statystyki

Miękki brzuszek turysty, czyli jak niektóre biura podróży rozumieją realizację umowy

autor: Agnieszka Damasiewicz11.06.2017, 16:30; Aktualizacja: 11.06.2017, 18:29
Najpierw biuro podróży zadaje uśmiechnięte pytania na temat twoich preferencji i stwarza pozory indywidualnego doradzania. Doradztwo jest pozorne, bo tak naprawdę chodzi o nienachlane potwierdzanie twoich wyborów

Najpierw biuro podróży zadaje uśmiechnięte pytania na temat twoich preferencji i stwarza pozory indywidualnego doradzania. Doradztwo jest pozorne, bo tak naprawdę chodzi o nienachlane potwierdzanie twoich wyborówźródło: ShutterStock

Warunki umowy mówią o tym, że jeśli turysta nie wypowie się na temat istotnej zmiany umowy, to uznaje się, że przyjął zmiany i nie może żądać odszkodowania. Ustawa pozornie mówi to samo, tyle że nie o braku prawa do odszkodowania. Przez podobieństwo regulacji chce się wywołać wrażenie, że umowa w zasadzie powtarza ustawę.

Reklama


Godz. 15.30 to doskonała pora na wylot do Grecji. Ląduje się wprost na kolację. Następnego ranka można zacząć tydzień odpoczynku pełną paszczą. Doskonale też wraca się w piątek po południu. Żeby w weekend oswoić rzeczywistość, przyzwyczaić się do normalności. W slangu okołowakacyjnym to czas dekompresji.

Żeby móc wybrać smaczny kierunek, wygodny hotel, optymalne godziny lotu w rozsądnej cenie i bez presji czasu, kupuje się first minute – w styczniu na maj. Przez kilka następnych miesięcy wzdycha się do tych zaklepanych wakacji. Okazuje się jednak, że zawarcie umowy i jej opłacenie nie jest jednoznaczne z zaklepaniem. To dopiero początek negocjacji... „Ludzie będą zmieniali umowy, składali obietnice i pogrywali nieczysto. Trzeba na to niestety uważać, gdyż stanowi to część procesu negocjacji” (George H. Ross, „Sztuka negocjacji w stylu Donalda Trumpa”, Gliwice 2006, s. 15).

1 Bajka

Organizacja tygodniowego wyjazdu dla siedmiu osób z trzech pokoleń to poważny projekt logistyczny. I rytuał handlowy.

Najpierw biuro podróży zadaje uśmiechnięte pytania na temat twoich preferencji i stwarza pozory indywidualnego doradzania. Doradztwo jest pozorne, bo tak naprawdę chodzi o nienachalne potwierdzanie twoich wyborów. Wtedy doznajesz przyjemności płynącej z tego, że ktoś ocenia twoje intuicje jako trafne. Jesteś głaskany po sercu przez przytakiwanie. Tak rzadko mamy z tym do czynienia w codziennym życiu... Więc jeśli agent turystyczny mówi nam, że wybór jest doskonały, to cieszymy się jak dzieci z czekolady. Jeśli nie masz takich potrzeb, to biuro zaserwuje ci inne psychiczne łakocie. Na przykład konfidencjonalne odradzanie hotelu, że niby pracownik biura nie powinien tego mówić o hotelach z oferty, ale klienci się zwierzają, że hotel nie spełnia pokładanych w nim nadziei, więc warto polecić inny, o niebo lepszy, a niewiele droższy. Te zabiegi są ważne, ponieważ „klienci mają wobec usługi takie odczucia, jakie żywią w stosunku do świadczącej ją osoby. (...) Dzisiejsi klienci nie mogą już wybierać między produktami i usługami – nie są w stanie zebrać odpowiedniej ilości informacji. Dlatego wybierają między ludźmi” (Harry Beckwith, „Co lubią klienci”, Gliwice 2006, s. 16 i 67).

Jeśli coś wybierzesz, to otwiera się szafka z inną dopuszczalną w handlu techniką: stwarzanie delikatnych pozorów niedostępności. Agent mówi, że rezerwacja jest możliwa tylko na 24 godziny, a potem – dodaje ze smutkiem w oczach – „niestety nie możemy już gwarantować tej samej ceny”. Lub miejsca w hotelu.

No, powiedzmy, że już przeszło się Rubikon, zapłaciło zaliczkę i w mózgu dochodzi do małej eksplozji – to huk mentalnie otwartej butelki szampana, minifajerwerki, malutka euforia, cudnie zapadnięta klamka. Przychodzą dokumenty w PDF-ach, różne „potrzebne linki”, „istotne informacje”, harmonogram płatności, dodatkowe oferty upiększające wakacyjny czas – wszystko, żebyś poczuł się członkiem ekskluzywnego klubu jadących na wakacje, zaopiekowany, zrelaksowany.

2 Pół przebudzenia


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Tedi(2017-06-11 22:01) Zgłoś naruszenie 00

    jakieś dyrdymały :) Zawsze można jechać na Mazury lub nad Bałtyk w czym kłopot, ustalimy szczegóły z zawsze rzetelnym właścicielem potem już tylko wypoczywamy jak PANU (właściciel postawi nam jeszcze wódeczkę) :)))) Przeżyłem i wiem ze nie jest tak kolorowo (nie mam nic wspólnego z biurami) ale za to mam bardzo przykre doświadczenia z naszymi arcy rzetelnymi właścicielami pensjonatów i rodzinnych apartamentów - przy tym problemy z jakimś biurem to pryszcz :) Od wyposażenia i zdjęć rzekomych poprzez odległości, sąsiedztwo iii... czystość - aż chcę szybko zapomnieć, teraz to możemy wypoczywać nawet w Wietnamie

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama