Prezydent Lech Kaczyński zawetował uchwaloną 5 grudnia ustawę o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Poza nowym modelem aplikacji sądowej i prokuratorskiej przewidywała ona nowe zasady powoływania sędziów. Zgodnie z nią prezydent miał obowiązek, w terminie miesiąca, powołać na sędziów kandydatów przedstawionych przez Krajową Radę Sądownictwa. To właśnie ten przepis był główną przyczyną weta.

- Rozwiązanie to jest niezgodne z konstytucją, ponieważ zakłada istnienie obowiązku uwzględniania przez prezydenta wniosków KRS, a także określa termin, w jakim prezydent powinien dokonywać nominacji sędziowskich - pisze w uzasadnieniu swojego weta Lech Kaczyński.

Jeżeli weto prezydenta nie zostanie odrzucone, to nominacji sędziowskich nie będą mogły otrzymać osoby, które dziś pełnią funkcje asesorów sądowych. Ustawa o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury skracała minimalny okres asesury i obniżała wiek potrzebny do zostania sędzią. Likwidacja tych przepisów oznacza, że już 5 maja (wtedy właśnie wchodzi w życie wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który uznał orzekanie przez asesorów za niezgodne z konstytucją) około 600 asesorów utraci prawo orzekania w naszych sądach.

- Wyeliminowanie tej ustawy to kłopot dla wymiaru sprawiedliwości. W wielu sądach nie będzie miał kto orzekać, gdyż wydziały składają się z asesorów. Dodatkowo rozpoczęte sprawy karne musiałyby być prowadzone od nowa - mówi sędzia Stanisław Dąbrowski, przewodniczący KRS. Jego zdaniem, jeżeli weto prezydenta nie zostanie odrzucone, to w szybkim tempie Sejm powinien przyjąć nową ustawę, która regulowałaby wyłącznie problem asesorów. Podobnie uważa sędzia Konrad Wytrykowski z Sądu Rejonowego w Legnicy, który za całą sytuację obwinia rząd.

- Ustawa była krytykowana przez środowiska prawnicze i rząd niepotrzebnie usiłował uregulować sytuację asesorów w przepisach przejściowych - wyjaśnia sędzia Wytrykowski.

Głosowanie nad wetem prezydenta odbędzie się najprawdopodobniej na styczniowym posiedzeniu Sejmu.