Rynek telekomunikacyjny jest pod specjalnym nadzorem UOKiK. Wszystkich operatorów obowiązują te same standardy - mówiła wczoraj dziennikarzom Małgorzata Kransodębska-Tomkiel, prezes urzędu. Z ponad 1,5 tys. wpisów w rejestrze niedozwolonych w umowach klauzul aż ponad 140 dotyczy telekomów.

W tym roku UOKiK przeanalizował umowy, wzorce umów i regulaminy dziewięciu największych operatorów alternatywnych: Aster, GTS Energis, Multimedia, Netia, Tele2, Telefonia Dialog, Toya i UPC. U każdego stwierdzono nieprawidłowości. Tylko dwaj operatorzy - GTS Energis i UPC - usunęli je po kontroli. W przypadku czterech operatorów - Aster, Telefonia Dialog, Tele2 i Toya - urząd wszczął postępowania naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. W przypadku dwóch operatorów - Aster i Toya - skierował sprawy do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W przypadku czterech - Multimediów, Netii, Tele2 i Vectry - prowadzi postępowania wyjaśniające.

Najistotniejsze zdaniem UOKiK uchybienia to pobieranie przez operatorów opłat za zmianę abonamentu na tańszy i jednoczesne niepobieranie opłat lub pobieranie niższych opłat za przejście na droższy abonament.

- Te opłaty, jeśli są konieczne, muszą być takie same - mówi pani prezes.

Drugi pod względem znaczenia problem to automatyczne przedłużanie umów okresowych, gdy w umowach nie są wyraźnie określone zasady ich wypowiedzenia. Kolejny to nieuzasadnione opłaty za ponowne aktywowanie usługi.

- Jeśli klient nie płaci w terminie, to operator nalicza mu odsetki. Ta opłata jest nieuzasadniona - mówiła prezes Tomkiel.

UOKiK jest też zdania, że klient ma prawo do odszkodowania lub zniżki w abonamencie za każdą przerwę w świadczeniu usług, a nie tylko za długotrwałą. Nie podoba mu się też to, że operatorzy świadczący usługi telewizyjne, zmieniając zawartość oferowanego pakietu programów, nie dają klientom możliwości rezygnacji z usług bez konieczności płacenia kary.

UOKiK uważa też, że jeśli operator nie jest w stanie zapewnić klientowi zapisanej w umowie prędkości łącza, to powinien aneksować umowę i obniżyć opłatę. Za niedozwolone urząd uznaje też narzucane przez operatorów zapisy skracające ustawowy 30-dniowy termin, jaki ma klient na rozwiązanie umowy w przypadku np. zmiany cen usług, oraz zapisy mówiące, że klient zawierający umowę na odległość - np. przez telefon - może od niej odstąpić, ale tylko wtedy, gdy pismo dotrze do operatora w ciągu dziesięciu dni od dnia zawarcia umowy.

- Liczy się termin wysłania pisma - mówi Łukasz Wroński z UOKiK.