statystyki

Skoro jest tak dobrze, to czemu jest źle? [POLEMIKA]

autor: Bogna Kociołowicz-Wiśniewska, Bartosz Pilitowski04.09.2017, 07:41; Aktualizacja: 04.09.2017, 09:31

W  wydaniu DGP z 23 sierpnia 2017 r. z ciekawością przeczytaliśmy opinię adwokata dr. Wieńczysława Grzyba pt. „Totalna krytyka sądów i sędziów podkopuje zaufanie do całego państwa”. Choć teza zawarta w tytule jest nam bliska, to nie możemy zgodzić się z twierdzeniami autora dotyczącymi braku rzetelnych opracowań, które wskazywałyby na istotne problemy polskiego sądownictwa.

Reklama


W naszym raporcie pt. „Ocena polskiego sądownictwa w świetle badań” odwołujemy się m.in. do danych Komisji Europejskiej, Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa (ENCJ), organizacji World Justice Project, komunikatów Centrum Badania Opinii Społecznej, TNS Global, a także badań własnych Fundacji Court Watch Polska. Dane te, o ile analizowane są ze świadomością sposobu ich uzyskiwania i prezentacji, dostarczają wiele istotnych informacji na temat polskiego sądownictwa. Choć w ich świetle kondycja rodzimego wymiaru sprawiedliwości nie może być uznana za katastrofalną, to z pewnością warto pracować nad jej poprawą.

Jak twierdzi dr Grzyb, większość Polaków nie miała do czynienia z wymiarem sprawiedliwości, co ma podważać zasadność surowych nomen omen sądów na jego temat. Tymczasem według komunikatu z badań CBOS „Społeczne oceny wymiaru sprawiedliwości” aż połowa ankietowanych mających osobiste doświadczenia z sądownictwem, nie ocenia go pozytywnie.

Jedną z przyczyn takich właśnie ocen jest przewlekłość postępowań sądowych, która w  świetle zarówno danych CBOS, jak i uwzględniających głosy ekspertów praktyków badań World Justice Project uznana została za najpoważniejszy mankament polskiego wymiaru sprawiedliwości. Tymczasem na podstawie dostępnych statystyk dr Grzyb twierdzi, że opinie te są bezzasadne. Istotnie, sprawy w I instancji finalizowane są w ciągu 4,7 miesiąca, co nie jest wynikiem wyjątkowym w skali Europy. Dlaczego zatem jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Odpowiedź leży właśnie w danych, na które powołuje się autor – podany średni czas trwania postępowań dotyczy wyłącznie I instancji, nie ma więc żadnego przełożenia na czas, który „klient” wymiaru sprawiedliwości będzie musiał poświęcić od momentu założenia sprawy do egzekucji prawomocnego wyroku. Nie musi to jednak wynikać z opieszałości urzędników, a rozwiązań systemowych, które – nadużywane – pozwalają przedłużać postępowanie latami.


Pozostało jeszcze 74% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama