Chodziło o spadek po renomowanej prawniczce specjalizującej się w obsłudze podmiotów gospodarczych. Przed śmiercią kobieta prowadziła kancelarię radcowską w Poznaniu. Oprócz tego zajmowała się również działalnością biznesową. Była m.in. wspólnikiem kilku spółek oraz prokurentem w spółkach, a także prezesem zarządu dwóch firm. Od 2006 r. w jej kancelarii pracował pewien radca prawny z którym po roku nawiązała bliższą znajomość. Zamieszkali razem. W 2010 r. u radczyni zdiagnozowano złośliwy nowotwór piersi. Rokowania co do leczenia były bardzo złe, kobieta miała od początku świadomość, że choroba jest nieuleczalna. Kilkakrotnie w rozmowach z członkami rodziny i znajomymi poruszała kwestię rozdysponowania jej majątku na wypadek śmierci. Wspominała m.in., że sporządzi testamentu, w którym do spadku powoła siostrę oraz swojego partnera. Ostatecznie nigdy nikomu nie okazała testamentu. No i niedługo przed śmiercią wstąpiła w związek małżeński z prawnikiem.

Niegodny partner

Jej matka pozwała męża córki domagając się uznania go za niegodnego dziedziczenia.

Reklama

Podała, że jej córka pozostawiła majątek spadkowy warty ok. 2 mln zł, w tym lokal, w którym prowadziła kancelarię prawną. W ocenie matki ślub jej córki miał jednak charakter czysto „techniczny”, gdyż był podyktowany chęcią zapisania prawnikowi kancelarii prawnej bez obowiązku zapłaty podatku, co byłoby konieczne w sytuacji, gdyby mężczyzna odziedziczył lub uzyskał w drodze darowizny części majątku zmarłej jako osoba wobec niej zupełnie obca. Matka zmarłej podkreśliła, że wolą jej córki było rozrządzenie na wypadek śmierci częścią majątku obejmującą kancelarię (lokal, przedsiębiorstwo) na rzecz radcy, natomiast pozostały majątek miał przypaść rodzicom i siostrze. W tym celu prawniczka miała sporządzić testament, o czym informowała rodzinę i znajomych. Po śmierci okazało się jednak, że testamentu nie ma, za co – zdaniem matki – odpowiedzialność ponosi mąż jej córki, który celowo zniszczył bądź ukrył testament, a to w celu przejęcia w drodze dziedziczenia ustawowego połowy udziału w majątku spadkowym. Z tych względów jego zachowanie jest niegodne i uzasadnia powództwo, którego podstawę prawną stanowi art. 928 par. 1 pkt 3 kodeksu cywilnego. Pozwany prawnik wnosił o oddalenie powództwa. Przyznał, że jego żona przed śmiercią mówiła o konieczności sporządzenia testamentu, jednakże nikt nie miał wpływu na to, czy faktycznie go sporządziła.

Sąd nie wyłączy od dziedziczenia

Sąd oddalił powództwo. Wskazał, że niegodność dziedziczenia opiera się na założeniu, że w pewnych sytuacjach względy natury etycznej przemawiają za pozbawieniem określonej osoby zdolności do dziedziczenia po otwarciu spadku. Ustawodawca ściśle ustalił w art. 928 par. 1 k.c. przyczyny uznania za niegodnego. Z uwagi na skutki niegodności przyczyny te mają charakter wyczerpujący i wyłączny, stąd też niemożliwe jest żądanie uznania niegodności z innych, chociażby najbardziej uzasadnionych, powodów. Art. 928 par. 1 k.c. nie można stosować w drodze analogii do stanów faktycznych nim nieobjętych. Jeżeli istnieje przyczyna z tego przepisu to każdy, kto ma w tym interes, może wytoczyć stosowne powództwo, chyba że spadkodawca, znając przyczynę uzasadniającą niegodność, przebaczył spadkobiercy. Powódka w pozwie wyraźnie zakreśliła podstawę faktyczną i prawną żądania uznania prawnika za niegodnego dziedziczenia po córce, powołując się na fakt umyślnego zniszczenia przez męża spadkodawczyni sporządzonego przez nią testamentu. W związku z tym zasadniczą kwestią było ustalenie, czy pozwany dopuścił się zachowania wypełniającego znamiona określone w ww. przepisie.

Celem unormowania przewidującego sankcję w postaci uznania za niegodnego takiego spadkobiercy, który umyślnie ukrył lub zniszczył testament spadkodawcy, podrobił lub przerobił testament albo świadomie z takiego testamentu skorzystał, jest zapobieganie takim działaniom spadkobierców, które zmierzałyby do unicestwienia woli spadkodawcy. Podstawową przesłanką uznania spadkobiercy za niegodnego jest zniszczenie przez niego testamentu "umyślnie", tzn. w świadomym zamiarze zniszczenia i w celu uniemożliwienia realizacji woli spadkodawcy, wyrażonej w treści zniszczonego dokumentu.

To jednak na matce zmarłej spoczywał obowiązek wykazania, że prawnik umyślnie zniszczył (bądź też ukrył) testament sporządzony przez zmarłą i to w celu uniemożliwienia realizacji woli spadkodawcy, wyrażonej w treści zniszczonego (ukrytego) testamentu.

Przeprowadzone w sprawie postępowanie dowodowe nie potwierdziło jednak sugestii strony powodowej, jakoby prawnik dopuścił się umyślnego zniszczenia testamentu. Brak w sprawie dowodów, w oparciu o które możliwe byłoby ustalenie, że spadkodawczyni rzeczywiście pozostawiła testament. Tym samym nie sposób również przyjąć, ażeby pozwany jako spadkobierca ustawowy umyślnie go zniszczył lub ukrył. Co prawda zmarła kobieta w rozmowach z rodziną i znajomymi poruszała temat poczynienia stosownych rozporządzeń majątkiem na wypadek śmierci, jednakże plany te miały charakter ogólnikowy. Należy przy tym podkreślić, że z samego faktu, że spadkodawczyni przed śmiercią miała świadomość potrzeby sporządzenia testamentu i o tym informowała otoczenie nie można wnosić, że testament taki został przez nią sporządzony, a tym bardziej że pozwany świadomie go zniszczył. Poza tym spadkodawczyni jako osoba z wykształceniem prawniczym i bogatym doświadczeniem zawodowym w zakresie obsługi prawnej musiała mieć świadomość konsekwencji prawnych pozostawienia testamentu, a w szczególności, w jaki sposób sporządzić i zabezpieczyć taki testament, ażeby wywarł skutki prawne po śmierci testatora. Trudno zatem przyjąć w świetle zasad doświadczenia życiowego, ażeby w sytuacji, gdyby wolą zmarłej było rozporządzenie w określony sposób majątkiem na wypadek śmierci w testamencie, nie okazała go osobom zainteresowanym albo nie podjęła innych kroków w celu należytego zabezpieczenia dokumentu.

Wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z 14 listopada 2014 r., sygn. akt I C 2523/13