Procedura odtworzeniowa

Procedura odnajdywania akt wygląda w ten sposób, że strony są wzywane do złożenia posiadanych dokumentów, ale mogą nie chcieć ich zaprezentować, więc nie wszystkie sprawy da się zebrać. Niektóre sprawy karne mogą w ten sposób ulec przedawnieniu.

Otworzenie akt sądowych następuje nie tylko z powodu zaginięcia, ale również na skutek powodzi czy pożaru lub gdy strony je niszczą. Adwokatowi Mariuszowi Paplaczykowi z Poznania zdarzyło się, że akta zjadł klient.

– Oskarżony ma prawo wglądu do teczki z materiałem procesowym, więc mój klient w trakcie zapoznawania się z ich treścią, w oddzielnym pokoju w sądzie, podarł je i zjadł. Po tym zajściu trafił na obserwację do szpitala psychiatrycznego – mówi mec. Paplaczyk.

Z podobnym przypadkiem spotkał się też w swojej praktyce adwokackiej mec. Roman Nowosielski.

– W jednej ze spraw akta, które powinien dostać biegły sądowy, zostały wysłane osobie oskarżonej. Twierdziła ona najpierw, że ich nie otrzymała, a następnie, że je zgubiła – wyjaśnia Roman Nowosielski.

Postulaty zmian

Zdaniem prawników poprawa sytuacji mogłaby nastąpić dopiero po przeprowadzeniu pełnej informatyzacji sądów. Jeśli wszystkie akta papierowe miałyby odpowiedniki w postaci plików elektronicznych, nie byłoby kłopotu z ich odtworzeniem – twierdzą adwokaci. Proces ten jest już w toku. Przez kilka ostatnich lat stopniowo wprowadzano komputery na sale rozpraw. Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało już projekt, zgodnie z którym wszystkie sprawy cywilne miałyby być nagrywane.

Pracownicy sądów uważają jednak, że informatyzacja sądów nie rozwiąże wszystkich problemów. W praktyce dość często zdarzają się bowiem pomyłki w związku z korzystaniem z komputera.

– Przychodzi np. nakaz zapłaty z wpisanym powodem, natomiast pozwany jest zupełnie inny niż określony w załączonym pozwie. Wynika to z korzystania z jednego elektronicznego wzoru pisma, gdzie uzupełnia się tylko nazwiska i adresy – mówi sekretarka w jednym z warszawskich sądów.

– Zawsze się będą zdarzać błędy w aktach, bo ludzie nie są nieomylni – dodaje.

Innym rozwiązaniem problemu mogłoby być umożliwienie fotografowania akt przez pełnomocników stron – uważa Mariusz Paplaczyk.

OPINIA

Jacek Czaja

wiceminister sprawiedliwości

Istotnie w ubiegłym roku zaginęły 334 sprawy – w skali kraju liczba ta stanowi 0,002 proc. spraw zaginionych, a nie odtworzonych. Na przestrzeni lat 2003 – 2008 liczba zaginionych spraw kształtowała się na podobnym, niskim, poziomie. Skala tego problemu jest więc statystycznie niewielka. Budzi ona jednak zaniepokojenie, gdyż każdy taki przypadek jest wysoce niepożądany. W każdej takiej sprawie zostały wszczęte odpowiednie procedury odtworzeniowe, a sprawy zaginionych akt są na bieżąco monitorowane.