeniu ich podziałów i scaleń.

- Grunty rolne są dziś podzielone tak, że prowadzenie na nich robót jest niemożliwe. Działki rolne są zwykle długie i wąskie, a do budownictwa wymagane są krótsze i szerokie - wyjaśnia Tomasz Lebiedź, pośrednik nieruchomości z Warszawy.

Bez zmiany przeznaczenia

Nowe przepisy skrócą jednak czas inwestycji na działkach rolnych. Do tej pory nawet jeżeli miejscowy plan zagospodarowania określał, że teren przeznaczony jest pod budownictwo, to właściciele musieli występować do marszałka województwa lub ministra rolnictwa (w zależności od klasy gruntu) o jego odrolnienie. Podobną procedurę musiały przejść osoby, które otrzymały decyzję o warunkach zabudowy.

- Procedura ta była bezsensowna, bowiem działki te zwykle nie były wykorzystywane do produkcji rolnej. Konieczność uzyskania decyzji o wyłączeniu działki z produkcji rolnej wydłużała czas realizacji inwestycji. Podnosiło to koszty budowy - uważa Jacek Bielecki.

Od początku tego roku uzyskanie decyzji o odrolnieniu działki nie jest już konieczne. Do budowy wystarczy albo miejscowy plan zagospodarowania, albo decyzja o warunkach zabudowy.

Osoba, która ma te dokumenty i wynika z nich, że dana działka może być wykorzystana np. pod budownictwo mieszkaniowe, może przystąpić do budowy (jeżeli oczywiście spełnia inne wymagania, jak np. ma pozwolenie na budowę) - wyjaśnia Jacek Bielecki.