Kiedy pisze się o absurdach obecnych w polskiej przestrzeni publicznej, nie można nie odwołać się do twórczości Sławomira Mrożka. Choć sam wielki dramatopisarz obrażał się za stwierdzenia, że jakiś element rzeczywistości jest „jak z Mrożka”, trudno znaleźć inne określenie na istnienie w polskim porządku prawnym obowiązku uiszczania opłaty skarbowej na rzecz wójta (burmistrza, prezydenta miasta) od złożenia pełnomocnictwa w postępowaniu przed sądem lub przed organem administracji publicznej - pisze adwokat Maciej Marek Kamiński.
W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do wielu absurdów. Nie dziwi nas np., kiedy na dworcu kolejowym w Sopocie widzimy dwa perony, przy czym przy peronie pierwszym znajdują się tory nr 1 i nr 2, a przy peronie drugim - tory nr 501 i nr 502. Ponumerowanie tych torów numerami 3 i 4 byłoby przecież zbyt oczywiste. Nie dziwi nas, że w Warszawie Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa ma siedzibę nie na Mokotowie, lecz na Woli, a Sąd Rejonowy dla Warszawy Woli - nie na Woli, lecz na Żoliborzu. Obok tego typu rzeczy przechodzimy często obojętnie także dlatego, że niewiele nas to obchodzi, tak jak wszechogarniający chaos i nieład przestrzenny.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.