Forum Obywatelskiego Rozwoju opublikowało raport nt. niesłusznych skazań. Autorzy wskazują, że często do niesprawiedliwych skazań dochodzi z winy niekompetentnych profesjonalnych uczestników postępowań sądowych, w tym również sędziów.

Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla ewidentnie wadliwych orzeczeń, gdy np. sędzia orzeka o środku karnym, którego nie wolno było zastosować w danej sprawie. Niestety tam, gdzie działa człowiek, popełnia się błędy. Trzeba więc korygować system i nieustannie dbać o jakość prawa.

Tymczasem obserwujemy słabość tworzonych przepisów i nieustanną ich zmianę.

Jeśli obowiązujący kodeks cywilny zmienia się od chwili wejścia w życie ponad 150 razy, to ogarnięcie kolejnych zmian staje się trudne już nie tylko dla obywatela, ale i dla prawników. Jeśli prześledzimy orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego i to, jak często musi korygować ustawodawcę, nie napawa to optymizmem.

Znane są przypadki, gdy poważne sprawy karne z uwagi na błędy legislacyjne trzeba było powtórzyć. Wiadomo, kto był za to odpowiedzialny, kto wprowadzał przepisy w życie. A sędziowie musieli orzekać na podstawie tego prawa.

Co jeszcze przeszkadza trafnie orzekać?

Na przykład to, że świadkowie zbyt często całkowicie bezkarnie łżą, a uruchomienie spraw o składanie fałszywych zeznań to droga przez mękę. A już strona postępowania może kłamać do woli. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdy w postępowaniu przygotowawczym mówi zupełnie co innego, a przed sądem co innego.

Co wobec tego należałoby zmienić?

Musimy zdecydowanie poprawić jakość legislacji, odciążyć sędziów od orzekania w wielu drobnych sprawach, by mogli skupić się na rzeczywiście poważnych.

I dbać o kadrę. Jeżeli status sędziego będzie zmieniał się w zależności od zmiany osoby ministra sprawiedliwości; jeżeli świetni sędziowie będą uciekać do innych zawodów prawniczych, to znaczy, że sprawy nie idą w dobrym kierunku. Jakość kadry to jakość orzecznictwa. Dlatego wytykajmy błędy, ale pamiętajmy, ile błędów generuje system.

Każdy z nas chciałby, by po szybkim procesie niewinni zostali uniewinnieni, a złoczyńcy skazani. Trzeba do tego dążyć, ale jednocześnie cieszyć się, że sądy wyłapują błędy oskarżycieli, czy – w ramach instancji – swoje własne. Nawet jeśli czasem trzeba wypłacić odszkodowania. Pamiętamy przecież system, w którym każdy oskarżony był następnie skazany. Nikt za nim jednak nie tęskni.