statystyki

Nowak: Między rewolucją a reformą

autor: Maciej J. Nowak03.01.2017, 07:30; Aktualizacja: 03.01.2017, 08:34
prawo

Osobną rolę do spełnienia mają organizacje publiczne, społeczne i mediaźródło: ShutterStock

Debata na temat zmian zasad związanych z systemem prawa w Polsce jest coraz szersza. Warto odwołać się do jednej z najbardziej kompleksowych i ambitnych analiz na ten temat, czyli raportu Fundacji Gospodarki i Administracji Publicznej „Państwo i  my. Osiem grzechów głównych Rzeczypospolitej”.

Reklama


Autorzy stawiają pytanie, dlaczego państwo nie funkcjonuje prawidłowo i jak to naprawić. Zauważają w tym kontekście także system prawny. Wśród czynników blokujących tworzenie dobrego prawa wskazuje się postępującą inflację prawa, poprzez którą próbuje się rozwiązywać wszelkie problemy ekonomiczne, społeczne i światopoglądowe, oraz osłabianie klasycznego modelu prawa narodowego z uwagi na kształtowanie się policentrycznego systemu prawa (w tym wpływu prawa UE) .

W tym ujęciu brakuje konsekwentnej hierarchizacji aktów prawnych, postulowane procedury związane z  weryfikacją projektów nierzadko są fikcją, a konkretne ustawy czy rozporządzenia traktowane instrumentalnie jako narzędzie osiągania doraźnych celów. Ciekawy jest głos z odmiennej perspektywy wyrażony przez Cezarego Kaźmierczaka (DGP z 22 września 2016 r.). Autor też dostrzega znaczące przeregulowanie aktów prawnych. Zgodnie z tym ujęciem ustawy nie mogą wchodzić w nadmierne szczegóły, powinno się za to wprowadzić instytucję sponsora ustawy (osoby odpowiedzialnej za nią) i znaczące ograniczyć ich liczbę .

Przytoczone głosy obrazują, że problem prawa w Polsce jest poważny, zauważalny przez różne środowiska (został też ujęty w planie Morawieckiego). Rzeczywiście, przed władzami jest duża reforma, chyba ważniejsza niż większość dotychczas przeprowadzanych razem wziętych. Reforma w zakresie tworzenia i stosowania prawa. Można zaproponować dwie drogi. Pierwsza z nich to kompleksowa zmiana wszystkiego: filozofii procedowania ustaw, zasad działalności sądów, a może nawet sposobu wykładni przepisów. Problem w tym, że taka rewolucja mogłaby łatwo wprowadzić jeszcze większy bałagan. Już można sobie wyobrazić, jak sądy – które dostają większą uznaniowość niż dotąd – wydają sprzeczne orzeczenia (nie byłoby innej możliwości), powodując jeszcze większe niż dotychczas kontrowersje i tworząc dodatkowe podstawy do łowienia ryb w mętnej wodzie. Byłoby jak dzisiaj: w odbiorze społecznym za winy prawodawcy odpowiadaliby sędziowie.


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama