Niedozwolone klauzule

Organizatorzy kursów językowych zastrzegają sobie np. prawo podwyższania opłat za kurs w trakcie jego trwania, czy wykluczają możliwość zwrotu części opłaty za kurs w przypadku rezygnacji z kursu. Warto więc poznać klauzule niedozwolone, spotykane w umowach z organizatorami kursów.

– Uznanie danego postanowienia umownego za klauzulę niedozwoloną oznacza, że takie postanowienie nie wiąże konsumenta. Jeśli zatem po zawarciu umowy znaleźliśmy w niej wspomniane zapisy, nie musimy się do nich stosować – wyjaśnia Tomasz Odziemczyk ze Stowarzyszenia Konsumentów Polskich.

Najczęstszą antykonsumencką praktyką jest stosowanie sprzecznych z prawem postanowień umownych dotyczących wyłączenia obowiązku zwrotu konsumentom wniesionych opłat: zarówno kwot wpisowych, jak i regularnych bądź całościowych płatności za kurs. Szkoły odmawiają swym uczniom prawa do choćby częściowego zwrotu uiszczonej ceny za kurs językowy i to z reguły bez względu na przyczynę rezygnacji.

Zwrot w razie rezygnacji

– Szkoły powinny analizować, w jakim stopniu świadczenie na rzecz konsumenta zostało wykonane, i przeliczać faktycznie poniesione z tego tytułu koszty, którymi obciążałyby uczniów, podczas gdy reszta z uiszczonej przez klienta ceny zostałaby mu zwrócona – tłumaczy Andrzej Nentwig.

– Jeśli zapłaciliśmy 1 tys. zł za kurs języka obejmujący 50 godzin lekcyjnych, to w przypadku rezygnacji z kursu po 10 zajęciach mamy prawo domagać się zwrotu 4/5 opłaty za kurs, czyli 800 zł – wyjaśnia Tomasz Odziemczyk.

Niewykluczone jest oczywiście zastrzeżenie kary umownej w razie rezygnacji z kursu. Nie może być ona jednak rażąco wygórowana.

– W sytuacji gdy rozwiązanie umowy nastąpi po rozpoczęciu się kursu lub w jego trakcie ze strony ucznia, przysługuje mu zwrot opłaty z potrąceniem wartości zajęć wykorzystanych oraz potrąceniem 85 proc. wartości zajęć niewykorzystanych, na poczet kosztów organizacji kursu – informuje Katarzyna Pietrzak z Centrum Językowego The TOWER.

Ocena, czy mamy do czynienia z niedozwoloną klauzulą umowną, zależy od konkretnego przypadku. Niewątpliwie jednak zawsze rażąco wygórowaną kwotą będzie żądanie zapłaty 100 proc. ceny w przypadku rezygnacji z nauki.

– Jeżeli zauważymy, że postanowienie umowy rażąco narusza nasze interesy i stawia nas w gorszej sytuacji niż naszego kontrahenta, a my nie możemy takiego postanowienia skutecznie negocjować, powinniśmy zgłaszać naruszenia do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – radzi Justyna Głowacka, prawnik w kancelarii Gessel.

5,2 proc. wszystkich klauzul niedozwolonych znajduje się w umowach o usługi edukacyjne