Unijne regulacje modyfikujące przepisy spadkowe powinny być korzystne dla tych, którzy dopiero myślą o rozrządzeniu własnym majątkiem. Spadkobiercy tych, którzy za życia nie sporządzą testamentu lub sporządzili go przed 17 sierpnia 2015 r., mogą stracić.
Reklama
Granice spadku / Dziennik Gazeta Prawna
W najbliższy poniedziałek zacznie obowiązywać rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 650/2012 w sprawie jurysdykcji, prawa właściwego, uznawania i wykonywania orzeczeń, przyjmowania i wykonywania dokumentów urzędowych dotyczących dziedziczenia oraz w sprawie ustanowienia europejskiego poświadczenia spadkowego. Unijni urzędnicy uznali, że zmiany są tak znaczące, że określono aż trzyletnie vacatio legis – które właśnie dobiega końca.
Dewiza nowego prawa brzmi: jeden spadek, jeden sąd, jedno prawo. Problem polega na tym, że dla Polaków to może wcale nie być polski sąd i polskie prawo.
Odkurzyć testament
Do tej pory, gdy na przykład spadkodawca był Polakiem, miał nieruchomość w Portugalii, a pracował w Hiszpanii, procedura związana z nabyciem spadku była mocno skomplikowana. W wielu sytuacjach konieczne było, aby spadkobiercy pojawili się w każdym z tych krajów. Rozporządzenie to zmieni: podstawową zasadą będzie to, że właściwy dla zajęcia się sprawą będzie sąd ostatniego zwykłego miejsca pobytu spadkobiercy. Jeśli więc Polak testator pracuje i mieszka w Hiszpanii, tam prowadzone będzie postępowanie spadkowe. To jednak oczywiście problem dla potencjalnych spadkobierców mieszkających w Polsce, którzy woleliby udać się do rodzimego sądu, a nie podróżować po Europie.
– Dlatego tak ważne jest, aby Polacy wiedzieli, że będą mogli dokonać wyboru prawa – wskazuje wiceminister sprawiedliwości Jerzy Kozdroń.
Sporządzając testament, będzie można bowiem wskazać, by wszelkie sprawy z nim związane odbywały się nie w kraju (i według przepisów) naszego ostatniego miejsca zwykłego pobytu, lecz według prawa kraju ojczystego.
Co jednak, jeśli ktoś tego nie zrobi? Ministerstwo Sprawiedliwości przyznaje, że sytuacja spadkobierców może się pogorszyć. O ile do tej pory przynajmniej część spraw mogli oni załatwić w kraju, o tyle zgodnie z nowymi regulacjami wszystkie toczyć się będą za granicą, na dodatek na podstawie obcego prawa.
– Można więc powiedzieć, że na zmianach zyskają rodziny i bliscy osób aktywnych, dbających za życia o sprawy spadkowe – tłumaczy minister Kozdroń.
Jak jednak podkreślał podczas spotkania z dziennikarzami Andrzej Ryng, zastępca dyrektora departamentu legislacyjnego w resorcie sprawiedliwości, ewentualne negatywne konsekwencje będą dotyczyć wyłącznie spraw transgranicznych.
– Dla bliskich zmarłego, który mieszkał w Polsce i pracował w Polsce, nic się nie zmieni – informował dyrektor Ryng.
Największy problem może dotyczyć jednak tych, którzy już testamenty sporządzili. Leżą one często głęboko w szufladach. Testatorzy żyją w przekonaniu, że nowe regulacje ich nie obejmą. A to nieprawda. Jeśli bowiem ktoś umrze za granicą po wejściu w życie rozporządzenia, będzie ono miało zastosowanie. To zaś w praktyce oznacza, że spadkodawca może nieświadomie zaszkodzić swoim bliskim.
Co więc powinien zrobić? Zmienić swoją ostatnią wolę tak, aby określić w niej, że chce, aby w jego sprawie stosowane było prawo krajowe. Dopiero to pozwoli spadkobiercom uniknąć załatwiania wszystkich spraw za granicą.
Dyskusyjny pobyt
Ryzyko jest tym większe, że zdaniem części ekspertów nowe przepisy wcale nie uproszczą procedury. Posługują się bowiem pojęciem miejsca zwykłego pobytu. Teoretycznie jest to miejsce, w którym dana osoba zazwyczaj przebywa i w którym znajduje się główne centrum jej egzystencji. Resort sprawiedliwości w przygotowanym przewodniku po kluczowych zmianach informuje, że o uznaniu danego miejsca za miejsce zwykłego pobytu przesądzają przede wszystkim okoliczności takie jak: czas trwania i regularność obecności danej osoby w danym państwie, warunki i powody tej obecności, które wskazują na ścisły i stabilny związek z danym państwem. Elementy woli, takie jak życiowe plany, nie mają więc istotnego znaczenia, co odróżnia miejsce zwykłego pobytu od miejsca zamieszkania, którym dotychczas posługiwała się polska procedura w art. 39 i 628 kodeksu postępowania cywilnego. Aby ujednolicić terminologię, ministerstwo zaproponowało zresztą nowelizację k.p.c. w zakresie właściwości sądu spadku, czego Unia od nas nie wymagała.
Zdaniem praktyków, w tym wielu sędziów, ocena ostatniego miejsca zwykłego pobytu może jednak sądom nastręczać wielu trudności. „Pojęcie zamieszkania ma treść ustaloną w prawie krajowym oraz doprecyzowaną przez orzecznictwo, czego nie można powiedzieć o pojęciu zwykłego pobytu. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy oba pojęcia można uznawać za ekwiwalentne, choć najpewniej tak nie jest” – podkreślał w toku prac nad nowelizacją w swojej opinii Sąd Najwyższy.
Z potencjalnych wątpliwości zdaje sobie zresztą sprawę samo Ministerstwo Sprawiedliwości. W przewodniku informuje bowiem, że oczywiście ostateczna ocena (miejsca zwykłego pobytu – przyp. red.) w konkretnej sprawie zawsze należy do sądu. To zaś może oznaczać, że jeden sędzia za kluczowe uzna to, gdzie ktoś stale pracował, a inny to, gdzie spędzał weekendy z rodziną.
Minister Jerzy Kozdroń jest jednak dobrej myśli. Jak podkreśla, nawet jeśli na samym początku stosowania nowych przepisów występować będą pewne trudności, to po pewnym czasie przeminą, a pozostanie dobre prawo.
– W Polsce jednak nie ma kultury tworzenia testamentów. Musimy więc jak najszerzej informować Polaków, że warto jak najwcześniej pomyśleć o swoich bliskich. I pamiętać o wyborze prawa, według którego będzie toczyło się postępowanie, aby rodzina nie musiała jechać na drugi koniec Europy – konkluduje minister Kozdroń.
Rozporządzenie wiąże 25 państw członkowskich UE, w tym Polskę, i będzie obowiązywać we wszystkich państwach członkowskich z wyjątkiem Danii, Irlandii i Wielkiej Brytanii
Etap legislacyjny
Wchodzi w życie 17 sierpnia 2015 r.