Premier Donald Tusk przekonywał w listopadzie, po tym, jak rząd przyjął ten projekt, że zaproponowane zmiany w procesie legislacyjnym są "przełomowe, jeśli chodzi o sposób stanowienia prawa", pomogą uniknąć "pewnych niedoskonałości" i zaoszczędzą "sporo czasu".

W myśl projektu, założenia przepisów powstające w poszczególnych ministerstwach będą trafiały na posiedzenia Rady Ministrów. Następnie rząd będzie zatwierdzał takie założenia, po czym Rządowe Centrum Legislacji (RCL) przystąpi do pisania projektu ustawy.

Przeciwko przyjęciu tej propozycji na środowym posiedzeniu komisji Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych byli tylko posłowie PiS. Poseł tego ugrupowania Mariusz Błaszczak mówił, że jeśli proponowane rozwiązania wejdą w życie, to anonimowy urzędnik RCL, nie będący nawet w korpusie służby cywilnej, będzie pisał projekty ustaw.

Błaszczak pytał również, czy pracownicy, którzy dotychczas w ministerstwach zajmowali się pisaniem projektów, będą zwalniani z pracy.

Szef RCL Maciej Berek poinformował, że nie ma planu zwalniania pracowników ministerstw, którzy zajmowali się opracowywaniem projektów ustaw. Zaznaczył jednocześnie, że niejako automatycznie odbywa się proces ich przechodzenia do RCL, bo startują oni w konkursach ogłaszanych przez ten urząd w związku ze zwiększeniem liczby etatów.

Berek tłumaczył, że po wprowadzeniu zmian legislatorzy z RCL pisząc projekt nie będą mogli wykroczyć poza to, co będzie sformułowane w założeniach przyjętych przez rząd. Pytał również, w czym są gorsi urzędnicy państwowi - jakimi są pracownicy RCL - od urzędników służby cywilnej.

Posłowie pozostałych ugrupowań nie zgłaszali podczas posiedzenia komisji istotnych wątpliwości co do propozycji. Teraz projekt trafi pod obrady Sejmu.