ANALIZA

Ministerstwo Sprawiedliwości rozesłało do prezesów sądów okręgowych pismo z 2 grudnia 2008 r., w którym dokonało zmiany wykładni przepisów regulujących zasady dostępu do akt toczących się postępowań w sprawach cywilnych. Zasadniczą zmianą jest wprowadzenie wymogu uzyskiwania każdorazowo zgody sędziego na wykonanie fotografii bądź zeskanowanie kart akt sprawy sądowej. Zgodnie z najnowszym stanowiskiem resortu sprawiedliwości osoba zainteresowana wykonaniem zapisu cyfrowego dokumentów z przeglądanych akt sporządzać będzie adresowany do sądu pisemny wniosek, w którym wskazać trzeba numery kart akt sprawy i formę ich uzyskania.

Brakuje argumentów

Jakkolwiek w piśmie z 2 grudnia 2008 r. Ministerstwo Sprawiedliwości nie wskazało ani jednego argumentu, który w sposób przekonujący przemawiałby za zmianą interpretacji przepisów procedury cywilnej, to wydaje się, że decydującym argumentem stał się bliżej niedookreślony i pozbawiony oparcia w przepisach postulat zmierzania do zapewnienia dostępu do akt przez upoważnione osoby w sposób kontrolowany. Takiej argumentacji oczywiście brak logiki, ponieważ dostęp strony do akt realizowany jest na podstawie samego tylko udokumentowania przed pracownikiem sekretariatu tożsamości lub stosownego umocowania pełnomocnika. Regułą jest więc prawo stron i uczestników do przeglądania akt sprawy i otrzymywania odpisów, kopii lub wyciągów. Ta wyrażona wprost w art. 9 k.p.c. zasada jest ściśle związana z zasadą kontradyktoryjności i prawem do sądu. Brak jest jednak zarazem w obowiązującym porządku prawnym przepisów zakazujących bądź ograniczających stronie możliwość wykonywania fotografii bądź skanowania przeglądanych akt spraw sądowych.

Zbędny formalizm

Sprawy w sądach zarówno cywilnych, jak i karnych są coraz bardziej skomplikowane nie tylko pod względem prawnym, ale też faktycznym. W tej sytuacji profesjonalne przygotowanie się pełnomocnika do rozprawy wymagać może wykonania kopii większości kart, zwłaszcza gdy klient umocowuje go do działania w zaawansowanym stadium procesu lub w czasie biegu terminu do wniesienia środka zaskarżenia. Jeżeli sprawa liczy kilka tomów akt, to konieczność sporządzenia pisemnego wniosku, którego treść z pewnością nie będzie przez nikogo wnikliwie analizowana, jest tym bardziej zbędnym obciążeniem dla uczestników postępowania.

Stanowisko ministerstwa dowodzi też całkowitego braku uwzględnienia realiów. Rozbudowanie formalizmu utrudni życie nie tylko stronom i ich pełnomocnikom, ale także i tak już przeciążonym pracownikom sądowych sekretariatów.

Biorąc pod uwagę bieg terminów sądowych i ustawowych (np. termin tygodniowy do złożenia odpowiedzi na zażalenie - art. 395 par. 1 zd. 2 k.p.c.), wprowadzony obecnie przez ministerstwo brak możliwości natychmiastowego wykonania fotografii obszernego uzasadnienia orzeczenia w celu jego późniejszej analizy może w niektórych przypadkach uniemożliwić stronie bądź pełnomocnikowi zajęcie stanowiska w sprawie.

Ograniczone prawo do sądu

Interpretacja ministerstwa nie realizuje postulatu przyjaznego państwa. W wielu wypadkach spowoduje ograniczenie prawa do sądu, skoro w praktyce dla samego uzyskania możliwości zaznajomienia się z treścią akt strona często potrzebować będzie kilku dni. Taka wykładnia może prowadzić do pogwałcenia konstytucyjnych praw obywateli, a zarazem do wypaczenia założeń procesu cywilnego.

Szkoda, że dokonano zmiany wykładni przepisów idącej pod prąd oczekiwaniom obywateli, ograniczającej dostęp do wymiaru sprawiedliwości, a ich pełnomocnikom utrudniającej wykonywanie ustawowych zadań. To kolejny przejaw nadmiernego formalizowania procedur, który niczemu nie służy. Z pewnością jest to ograniczenie nieproporcjonalne do jakichkolwiek korzyści. Pozostaje liczyć na refleksję resortu i powrót do wcześniejszej praktyki. W przeciwnym razie nieuniknione stanie się dokonanie nowelizacji art. 9 k.p.c. i wyrażenie w nim wprost prawa stron i uczestników postępowania do samodzielnego, nieskrępowanego wykonywania fotografii i skanowania akt sądowych.