Należy jednak odpowiedzieć na pytanie, czy obecny kształt aplikacji jest adekwatny do potrzeb rynku, na którym własne miejsce muszą odnaleźć przyszli adwokaci i radcowie, a także, czy jest skuteczny wobec bardzo dużej liczby aplikantów.

Duża liczba aplikantów adwokackich i radcowskich powoduje, że niemożliwe jest ich szkolenie pod kątem praktyki, które w swoim założeniu ma stanowić uzupełnienie wiedzy teoretycznej zdobytej przez aplikantów w trakcie pięcioletnich studiów prawniczych. Przedstawiciele samorządów tych zawodów muszą się więc zastanowić, jak zmienić obecny kształt aplikacji w taki sposób, aby umiejętności zdobyte w trakcie trzyipółrocznego szkolenia były jak najbardziej przydatne w trakcie samodzielnego wykonywania zawodu adwokata i radcy prawnego. Zdaniem przedstawicieli adwokatury, wobec zaistniałej sytuacji należałoby, wzorem aplikacji sądowej i prokuratorskiej, wprowadzić limity naboru na aplikacje adwokacką i radcowską. Radcowie prawni natomiast upatrują rozwiązania tego problemu m.in. w skróceniu czasu trwania szkolenia.

MACIEJ BOBROWICZ

prezes Krajowej Rady Radców Prawnych

Aplikacja jest najlepszą drogą do zawodu radcy prawnego. Uniwersytety w Polsce wyposażają swoich absolwentów w wiedzę (hard skills), ale to nie wystarcza do uprawiania zawodu radcy prawnego. Konieczne są także takie umiejętności, jak: zarządzanie sprawą sądową, umiejętność komunikowania z klientem, negocjowanie, znajomość narzędzi marketingowych (tzw. soft skills). Tego właśnie, praktycznego sposobu wykonywania zawodu radcy prawnego, będziemy uczyć w trakcie aplikacji.

BARTOSZ GROHMAN

kierownik Szkolenia Aplikantów ORA w Warszawie, adwokat w kancelarii White & Case

Uważam, że aplikacja powinna stanowić przede wszystkim zajęcia praktyczne. Należy odejść od wykładów i suchego mówienia o prawie materialnym, ponieważ z tym młodzi prawnicy mieli styczność w trakcie studiów. Aplikant musi nauczyć się, jak pisać pozwy, apelacje, dowiedzieć się, jak rozmawiać z klientem, jak się wobec niego zachowywać i jak się zachowywać przed sądem. Musi wiedzieć, jak rozwiązać problem, a nie jak stanowią przepisy. Sztuka adwokacka polega na właściwym stosowaniu prawa, a nie na cytowaniu treści przepisów klientowi czy sądowi. W tym roku aplikację w samej tylko Warszawie rozpoczęło ponad 400 aplikantów i nie jest zadaniem prostym zorganizowanie dla nich praktycznego szkolenia. Jest to szkolenie wymagające uczęszczania do sądu i bezpośredniego kontaktu z patronem. Nie uważam też, że czas trwania aplikacji należałoby skrócić. Właśnie teraz, kiedy na aplikantów nakładane są nowe obowiązki, a większość z nich sporą część czasu spędza poza kancelarią patrona, aplikacja powinna być okresem, w którym jest szansa na dogłębne poznanie szeregu zagadnień. Potem nie będzie na to czasu. Zdajemy sobie też sprawę, że nie wszyscy aplikanci znajdują zatrudnienie w kancelariach. Tych pracujących w różnego rodzaju instytucjach, bankach czy też innych spółkach prawa handlowego też jednak należy intensywnie kształcić pod kątem postępowań sądowych. Pracujemy obecnie nad tym, jak rozwiązać problemy pojawiające się na styku obowiązku pracownika i jednocześnie aplikanta. Zasygnalizuję w tym miejscu, że mamy też obecnie problem z samym zatrudnieniem aplikantów. Specyfika zawodu adwokata nie pozwala na bycie zatrudnionym na umowie o pracę. Z kolei dobrze by było, gdyby każdy aplikant był zatrudniony na czas aplikacji, ale są istotne ograniczenia w odniesieniu do aplikantów. Modelowe jest zatrudnianie aplikanta w kancelarii, ale rynek się już nasycił i nie zawsze jest to możliwe. Aplikant musi radzić sobie sam. Dziekan ma jednak uprawnienia do kontrolowania sposobu, w jaki dany aplikant jest zatrudniany. Chodzi o przestrzeganie zasad etyki i godności wykonywania zawodu oraz eliminowanie sytuacji wzajemnie się wykluczających. Nie do zaakceptowania są też sytuacje, gdy dany aplikant oświadcza, że chce aplikować, a zarazem pracować w organach ścigania. To się przecież wyklucza, stąd mamy uregulowania ograniczające swobodę zatrudniania.

Potrzeba więcej praktyki

MARCIN ASŁANOWICZ

doktor, radca prawny z kancelarii Baker & McKenzie

Musimy przyjąć założenie, że prawnik kończący studia prawnicze posiada wiedzę teoretyczną. To, czego takiemu prawnikowi brakuje - to praktyka. Powstaje pytanie, czy chodzi tu o praktykę w występowaniu przed sądami i organami administracji czy też niesądowym wykonywaniu zawodu. Ogromna większość aplikantów radcowskich, mam tu na myśli głównie Warszawę, nie będzie w swoim zawodowym życiu występować przed sądem. Zajmują się oni bowiem doradztwem dla firm i prowadzeniem transakcji.

Myślę więc, że zarówno obecna aplikacja radcowska jak i adwokacka nie przystaje do współczesnych realiów. Szkolenie w trakcie aplikacji powinno obejmować umiejętność negocjacji, podejścia do klienta, a nawet zdobywania klientów zgodne z zasadami etyki. Aplikacja powinna uczyć pisania umów i ich interpretowania.

PIOTR TRĘBICKI

radca prawny w kancelarii Gessel, członek Komisji ds. Aplikacji OIRP w Warszawie

Zgadzam się z pilną potrzebą upraktycznienia aplikacji. Znakomita większość absolwentów prawa nie była ani razu na sali sądowej, nie widziała pozwu, wniosku do Krajowego Rejestru Sądowego czy apelacji. Nie ma tu znaczenia, czy po aplikacji będą jedynie świadczyć pomoc prawną skoncentrowaną na doradztwie dla przedsiębiorców czy też uczestniczyć w sporach sądowych. Nie zapominajmy o istnieniu spraw z urzędu. Sala sądowa i wnikliwa znajomość procedury sądowej to abecadło każdego radcy czy adwokata.

Doradztwo to też rozwiązanie

KRYSTIAN SZOSTAK

wspólnik w kancelarii Grynhoff Woźny Maliński

Obecne aplikacje nie przygotowują prawników do wykonywania zawodu. Skoro mamy zbyt wielu aplikantów, a ich liczba może się jeszcze zwiększyć, to rozwiązaniem nie jest może zmiana zasad szkolenia, ale dopuszczenie absolwentów prawa do świadczenia pomocy prawnej bez konieczności ukończenia aplikacji.

BARTOSZ GROHMAN

Jest prawdopodobne, że liczba aplikantów nieznacznie zmniejszy się, gdy umożliwimy doradztwo prawne osobom spoza korporacji adwokackiej i radcowskiej. Nie może to jednak mieć miejsca za sprawą licencji prawniczych zaproponowanych przez poprzedni rząd. Trybunał Konstytucyjny wskazał bowiem, że należy dopuścić absolwentów prawa do świadczenia pomocy prawnej, ale w drobnych sprawach życia codziennego. Zgadzam się natomiast, że aplikacja w różnych okręgach mogłaby cechować się pewnymi niewielkimi odmiennościami w toku szkolenia, przy zachowaniu ram szkolenia. Do tego modelu zresztą dążymy. Nie zapominajmy jednak, że egzamin ją kończący będzie ten sam, a my musimy umożliwić przygotowanie się do egzaminu zawodowego każdemu w takim samym stopniu.

Trzeba połączyć korporacje

MARCIN ASŁANOWICZ

Różnice pomiędzy kompetencjami adwokatów i radców prawnych są coraz mniejsze. Dualizm tych zawodów nie ma żadnego uzasadnienia i na pewno w przyszłości się one połączą. W związku z tym słuszna jest współpraca dwóch samorządów w kierunku ujednolicenia szkolenie na aplikacjach. Nie uważam natomiast, aby była konieczność, żeby prawnicy decydowali się na określoną specjalizację w trakcie aplikacji. To powinno nastąpić już po egzaminie zawodowym.

MACIEJ BOBROWICZ

Samorządowi radcowskiemu pozostawiono obowiązek prowadzenia aplikacji, nie zapominajmy natomiast, że pozbawiono nas znaczącego wpływu na ustalenie zasad oraz zakresu merytorycznego egzaminu. To martwi i wzbudza sprzeciw. I z pewnością do tej kwestii będziemy niejednokrotnie wracali. Chcemy współdziałać z adwokatami w batalii o powrót aplikacji do naszych samorządów. To my powinniśmy je organizować i prowadzić. Egzamin natomiast winien się odbywać z udziałem przedstawicieli ministra sprawiedliwości.

BARTOSZ GROHMAN

Nikt nie wie lepiej, jak powinna wyglądać aplikacja, niż przedstawiciele naszych zawodów i życzyłbym sobie, aby np. urzędnicy w ministerstwie, którzy nie mają doświadczeń z aplikacjami, uwzględniali stanowiska samorządów. Aplikacja to nie tylko suche podawanie tematów podczas zajęć. To nauka sztuki zachowania się, rozmowy. Przykładowo uznaliśmy za słuszne wprowadzenie na aplikacji adwokackiej w Warszawie zajęć z etyki biznesu i zasad ubioru. Zaangażowaliśmy do tego profesjonalnych wykładowców i szkolenia te cieszą się sporym powodzeniem. To jest potrzebne. Uważam, że przyszłych adwokatów należy szkolić także w zakresie pewnej wiedzy ogólnej, jak np. literatura, muzyka. Mogłyby to być zajęcia nieobowiązkowe, ale sądzę, że wiele osób będzie na nie uczęszczać. Adwokat powinien być eurydytą, to bardzo pomaga w nawiązaniu lepszego kontaktu z różnymi klientami.

MARCIN ASŁANOWICZ

Nie sądzę, aby tego typu zajęcia były konieczne. Adwokatura stoi na stanowisku, że aplikacja powinna poszerzać horyzonty i sprzyjać humanistycznemu ukształtowaniu człowieka. Uważam, że każdy aplikant, chcący reprezentować wysoki poziom, sam stara się rozwijać w sobie zainteresowanie sztuką czy też sportem.

Nieoceniona rola patrona

BARTOSZ GROHMAN

Rola patrona w trakcie szkolenia na aplikacji jest nieoceniona i będziemy się starać ten model obronić. Co więcej, chcemy go cały czas wzmacniać. Będzie nad tym debatował za kilka dni Krajowy Zjazd Adwokatury. Badania wśród studentów i aplikantów jednoznacznie pokazują, że ta instytucja jest bardzo potrzebna. Spotykamy się jednak z zarzutami co do fikcji patronatu, czyli posiadaniem przez aplikanta patrona, ale faktyczny brak z nim jakiegokolwiek kontaktu. Zjawiska takie będą eliminowane. Tak być nie powinno. Absolwent prawa zdający na aplikację adwokacką musi mieć świadomość istnienia patronatu i wszelkie próby ominięcia tego modelu muszą się spotkać z naszą krytyką.

MARCIN ASŁANOWICZ

Odbywanie szkolenia u boku patrona jest bardzo cenne. Patronat jednak obecnie nie funkcjonuje i nie jestem pewien, czy jest w stanie kiedykolwiek zafunkcjonować. Obserwuje się obecnie dwa modele. W mniejszych kancelariach adwokackich patron, który stanowi dla aplikanta guru, zleca mu pewne zadania do wykonania, nie przekazując przy tym wiedzy praktycznej. Druga sytuacja ma miejsce w większych kancelariach i polega na tym, że patron jest pewną wartością umowną. Wybór patrona opiera się tu na pewnych przesłankach czysto technicznych, np. czy dany prawnik może odgrywać rolę patrona lub jest mało wymagający.

KRYSTIAN SZOSTAK

Nauka pod okiem patrona, z punktu widzenia aplikanta, jest bardzo istotnym elementem. To właśnie dzięki patronowi młody prawnik może zdobyć niezbędną wiedzę praktyczną. Patroni natomiast nie mają żadnego interesu w tym, aby szkolić przyszłych adwokatów. Miałoby to sens, gdyby np. patron miał pewność, że człowiek, którego kształci, będzie następnie u niego pracował. Powinien więc istnieć jakiś mechanizm uzależniający szkolenie pod okiem patrona od przyszłych planów aplikanta.

PIOTR TRĘBICKI

Obawiam się, iż poprzez tak dużą liczbę aplikantów, jaką mamy obecnie, system patronacki stanie się niewydolny. Kontakt mistrz - uczeń jest bardzo ograniczony. Rolą izb radcowskich i rad adwokackich będzie siłą rzeczy stworzenie możliwie najlepszego substytutu stosunku patronackiego. Być może rozwiązaniem będzie przeniesienie go w pewnym stopniu na salę wykładową, gdzie w możliwie znacznym zakresie mówić się będzie o praktyce organizacji pracy w kancelarii, sztuce rozmowy z klientem, kształtowaniu warunków współpracy. W miejsce słabnącego stosunku patronackiego trzeba będzie zastępczo wprowadzać elementy szkolenia z zakresu uruchomienia i prowadzenia własnej kancelarii, naboru pracowników, dozwolonych form informacji i marketingu czy nawet dostępnych rozwiązań organizacyjno-biurowych i informatycznych.

Podsumowania

MACIEJ BOBROWICZ

Wiemy, że już dziś musimy dokonać wielu zmian w dotychczasowym modelu aplikacji.

Myślę tu o skróceniu jej czasu, intensyfikowaniu praktyk w kancelariach, co także oznacza silniejsze powiązanie aplikanta z patronem. Musimy tak przemodelować program, by aplikanci uczyli się tego, co będzie im w pracy rzeczywiście potrzebne. Trzeba organizować symulacje rozpraw, by sala sądowa była dla świeżo upieczonego radcy czymś dobrze znanym. Do tego dodamy solidną porcję zajęć z negocjacji i mediacji, psychologii, komunikacji, umiejętności nawiązania odpowiednich relacji z klientami, a także zarządzania i marketingu. Tego dziś wymaga od nas rzeczywistość.

MARCIN ASŁANOWICZ

Zmniejszeniu ulec powinien nacisk na wiedzę z zakresu prowadzenia spraw sądowych. Położyłbym większy nacisk na praktyczną naukę stosowania prawa materialnego. Sprzeciwiałbym się zdecydowanie wyjęciu spod gestii samorządów zawodowych kompetencji do kształcenia aplikantów. Pewnym problemem jest obecnie brak uregulowania przyszłego kształtu końcowego egzaminu zawodowego. Sądzę, że dopiero gdy ustawodawca zapewni nam wiedzę na temat tego egzaminu, będzie można jasno określić zakres szkolenia aplikantów.

KRYSTIAN SZOSTAK

Drogą do tego, aby charakter szkolenia na aplikacji uległ zmianie z masowego na bardziej indywidualny, jest zwiększenie ilości dróg prowadzących do uzyskania uprawnień. Rozwiązaniem może być także pewnego rodzaju sprywatyzowanie aplikacji poprzez powierzenie prowadzenia szkolenia instytucjom spoza korporacji. Pozostawienie tu pewnej dowolności w wyborze formy szkolenia dla osób świadczących pomoc prawną. Taka sytuacja uprawniłaby samorządy adwokacki i radcowski do wyłącznego decydowania o tym, ile osób przyjąć na aplikację, jak je kształcić i egzaminować.

PIOTR TRĘBICKI

Podczas trwającej trzy i pół roku aplikacji absolwenci prawa powinni zdobywać wiedzę z zakresu praktycznego wykonywania zawodu oraz z szeregu najbardziej popularnych dziedzin prawa bez określania specjalizacji. Uważam też, że aplikacja powinna uczyć kanonów bycia prawnikiem, czyli zachowania sądowego. Dodatkowym elementem powinno być wyposażenie młodych prawników w wiedzę z zakresu prowadzenia kancelarii.

BARTOSZ GROHMAN

Jeszcze raz podkreślę, że szkolenie w trakcie aplikacji powinno być bardziej ukierunkowane na umiejętności praktyczne. Zasady szkolenia powinny być (i już teraz są) ujednolicone ogólnokrajowo. Aby dobrze wyszkolić aplikantów pod kątem praktycznym, postulowałbym wprowadzenie limitu naboru na aplikacje, tak jak to ma miejsce w przypadku aplikacji sądowej i prokuratorskiej. Będziemy także mogli rzeczywiście umocnić patronat, który stanowi bardzo istotny element szkolenia przyszłych adwokatów.

Notowała KATARZYNA RYCHTER