statystyki

Każda ustawa to gra. Sędzia nie traci bezstronności przez to, że wypowie swój pogląd

autor: Agnieszka Damasiewicz20.12.2016, 09:45; Aktualizacja: 20.12.2016, 09:46
Rolą adwokata jest sprzedawanie dobrych argumentów.

Rolą adwokata jest sprzedawanie dobrych argumentów.źródło: Bloomberg

Zasady są takie: urzędnik lub sędzia stoi na jakimś stanowisku co do treści prawa. Jego „skarbem” jest władza orzekania. Obywatel dostarcza alternatywnej interpretacji. Jeśli wykaże, że mieści się w ramach przepisu, nie można mu odmówić racji. To jest jego „skarb”

Reklama


Kilka dni temu brałam udział w szkoleniu poprzez grę. Nie mogę zdradzić, na czym polegała, bo położyłabym kolejne edycje, ale mogę powiedzieć, co się działo przed i po. Zanim gra się zaczęła, wszyscyśmy słuchali trenera, czytali wyświetlane teksty, kiwali głowami. Po grze zachowywaliśmy się jak po powrocie z podróży życia. Każdy chciał opowiedzieć, co mu się przydarzyło. I pokazać mentalne zdjęcia z tej wycieczki.

Szkolenie dotyczyło reakcji na zmianę. Gdyby każdy opowiedział, jak się zachowuje w jej obliczu, byłoby ciekawie. Jednak kiedy mogliśmy się sami zaobserwować, w warunkach laboratoryjnych, to stawka poszła w gorę: było fascynująco! (szkolenie prowadziła Agnieszka Szymańska, Pracownia Gier Szkoleniowych, na zlecenie Krajowej Szkoły Administracji Publicznej). Padały słowa: „Nigdy bym siebie nie posądził o takie zachowanie”. Dlaczego gra ujawnia rzeczywistość? Bo mózg nie odróżnia faktów od fantazji. O czym można się przekonać emocjonując się w kinie (albo śledząc niektóre wypowiedzi polityków).

Gra to weryfikator. Pozwala wyciągnąć z człowieka informacje. Precyzyjnie. Gra to takie szczypczyki. „Możesz się dowiedzieć więcej o danej osobie podczas godzinnej gry niż po rocznej z nią konwersacji”. [Platon, „Myślę, więc jestem. Aforyzmy, maksymy, sentencje, zebrane i opracowane”, Czesława i Joachim Glenskowie, wydawnictwo Antyk 1993 r., nr 3086].

Dlatego gry towarzyskie są w pewnym sensie groźne. Taki Dixit – gra polegająca na tym, że opowiadacz wybiera kartę z obrazkiem i mówi zdanie, które do niego nawiązuje. Pozostali wybierają z rozdanych im kart taką, która najlepiej pasuje do wygłoszonego zdania. Tasuje się wszystkie wybrane karty i zadaniem graczy jest wydedukować, która należy do opowiadacza. Każda służba wywiadowcza na świecie chciałaby zagrać w Dixit ze swoim „podopiecznym”, a każdy „Pitbull” ze swoim ściganym.

Definicyjnie rzecz ujmując, gra to działalność nakierowana na pewien cel, który należy osiągnąć przy stosowaniu określonych zasad. Istnieją też gry, których zasady poznaje się dopiero grając. Gdyby pominąć metaforę gry, to nazywa się to nabywaniem doświadczenia. Weźmy film „Test”. Osiem osób, które przeszły przez rekrutację, siada w pokoju, każdy przy swoim stoliku, z kartką papieru i ołówkiem. Otrzymują kilka prostych zasad. Wydaje się, że nie ma nawet miejsca na zadawanie pytań, takie są proste... A jednak. Film opiera się na zdobywaniu doświadczenia poprzez interpretację reguł. [Polecam. Dostępny na www.player.pl. Na wypadek, gdyby ktoś przebąkiwał coś o kryptoreklamie, przypominam: to jest felieton; oparty na doświadczeniach, więc podaję źródła tych doświadczeń. Tak samo jak podaję źródła cytatów].

Ludzie mają pewną zabawną cechę jako gatunek. Jak zadaje się pytanie, to naturalną reakcją człowieka jest próbować odpowiedzieć. Zapytany mózg natychmiast zaczyna szukać odpowiedzi. Podobnie, postawienie w jakiejś sytuacji powoduje, że człowiek natychmiast zaczyna szukać reguł, które nią żądzą. Jak w filmie „Cube”. Ludzie postawieni w absurdalnej sytuacji, czyli w sześcianie, którego ściany są jednakowe i we wszystkich, łącznie z sufitem i podłogą, są kwadratowe drzwiczki, zaczynają szukać reguł rządzących zastanym światem i próbować je stosować. Skoro, jako ludzie, mamy skłonności, by podejmować grę, to należy założyć, że wszyscy grają. Także adwokaci, sędziowie, urzędnicy i obywatele – tak zwani szarzy. No to dwa zdania o każdym z nich. I na koniec dwie dziwne gry: trik Davida Copperfielda, czyli o grze, która udaje, że jej nie ma. I ostrzeżenie przed grą w zgniłego pomidora, czyli gra w „Cynika”, która zawsze kończy się remisem: wszyscy przegrywają.

Legalny (prawniczy) poker

Mam przed sobą dwie bliźniacze sprawy. W obu występuje ten sam prawnik. W jednej reprezentuje inwestora, w drugiej oponenta względem inwestycji. W obu przygotował rzetelne, przekonujące odwołanie od decyzji. Sensownie przytaczające adekwatne orzeczenia. Te dwa odwołania udowadniają przeciwne sobie tezy. Uśmiecham się pod nosem, a do tego uśmiechu przykleja mi się pokusa, żeby w odpowiedzi na jedno jego pismo wysłać mu drugie jego pismo. Oczywiście nie zrobię tego, ponieważ ten prawnik po prostu mądrze gra w grę. I zgodnie z regułami. Taka rola adwokata: selekcjonera i sprzedawcy dobrych argumentów. I żaden wstyd w każdej sprawie wyselekcjonować je najkorzystniej dla klienta. To jest taki legalny prawniczy poker.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama