Aplikanci wydrukują egzamin w domu

autor: Malgorzata Kryszkiewicz03.06.2011, 03:00; Aktualizacja: 03.06.2011, 11:04

Aplikanci, którzy nie złożą deklaracji, że chcą zdawać egzamin radcowski lub adwokacki na komputerze, sporządzą go pismem odręcznym. Ze wstępnych informacji wynika, że z laptopów skorzysta 90 proc. zdających.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (19)

  • mika(2011-06-04 22:16) Zgłoś naruszenie 00

    Może napiszcie jakież to praktyczne rzeczy przekazuje wam patron a których nie da się opisać w książkach, artykułach, skryptach czy zeszytach?

    Napiszcie jaki to element prawa wymaga przekazywania go w drodze prawie czteroletniej praktyki??

    Odpowiedz
  • m.(2011-06-03 10:20) Zgłoś naruszenie 00

    Rzeczywiście łatwo policzyć, ze jest to 3.280.000 zł. Dodatkowo z egz. adw. 1 560 000 zł, co w sumie daje 4 840 000 zł.

    Odpowiedz
  • antypraktyk(2011-06-04 22:08) Zgłoś naruszenie 00

    A mnie praktyk mechanik naciągnął na testy komputerowe, które kosztowały mnie prawie stówę podczas gdy przepaliła się żarówka kontrolki. Twierdził, że nigdy jeszcze nie widział w tym modelu przepalonej żarówki, dlatego to na pewno musi być poważna awaria. Komputer oczywiście nic nie wykazał, bo problemem była żarówka. TAK WŁAŚNIE DZIAŁA PRAKTYKA.
    Gdyby posługiwał się instrukcją albo choćby logiką, to by zaczął od sprawdzenia najłatwiejszej opcji.

    Odpowiedz
  • aplikant(2011-06-03 22:30) Zgłoś naruszenie 00

    Nie wiem smoku gdzie odbywasz aplikację, ale wiem że to na pewno nie jest Poznań

    Odpowiedz
  • Goldi(2011-06-04 14:38) Zgłoś naruszenie 00

    Zgadzam się, że dobre wykonywanie zawodu np. radcy prawnego wymaga, oprócz solidnej podbudowy teoretycznej, również doświadczenia praktycznego. Tyle tylko, ze tego doświadczenia nie nabywa się NA APLIKACJI, a co najwyżej PODCZAS APLIKACJI. Aplikacja radcowska składa się przede wszystkim z zajęć teoretycznych, i to nie zawsze na najwyższym poziomie (chociaż obok tragicznych trafiały się znakomite wykłady, zwłaszcza niektórych sędziów). Doświadczenie na dobrym poziomie może zdobyć ten, kto pracuje w dobrej kancelarii i dobrze tą możliwość wykorzysta. Ale to, że ktoś pracuje w kancelarii nie jest zasługą organów samorządu, organizujących aplikację. Osobiście niewiele skorzystałem z aplikacji.

    Odpowiedz
  • do smok(2011-06-03 20:24) Zgłoś naruszenie 00

    Praktycznie w każdym zawodzie konkurent szkoli konkurenta. Mój ojciec był mechanikiem samochodowym i wyszkolił 11 konkurentów. Z niektórymi się zaprzyjaźnił, był u nich na weselach. Drodzy doradcy prawni nie dorabiajcie ideologii do wszystkiego.

    Odpowiedz
  • też aplikant(2011-06-03 16:59) Zgłoś naruszenie 00

    Smok, nie kompromituj się. Jak jesteś taki ciężko pracujący i tak dużo daje ci ta aplikacja, to może jednak masz trochę za niski iloraz (...) żeby wykonywać ten zawód. Jaką to wiedzę tajemną przekazują tobie panowie adwokaci... Doświadczenia życiowego nie nauczysz się na aplikacji. Przestań pisać głodne kawałki dzieciaku.

    Odpowiedz
  • to proste.(2011-06-03 13:45) Zgłoś naruszenie 00

    Aplikacja jest bez sensu. Konkurent nigdy nie będzie rzetelnie uczył konkurenta, bo robiąc to działałby przeciwko sobie. Jeżeli działał by przeciwko sobie to byłby nieinteligentny, a jeżeli byłby nieinteligentny to niczego nie powinien uczyć.

    Odpowiedz
  • też aplikant(2011-06-04 14:32) Zgłoś naruszenie 00

    Adam, pewnie, że trzeba co nieco przeczytać, nie neguję potrzeby używania "meta" języka tyle tylko, że nie w kontakatach prywatnych i na tego typu forach internetowych. Moim celem nie było deprecjonowanie twojej osoby a raczej chodziło mi o napiętnowanie, osób, które niewiele mają do powiedzenia, a próbują to nadrabiać oklepanymi frazesami. Takich jest cała plejada wśród aplikantów. Zwróć uwagę jak zachowują się i jakiego używają języka się skuteczni prawnicy z klasą, także profesorowie..., a częsć młokosów myśli, ze zjadłą wszelkie rozumy... ech szkoda słów. Pozdrawiam wszystkich zdrowo myślących.

    Odpowiedz
  • gosc(2011-06-03 10:17) Zgłoś naruszenie 00

    chyba jedno zero za dużo - 3200 *1040 = 3.328.000, czyli nie az tak dobry interes dla Państwa - inna sprawa jak wyliczono te 9 mln...

    Odpowiedz
  • mechanik(2011-06-04 07:29) Zgłoś naruszenie 00

    Do 7
    Mechaników samochodowych szkoliło się w szkołach zawodowych i technikach a nie w cechach średniowiecznych. Państwo szkoliło tych mechaników i to, że akurat twój ojciec był kierownikiem praktyki nic tu nie zmienia. Brał za to kasę. Nie brał by on, to by praktyki mieli w innym warsztacie.

    Ponadto budowy konkrtnego samochodu uczysz się z instrukcji serwisowych. Sam kończyłem szkołe techniczną, więc wiem co piszę, w przeciwieństwie do ciebie.

    Odpowiedz
  • a1(2011-06-03 08:44) Zgłoś naruszenie 00

    niezle - oplata egzaminacyjna wynosi 1040 zlotych - jak latwo policzyc Panstwo jeszcze na tym zarobi - 3.200 zdajacych egz. radcowski x 1040 = 33.280.000 a koszty tylko 9.000.000 (a to nie liczac adwokatow)

    Odpowiedz
  • jeszcze do mechanik(2011-06-04 13:19) Zgłoś naruszenie 00

    Mój ojciec prowadził prywatny zakład. Nie był kierownikiem praktyk w państwowym zakładzie i nie dostawał za to pieniędzy. Uczniowie zawodówek starali się o praktyki u niego bo był dobrym mechanikiem i dobrze płacił. Podobnie aplikanci starają się o patrona z renomowanej kacelarii bo w renomowanej kacncelarii można się więcej nauczyć i jest łątwiej na starcie. Po prostu ludzie garną się chętniej do adwokata czy radcy o którym wiedzą że praktykował w dobrej kancelarii.
    Co do naprawy samochodów to wujek mechanik opowiadał mi, że lepszymi uczniami co do zasady są Ci po zawodówkach bo oni uczą się zawodu w praktyce. Ci z techników jak zaczynają pracę u niego to muszą się wszystkiego uczyć od początku bo oni uczyli się praktycznych umiejętności z książek i jak im nauczyciel coś narysował na tablicy.
    Praktycznie w każdym zawodzie uczysz się od starszych. Żeby nie było wątpliwości obecność mgr prawa na rynku mi nie przeszkadza no może poza sprawami karnymi. Jestem optymistycznie nastawiony do życia i nie boję się konkurencji. Wkurza mnie tylko dorabianie czekistowskiej ideologii przez doradców.

    Odpowiedz
  • do mechanik(2011-06-04 13:05) Zgłoś naruszenie 00

    Mój ojciec prowadził prywatny warstat samochodowy w PRL nie był kierownikiem praktyk i nie brał za to kasy. To on płacił swoim uczniom

    Odpowiedz
  • adam(2011-06-04 12:39) Zgłoś naruszenie 00

    Mój styl - mój wybór, a dobre rady zostaw uprzejmie dla siebie. Dla Ciebie to język sztuczny?, dla mnie naturalny ale żeby takim był, to trzeba jednak coś w życiu przeczytać..
    Piszę o rzeczach nieoczywistych bo kwestionowanych ustawicznie, czyli o zasadności i rzeczywistej potrzebie aplikacji, jeśli ktoś chce zostać profesjonalnym pełnomocnikiem, nad którego słowami autentycznie zastanowi się sędzia.
    To, że w Polsce jest wiele przypadków patologicznego wykorzystywania aplikantów przez pseudopatronów oraz różnych "nieprawidłowości", jak chociażby żenujące kolokwia radcowskie obliczone na wykoszenie ludzi, nie oznacza jeszcze, że sama idea aplikacji jako relacji "uczeń-mistrz" jest zła. Wręcz przeciiwnie to relacja dająca najlepsze szanse na wykształcenie prawdziwego adwokata, z krwi i kości a nie tylko z nazwy.
    Twoje złośliwostki ad personam, w stosunku do mnie - obcego Ci człowieka, wystawiają świadectwo tylko Tobie, nie mnie.
    Dopowiem jednak, tak uważam, że adwokatami nie powinni zostawać przypadkowi ludzie, przeciętniacy. Nie zmienia tej opinii fakt, że wielu z obecnych i znanych mi adw. nie powinno było znaleźć się w tym zawodzie.
    Nie jest moim zadaniem konstruowanie programu reform ale receptą na pewno nie powinno być równanie w dół.

    Odpowiedz
  • też aplikant(2011-06-04 11:17) Zgłoś naruszenie 00

    Adam, zejdź na ziemię i zrezygnuj z tego napuszonego i sztucznego języka, zwroty typu "palestrantom", "wąskich interesów majątkowych", "niemniej", "zachowaczej", zostaw sobie, żeby robić wrażenie na klientach. Piszesz kwestie, które są oczywiste. Tyle tylko, że problem leży gdzie indziej. Jestem ciekaw, jak ci pójdzie na egzaminie końcowym. Być może zdasz - bo jest pisemny; gdyby był ustny przytarli by ci nosek.

    Odpowiedz
  • adam(2011-06-04 10:25) Zgłoś naruszenie 00

    jstm na II r apl. adw. i zaprawdę powiadam Wam, że ludzie którzy bez wcześniejszego doświadczenia chcą chodzić do Sądu, nie wiedzą co czynią..;)
    Łatwo jest kpić mówiąc, "co to za tajemna wiedza".. cóż, trzeba doprawdy być głupcem żeby nie wiedzieć, iż w sumie każdy zawód, każda profesja, ma swoje "tajemnice" które poznać można tylko dzięki praktyce. Chyba każdy się zgodzi, że dobrym mechanikiem samochodowym nie można zostać po przeczytaniu kilku podręczników a jedynie wskutek znajomości teorii popartej praktyką u nauczyciela. Ta ogólna zasada w dwójnasób jest aktualna w adwokaturze, bo poziom skomplikowania i bogactwa problematyki jest dużo większy niż np. w mechanice samochodowej.
    Oczywiście problem relacji adwokatury wobec aspirujących mgr jest bardziej złożony i można wiele palestrantom zarzucić, łącznie z egoistycznym nastawieniem na ochronę swoich wąskich interesów majątkowych.
    Niemniej jest prawdą, że praktycznej znajomości zawodu nie można posiąść opierając się tylko na komentarzach czy orzecznictwie. Naładowany taką wiedzą mgr prawa, który pójdzie na salę, łatwo może dać się ograć doświadczonemu wyjadaczowi. Taka jest brutalna prawda, której negowanie w oparciu o krytykę zachowawczej postawy adwokatury jest absurdalne.

    Odpowiedz
  • anka(2011-06-04 07:30) Zgłoś naruszenie 00

    APLIKACJE-chory twór klanow prawniczych.

    Odpowiedz
  • łowca baranów(2011-06-04 20:47) Zgłoś naruszenie 00

    Do 15
    Taaa... do niedawna byli lekarze, ale odkąd zniesiono LEP i zmieniono staż, to już nie jest dobry przykład :))))
    Teraz będzie klepany mechanik, który musi mieć niezwykłą praktykę żeby odkręcić śruby, zobaczyć co się urwało, wymienić i skręcić z powrotem. No po prostu terzeba mieć niemal "piękny umysł", żeby tego dokonać. Przypominam sobie jak to mechanicy "praktycy" w czterech warsztatach z autoryzowanym serwisem włącznie nie rozpoznali, że tłok mi się urywa. Pewnie byli kształceni na zasadzie praaaktyki, bo wszyscy bredzili, że mi się "szklanka zapiekła". Ta ich "praktyka" kosztowała mnie kilkanaście tysięcy. Gdyby jeden baran z drugim wzięli książkę i zdiagnozowali silnik, tak jak radzą w podręcznikach, to by moje koszty wyniosły nie więcej niż 500 zł. Dlatego tak doceniam tą baranią praktykę, która zaleca podażanie za baranem przodownikiem stada. Bo po co się kształcić, skoro można praktykować. Książki są beEeEeEeEe, liczy się praktyka.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane