• Polska nie dostosowała jeszcze swojego ustawodawstwa krajowego do 21 dyrektyw unijnych
  • Największe zaległości w implementacji dyrektyw mają Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Infrastruktury
  • Opóźnienia w dostosowaniu prawa krajowego do dyrektyw unijnych oznaczają naruszenie norm prawa europejskiego
Na dostosowanie do prawa polskiego czeka już 21 dyrektyw unijnych. Termin ich implementacji upłynął dwa lata temu, a prace nad niezbędnymi ustawami wciąż trwają. Tak jest np. w przypadku dyrektywy o czasowych zwolnieniach lub obniżkach opodatkowania na produkty energetyczne i energię elektryczną, która powinna obowiązywać już od stycznia 2006 r. Za jej wdrożenie odpowiada Ministerstwo Finansów. Równie dawno, bo półtora roku temu, powinna być wdrożona dyrektywa Rady w sprawie wykazywania danych pasażerów wykazywanych przez przewoźników.
Liderzy opóźnień
Według danych Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej Ministerstwo Zdrowia nie wywiązało się z planu wdrożenia aż ośmiu dyrektyw. Dotyczą one - jak informuje Arkadiusz Pluciński, dyrektor Departamentu Prawa Unii Europejskiej UKIE - np. sposobu użycia i zawartości produktów chemicznych w wyrobach kosmetycznych, a także w lekarstwach i w żywności.
Ministerstwo Infrastruktury, jako drugi resort zalegający z projektami unijnych ustaw, już od kilkunastu miesięcy pracuje nad wdrożeniem dyrektywy w sprawie zatrzymywania generowanych lub przetwarzanych danych w związku ze świadczeniem ogólnie dostępnych usług łączności elektronicznej lub udostępnianiem publicznych sieci łączności. Opóźnione są także prace nad dyrektywą w sprawie zanieczyszczeń pochodzących ze statków, wzmocnienia ochrony portów i usług informacji rzecznej.
Winne są uzgodnienia
- Skutki niewykonania dyrektyw w postaci kar finansowych odczuwa nie tylko państwo odpowiedzialne za zaniedbanie implementacji, tracą na tym także obywatele - mówi sędzia Sądu Najwyższego Teresa Romer, ekspert Rady Europy.
- Na przykład brak ustawy stworzonej na podstawie dyrektywy Rady w sprawie równego traktowania kobiet i mężczyzn w dostępie do towarów i usług, która powinna być implementowana do końca zeszłego roku, pozbawia gwarancji prawnych wszystkich zainteresowanych konsumentów. Stawia to Polaków w gorszej sytuacji niż przedstawicieli innych krajów, których rządy dostosowały się do wymogów unijnych - dodaje sędzia.
Brak ustawy równościowej tłumaczy Arkadiusz Pluciński przedłużającymi się konsultacjami międzyresortowymi i przygotowywaniem nowego tekstu projektu ustawy.
- Do zapewnienia pełnej implementacji dyrektywy równościowej niezbędne będzie także dokonanie zmian w ustawie o działalności ubezpieczeniowej. Prace nad jej nowelizacją prowadzi resort finansów - wyjaśnia Arkadiusz Pluciński.
Dyrektywy nie są obce
- Dyrektywy nie powstają bez wiedzy i woli polskich władz. Polska jest włączona w proces decyzyjny w Unii, mamy swoich przedstawicieli przede wszystkim w Radzie i w Parlamencie Europejskim - wyjaśnia prof. dr hab. Sławomir Dudzik z Katedry Prawa Europejskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego.
- Możemy kontrolować proces powstawania dyrektyw, proponować własne rozwiązania, wnosić poprawki, a nawet wykonywać pewne prace przygotowawcze do wdrożenia dyrektyw, zanim one jeszcze formalnie zostaną uchwalone - dodaje Sławomir Dudzik.
Opóźnienia w implementacji dyrektyw unijnych stanowią naruszenie norm prawa europejskiego. Pocieszające jest to, że Polska nie jest wyjątkiem w nieterminowym wykonywaniu dyrektyw. Kary za ich niewykonanie wyniosą nawet kilkadziesiąt mln euro.
- Polska przed przystąpieniem do UE wykonała ogromną pracę, dostosowując ustawodawstwo do wymogów europejskich. W początkowym okresie członkostwa naszego kraju w UE Komisja podchodziła dość łagodnie do naszych zaniedbań w implementacji dyrektyw. Teraz jednak nie można już liczyć na wielkoduszność Komisji - ostrzegają eksperci.
KATARZYNA ŻACZKIEWICZ
Największe zaległości w dostosowywaniu dyrektyw / DGP