Jak tłumaczy ministerstwo, propozycja toruńskiej szkoły wyższej uzyskała w konkursie najwyższą punktację (106 na 115 możliwych) od dwóch niezależnych ekspertów zewnętrznych. Przy wyborze pod uwagę brano np. to, czy instytucja składająca ofertę może zaangażować do prowadzenia zajęć specjalistów z co najmniej 3-letnim doświadczeniem dziennikarskim oraz czy posiada studio nagrań lub sprzęt do nagrywania. Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej chwali się zresztą, że pod względem profesjonalnej infrastruktury nie ma sobie równych. Oprócz nowoczesnego studia telewizyjnego ma także pracownię radiową, fotograficzną i trzy pracownie montażowe, nie mówiąc już o dostępie do najnowszego oprogramowania wykorzystywanego w mediach.

– Na jednym ze szkoleń medialnych w lubelskim ośrodku KSSiP, w których brałem udział, trudno było znaleźć miejsce do nagrania, bo a to przeszkadzało złe światło, a to nie było gdzie ustawić kamery – wspomina sędzia Jarosław Gwizdak, prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód.

W programie szkoleń medialnych zaproponowanych przez uczelnię ojca Rydzyka znalazły się zarówno zajęcia teoretyczne (wykłady z prawa prasowego), jak i praktyczne, podczas których sędziowie i prokuratorzy będą mogli spróbować swoich sił przed kamerą, posłuchać uwag telewizyjnych profesjonalistów, przećwiczyć dykcję i emisję głosu, a nawet skorzystać z porad specjalistów od kolorystyki i znaczenia makijażu.

– Tematy wydają się interesujące, a takie szkolenia są na pewno potrzebne. Dlatego z chęcią wezmę w nich udział – twierdzi Janusz Sulima, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Białymstoku.

Niektórzy sędziowie i prokuratorzy, choć nie dyskredytują projektu, mają wątpliwości, czy uczelnia, której kadra i studenci są uznawani za zaplecze partii rządzącej, jest instytucją najbardziej nadającą się do szkolenia bezstronnych, z założenia, funkcjonariuszy publicznych.

– Tematy są bardzo dobrze dobrane. Rzeczywiście, sędziowie, którzy stykają się z publicznością i przedstawicielami mediów na procesach, powinni zapoznać się z ABC zachowania się przed kamerami czy wygłaszania zwięzłych treściwych komentarzy – przyznaje sędzia Marek Celej z Sądu Okręgowego w Warszawie, były rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa. – Ale jestem w szoku, że to akurat toruńska uczelnia została wybrana. Nie nastawiam się do niej z góry negatywnie, ale wydaje mi się, że w świecie mediów mamy tak dużo renomowanych, znakomitych firm, które profesjonalnie zajmują się szkoleniami medialnymi, że dziwi mnie wybór akurat szkoły ojca Rydzyka. Na razie nie zapisuję się na taką imprezę – twierdzi sędzia Celej.

– Mnie bardziej niż konotacje polityczne przeszkadza religijna afiliacja uczelni. Lepiej by było, gdyby szkolenia dla funkcjonariuszy publicznych przeprowadzała z natury świecka instytucja – podkreśla sędzia Gwizdak.

Co więcej, jego zdaniem istotnym mankamentem programu zajęć zaproponowanego przez szkołę toruńską jest to, że zupełnie nie uwzględnia on specyfiki współczesnej komunikacji medialnej. – Za tym programem stoi założenie, że sędziowie mają reagować dopiero wtedy, kiedy przyjdzie do nich gazeta czy radio, a nie, że sami powinni wychodzić do mediów z ważnymi informacjami – zauważa sędzia z Katowic.

Szkolenia mają się odbywać w maksymalnie 15-osobowych grupach i będą trwały dwa dni (prezesi sądów, szefowie prokuratur) albo sześć dni (pozostali pracownicy).