Ochronę dóbr osobistych można osiągnąć na drodze cywilnej – bez narażania wolności wypowiedzi.
Reklama
Ustawą z 5 listopada 2009 r. wyeliminowana została kara pozbawienia wolności z art. 212 par. 1 k.k. Sankcję tę pozostawiono natomiast w przypadku art. 212 par. 2 k.k., czyli w odniesieniu do czynu popełnionego za pomocą środków masowego komunikowania się (ograniczono jej wymiar do jednego roku). Miał to być pierwszy krok do pełnego zniesienia przestępstwa zniesławienia. Kolejnego się jak na razie nie doczekaliśmy.
W rezolucji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy nr 1577 (2007) „Ku dekryminalizacji zniesławienia” wezwano do zniesienia kary pozbawienia wolności za przestępstwo zniesławienia i wskazywano, że w przypadku naruszenia dobrego imienia konieczne jest zapewnienie odpowiednich środków ochrony cywilnej. Zniesienie odpowiedzialności karnej za zniesławienie wielokrotnie postulował Specjalny Sprawozdawca OBWE ds. wolności mediów. Również ETPC w swoim ugruntowanym orzecznictwie wskazuje standardy, które powinny być brane przez sądy krajowe pod uwagę przy stosowaniu art. 212 k.k.
Polska regularnie przegrywa sprawy przed ETPC, a jednak liczba postępowań z art. 212 k.k. wzrasta. W 2013 r. odnotowano 58 skazań na podstawie tego artykułu, w 2015 r. 70, a w 2017 r. aż 137. Niezbędne jest jak najszybsze dostosowanie przepisów krajowych do standardów strasburskich. Istnieje kilka powodów, dla których zniesławienie godzi w standardy wypowiedzi i w związku z którymi Polska regularnie przegrywa w Strasburgu.

Reklama

Sankcja karna

ETPC regularnie przypomina, że choć do zastosowania kary pozbawienia wolności dochodzi niezwykle rzadko, już sama jej groźba może wywoływać wśród dziennikarzy efekt mrożący i powstrzymywać ich od zabierania głosu w społecznie doniosłych sprawach. Strasburski trybunał – m.in. w sprawie Maciejewski p. Polsce – dopuszcza istnienie sankcji karnych za zniesławienie, pod warunkiem wszakże, że będą przypisane do wyjątkowych przypadków – mowy nienawiści, nawoływania do przemocy lub do popełnienia przestępstwa. Trybunał regularnie wskazywał natomiast w orzecznictwie, że nawet najłagodniejsza kara pozostaje sankcją karną i skutkuje m.in. wpisem do rejestru skazanych. W sprawie Długołęcki przeciwko Polsce postępowanie o zniesławienie wobec lokalnego dziennikarza zostało warunkowo umorzone. Trybunał stwierdził jednak naruszenie art. 10 Konwencji i zauważył, że nadal istniała możliwość odwieszenia postępowania i nałożenia na dziennikarza pełnej kary.
Najważniejsze postulaty
• Wykreślenie art. 212 k.k.
• Wprowadzenie do kodeksu karnego przestępstwa oszczerstwa
• Wprowadzenie do kodeksu postępowania cywilnego ślepego pozwu
Najczęściej stosowaną przez sądy sankcją jest kara grzywny, jednak nawet gdy oskarżony zostaje ukarany niewielką grzywną, dotkliwe mogą się okazać skutki uboczne takiego wyroku (wpis do rejestru) czy też dolegliwości związane z prowadzeniem postępowania karnego: obowiązek osobistego stawiennictwa na rozprawach, możliwość zastosowania przymusowego doprowadzenia na rozprawę w razie nieusprawiedliwionej nieobecności czy stosowania środków zapobiegawczych.
W ostatnich orzeczeniach wobec Polski ETPC zdaje się łagodzić podejście do sankcji karnych, uznając, że zastosowanie kary grzywny może być w niektórych okolicznościach proporcjonalne, szczególnie jeżeli dziennikarze działali w sposób nierzetelny (np. sprawa Łozowska p. Polsce). Złagodzenie podejścia ma niewątpliwy wpływ na rosnące statystyki skazań na karę grzywny w postępowaniach o zniesławienie.

Fakt versus opinia

Kolejny standard – rzadko odzwierciedlany w orzecznictwie sądów polskich – to rozróżnienie pomiędzy twierdzeniami faktycznymi a opiniami. Na problem ten wskazuje sam rząd Rzeczypospolitej w planie działania z 2017 r., mającym na celu przedstawienie sposobów wdrożenia wyroków ETPC dotyczących swobody wypowiedzi. W świetle strasburskiej linii orzeczniczej rozróżnienie to ma kluczowe znaczenie dla postępowania dowodowego. Opinie, sądy wartościujące będące subiektywną oceną rzeczywistości, nie powinny być poddane dowodzeniu. O rozróżnieniu tym przypominał ETPC również na kanwie spraw polskich, takich jak sprawy Maciejewski czy Lewandowska-Malec przeciwko Polsce.

Grubsza skóra polityka

Jednym z kluczowych standardów w zakresie wolności słowa jest obowiązek tolerowania przez polityków i osoby pełniące funkcje publiczne komentarzy i krytyki w większym stopniu niż przez zwykłych obywateli. ETPC szerszą ochroną obejmuje też sprawy, w których wypowiedzi mieszczą się w ramach debaty politycznej czy też debaty o kwestiach społecznie istotnych.
Standard ten przebija się coraz częściej w orzecznictwie sądów polskich, które uznają, że dobro debaty politycznej uzasadnia szerszą krytykę osób publicznych, w tym polityków. Warto odnotować, że Trybunał Konstytucyjny nie uwzględnił orzecznictwa ETPC w zakresie braku przesłanek do specjalnej ochrony polityków, w tym głowy państwa. TK uznał, że specjalna ochrona Prezydenta RP zagwarantowana w art. 135 par. 2 k.k. zgodna jest z konstytucyjnymi gwarancjami swobody wypowiedzi (sygn. akt P12/09).

Rzetelność dziennikarska

Dziennikarz może się pomylić co do przedstawianych faktów, musi jednak wykazać, że dochował należytej staranności w zbieraniu informacji. Dopiero wykazanie rzetelności w zbieraniu materiału dowodowego gwarantuje mu ochronę z art. 10 Konwencji. Ponadto ETPC wykazuje coraz mniejszą tolerancję na materiały o charakterze sensacyjnym, które nie wnoszą wkładu w debatę publiczną.

Satyra

Strasburscy sędziowie podkreślają, że na tle art. 10 konwencji ochronie podlega nie tylko treść wypowiedzi, lecz także forma ekspresji, szczególnie hiperbola, satyra czy też karykatura. Te formy ekspresji, nawet mające „obraźliwy, szokujący i wywołujący niepokój” u odbiorcy charakter, podlegają ochronie. Podobne podejście prezentuje Sąd Najwyższy, który w postanowieniu z 1 lipca 2009 r. przyjął, że art. 41 prawa prasowego stanowi rozszerzenie kontratypu z art. 213 par. 2 k.k. (prawdziwość stwierdzeń oraz działanie w społecznie uzasadnionym interesie). Tym samym satyra jest jedną z okoliczności wyłączających odpowiedzialność. SN stwierdził, że satyra podlega szerszej ochronie w ramach swobody wypowiedzi.

Postulaty de lege ferenda

Artykuł 212 k.k. powinien zostać usunięty. Oczywiście wolność słowa nie jest prawem absolutnym, podlega ograniczeniom m.in. ze względu na ochronę życia prywatnego (tj. reputacji, dobrego imienia, wizerunku osób, o których mówimy lub piszemy). Wraz z odejściem od odpowiedzialności karnej potrzebne jest więc usprawnienie (w tym przyspieszenie) procedury cywilnej. Umożliwiłoby to realizację celów wyrażonych w art. 47 konstytucji – ochronę czci, reputacji, godności osobistej oraz dobrego mienia.
Nierzadko art. 212 k.k. jest wykorzystywany jako sposób na identyfikację sprawcy zniesławienia dokonanego za pomocą internetu, a ukrywającego się pod nieznanym profilem internetowym czy adresem IP. W takiej sytuacji popularną metodą jest składanie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, a następnie zaangażowanie policji lub prokuratury do identyfikacji sprawcy. Podobne możliwości są znacząco ograniczone w przypadku wystąpienia z powództwem cywilnym, co może skłaniać do składania prywatnego aktu oskarżenia. Z tych względów należy rozważyć możliwość wprowadzenia tzw. ślepego pozwu, który wskazywałby przedmiot naruszenia dóbr osobistych, natomiast przerzucałby na sąd konieczność ustalenia, kto był sprawcą czynu. W ten sposób możliwe byłoby szersze sięgnięcie do mechanizmów odpowiedzialności cywilnoprawnej.
Zasadne wydaje się także obniżenie kosztów powództwa o ochronę dóbr osobistych. Obecnie istnieje znacząca różnica pomiędzy takim pozwem a kosztem złożenia prywatnego aktu oskarżenia. Również wysokość dochodzonego roszczenia wpływa na wysokość opłaty w zakresie pozwu cywilnoprawnego. Nie jest to wystarczająco kompensowane przez system zwolnień z kosztów sądowych, gdyż tego typu uprawnienie dotyczy wyłącznie najuboższych.
Jak wskazywał RPO w swoim wystąpieniu do ministra sprawiedliwości w 2016 r., postulat zniesienia art. 212 k.k. powinien być uzupełniony o wprowadzenie odpowiedzialności karnej za oszczerstwo. Zdarzają się bowiem przypadki, kiedy wydawanie prasy oraz publikowanie artykułów służy nie tyle informowaniu, co raczej dezinformacji czy realizacji określonej misji politycznej. Zakłócona jest podstawowa funkcja dziennikarska, jaką jest rzetelne informowanie opinii publicznej o zdarzeniach istotnych dla debaty publicznej. Jeśli intencją staje się rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i towarzyszy temu wyraźny zamiar umyślny, to powstaje pytanie, czy w kodeksie karnym nie powinien zostać uregulowany wyjątkowy i nadzwyczajny mechanizm reagowania na takie sytuacje, kiedy proces cywilny w żadnym wypadku nie byłby wystarczający. Natomiast nawet w przypadku podjęcia decyzji ustawodawczej o wprowadzeniu przestępstwa oszczerstwa do kodeksu karnego warto pamiętać o odpowiednim ukształtowaniu sankcji, bez stosowania kary pozbawienia wolności.