W taki oto sposób sąd chciał zabezpieczyć się przed sytuacją, która miała miejsce podczas pierwszej rozprawy. Wtedy to na skutek nieprofesjonalnych działań pracowników telewizji publicznej doszło do ujawnienia danych osobowych uczestników postępowania. Realizator nadawał relację z kilkuminutowym opóźnieniem, nie dał jednak rady we właściwych miejscach zanonimizować m.in. personaliów świadków.

Wczoraj przesłuchani zostali policjanci, których słowa stały się podstawą aktu oskarżenia wobec Adama Z. W ocenie ekspertów sąd, godząc się na pełną jawność w pierwszym dniu procesu, pozwolił, by funkcjonariusze mogli przygotować się do zeznań, to zaś może wpłynąć na ich wiarygodność.