Referendum dotyczące wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej sprawiło, że wielu pozostających na Wyspach Polaków zainteresowało się ważnością swoich dokumentów. Dotąd nie były im one na co dzień potrzebne.
Reklama
– Od kilku dni próbuję umówić się na wizytę w konsulacie w Londynie w celu odnowienia paszportu, który ważny jest tylko do końca roku. Niestety wolnych terminów nie ma do końca sierpnia. Umówienie się na odleglejszy termin również nie jest możliwe – skarży się nasz czytelnik.
– Biorąc pod uwagę wynik referendum w sprawie Brexit, jest to sytuacja skandaliczna. Tysiące Polaków na Wyspach będą musiały odnowić paszporty – dodaje.
Zgodnie z art. 13 ustawy o dokumentach paszportowych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 758) wniosek o wydanie paszportu, co do zasady, należy złożyć osobiście. Jednak by to zrobić za granicą, trzeba się wcześniej umówić przez internet za pomocą systemu e-Konsulat. Dzięki temu zniknęły kolejki, które przez lata stanowiły stały element krajobrazu wokół londyńskiej ambasady. Okazuje się jednak, że liczba chętnych na wizytę w sprawach paszportowych jest tak duża, że rezerwując wizytę, trudno trafić na wolny termin. Choć niekoniecznie ma to związek z Brexitem.
– Od kilkunastu miesięcy obserwujemy stały wzrost liczby składanych wniosków o wydanie paszportu – przyznaje Alicja Rakowska, rzecznik prasowy ambasady RP w Londynie.
– Wiąże się to m.in. z upływem okresu 10-letnich paszportów osób, które osiedliły się w Wielkiej Brytanii w połowie lat dwutysięcznych, a także licznymi narodzinami ich dzieci. Rocznie na Wyspach przychodzi na świat ok. 23 tys. polskich dzieci – wyjaśnia rzeczniczka.
Dodaje, że na brak terminów większy wpływ niż Brexit ma duża liczba zapytań dotyczących uzyskania bądź potwierdzenia polskiego obywatelstwa ze strony potomków obywateli polskich.
W ub.r. polski urząd konsularny w Londynie wydał ponad 43 tys. paszportów (najwięcej spośród wszystkich polskich placówek). Kolejne 21 tys. takich dokumentów wydano w konsulacie w Manchesterze. Tymczasem sprawami paszportowymi w jednostkach konsularnych w Wielkiej Brytanii zajmuje się bezpośrednio zaledwie 17 pracowników. Ich liczba „jest sukcesywnie zwiększana”, ale tajemnicą poliszynela jest, że wzrost zatrudnienia nijak się ma do wzrostu napływu naszych obywateli na Wyspy. Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie odpowiedziało na nasze pytania, czy planowane jest jakiekolwiek zwiększenie liczby pracowników konsularnych. Trudno więc się spodziewać, że sytuacja w najbliższych miesiącach się poprawi.
Tym bardziej że polskim emigrantom nie opłaca się przylot do kraju specjalnie w celu złożenia wniosku o paszport. Co prawda po nowelizacji ustawy o dokumentach paszportowych, która weszła w życie 17 stycznia 2013 r., wniosek taki można złożyć w dowolnym urzędzie wojewódzkim na terenie całego kraju, ale – jak informuje Małgorzata Woźniak z MSW – oznacza to też, że dokument trzeba odebrać w tym urzędzie, w którym złożyło się wniosek.
Polakom na Wyspach pozostaje zatem codzienne sprawdzanie, czy w systemie nie pojawiły się wolne miejsca. Ich aktualizacja dokonywana jest dwukrotnie w ciągu dnia: w poniedziałki w godz. 10–10.30 oraz 20–20.30 i od wtorku do piątku w godz. 8.30–9.00 oraz 20–20.30. Przykładowo jeszcze wczoraj rano nie było wolnych żadnych miejsc, a po godz. 10 pojawiały się pierwsze wrześniowe terminy.
– Z doświadczenia wiemy, iż rezerwacja spotkań z większym wyprzedzeniem wiąże się ze znaczną absencją. Osoby wcześniej rezerwujące termin nie pojawiają się na umówione spotkania, mimo iż wysyłane są przypominające powiadomienia. Dlatego kolejne wolne miejsca otwierane są z około półtoramiesięcznym wyprzedzeniem – informuje Alicja Rakowska.