Otrzymałem właśnie od listonosza (jako pełnomocnik procesowy kilku powodów w sprawie przeciwko kilku pozwanym wszczętej po nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego, która weszła w życie 7 listopada 2019 r.) poleconą przesyłkę sądową zawierającą pismo od sądu informujące mnie o wydaniu zarządzenia o doręczeniu odpisów złożonego przeze mnie pozwu pozwanym.
Wysyłając wspomniane zawiadomienie, sąd działał na podstawie art. 2051 par. 1 zd. 2 k.p.c., zgodnie z którym „o zarządzeniu doręczenia pozwu zawiadamia się powoda”. I tu od razu (zwłaszcza w dobie internetowego dostępu do informacji o statusie spraw) narzuca się pytanie o to, czy rzeczywiście listowne informowanie zawodowego pełnomocnika o wydaniu zarządzenia o doręczeniu odpisu jego pozwu innym uczestnikom procesu nie jest aby kosztowną rozrzutnością, i to rozrzutnością wysoce szkodliwą dla naszej planety.
Co więcej – równocześnie z doręczeniem mi wyżej wspomnianej przesyłki wszystkie strony procesu (a więc nie tylko wszyscy pozwani, ale i wszyscy powodowie, którzy mają pełnomocnika w mojej osobie) otrzymały aż ośmiostronicowe (mimo że sporządzone bardzo drobnym drukiem, pewnie zdarzają się dłuższe) pisma sądowe zawierające listę pouczeń (łącznie kilkadziesiąt kartek).
Reklama
Wysyłając sążniste pouczenia, sąd działał na podstawie art. 2052 k.p.c., którego par. 3 nakazuje ich doręczanie bezpośrednio wszystkim stronom, a więc również tym reprezentowanym przez zawodowych pełnomocników.
Dlaczego ustawodawca uznał, że celowe jest wysyłanie obszernych wyciągów z k.p.c. do stron procesu reprezentowanych przez zawodowców? Czemu dobremu miałoby służyć pouczanie pełnomocnika o tym, że jego mocodawca ma prawo ustanowić pełnomocnika?
A czemu miało służyć wprowadzenie do art. 2052 par. 3 k.p.c. wyjątku, że tasiemcowych pouczeń nie doręcza się tylko podmiotom, o których mowa w art. 11355 par. 1 k.p.c.; dlaczego strona, która nie ma miejsca zamieszkania (lub zwykłego pobytu albo siedziby w Rzeczypospolitej Polskiej lub w innym państwie członkowskim Unii Europejskiej) i nie ustanowiła pełnomocnika do prowadzenia sprawy zamieszkałego w Rzeczypospolitej Polskiej, ma być traktowana (w zakresie doręczania pouczeń) bardziej ekologicznie niż strona, która ma w Polsce zarówno miejsce zamieszkania, jak i pełnomocnika procesowego?
Pytań tego rodzaju można by zadać jeszcze bardzo wiele. Próba zrozumienia nowych przepisów musi prowadzić do konkluzji, że tzw. reforma k.p.c. jest i będzie (jeśli nie zostanie skorygowana) źródłem wielu problemów wielce niepożądanych nie tylko z punktu widzenia samej efektywności postępowań sądowych (o czym już w DGP wielokrotnie pisano), ale również w kontekście pilnej potrzeby działań na rzecz przeciwdziałania katastrofie klimatycznej (aktualnie obowiązująca procedura cywilna wymaga przecież produkcji ogromnych ilości papieru, drukowania i transportowania ogromnej liczby pism itd.).
Czy procedura XXI wieku nie powinna być nie tylko logiczna, ale i proekologiczna?