Starostowie będą musieli stworzyć specjalne parkingi, na które trafią pojazdy z nieuprawnionymi do przewozu odpadami. Pomysłowi resortu środowiska ostro sprzeciwiają się władze lokalne
Jak twierdzą nasze źródła, zmiany w prawie – a konkretnie w ustawie o odpadach i ustawie o Inspekcji Ochrony Środowiska – mają zostać przeprocedowane w ekspresowym tempie. Niewykluczone, że już w przyszłym tygodniu obie nowelizacje, przyszykowane przez resort środowiska, trafią do rozpatrzenia przez Radę Ministrów.

Palący problem

Tak szybkie tempo prac to efekt coraz częstszych pożarów na składowiskach, o które podejrzewana jest mafia śmieciowa. Metody działania nieuczciwych przedsiębiorstw były banalnie proste. Firmy zbierały odpady za wynagrodzeniem, następnie magazynowały je przed dalszym przetworzeniem (do którego potem nie dochodziło), po czym znikały z rynku, zostawiając za sobą sterty śmieci, często je podpalając, by zatrzeć ślady. W 2010 r. strażacy musieli interweniować 59 razy w takich sytuacjach. W poprzednim – już 150. W tym roku, tylko do 28 maja, takich interwencji było 85.
Resort środowiska (MŚ) wskazuje też na ogromne straty budżetu wynikające z funkcjonowania śmieciowej szarej strefy. – W gospodarce odpadami jej udział w ostatnich latach szybko rośnie i według szacunków ekspertów branżowych sięga od 30 do 50 proc. ujawnionych obrotów, co jest na poziomie prawie dwa razy wyższym, niż szacowany jej udział w gospodarce narodowej. Krajowa Izba Gospodarcza ocenia straty z tego powodu na ok. 2,5 mld zł rocznie – wskazuje ministerstwo.
Zmiany mają zostać przyjęte jak najszybciej, co wynika także z nacisków ze strony premiera Mateusza Morawieckiego. Problem w tym, że niektórym pomysłom MŚ ostro sprzeciwiają się samorządy, traktując je jako okrajanie ich kompetencji.

Winne przepisy

Przede wszystkim resort zaproponował pozbawienie starostów uprawnień do wydawania decyzji odpadowych (przejęliby je marszałkowie województw). – Niejednokrotnie starostwa wydawały decyzje na zbieranie odpadów pomimo zawiadomienia przez Inspekcję Ochrony Środowiska o nielegalnym przywozie z zagranicy i magazynowaniu odpadów bez weryfikacji wymogów przeciwpożarowych. Powyższe postępowanie pokazuje słabość tego szczebla decyzyjnego i powoduje poważne konsekwencje z tym związane – argumentuje ministerstwo. Za niechlubny przykład urzędniczej niefrasobliwości wiceminister Sławomir Mazurek wskazywał starostę zgierzeńskiego. To pod jego okiem miało bowiem dojść do pożaru magazynu w Zgierzu, który przechylił szalę i stał się pretekstem do podjęcia bardziej radykalnych działań.
Samorządowcy nie kryją swojego niezadowolenia. – Problem tkwi w obowiązujących, zbyt liberalnych przepisach, konieczna jest zmiana w tym zakresie – uważa Bogdan Jarota, starosta zgierski. Wyjaśnia, że nie mógł wydać innej decyzji niż zezwalającej wnioskującemu przedsiębiorcy na prowadzenie działalności na terenach samorządu. Dlaczego? Otóż art. 46 ustawy o odpadach eliminuje wydanie pozytywnej decyzji tylko w kilku przypadkach. Jednym z nich jest zagrożenie dla życia i zdrowia ludności. Jak natomiast wynika z kontroli wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska, takiego zagrożenia nie było. Kolejną przesłanką do odmowy jest brak zgodności prowadzonej działalności z planem zagospodarowania przestrzennego. Takiego dokumentu jednak w Zgierzu, a także ponad 70 proc. innych samorządów, nie było – przekonuje nas starosta. – Jeżeli firma przedstawia nam wiarygodne dokumenty, jeżeli teren, na którym chce działać, jest przeznaczony do tej działalności, to my po prostu wydajemy decyzję. Nie badamy wiarygodności czy niewiarygodności, bo tego nie przewiduje prawo. Wątpliwość była jedna – firma gromadziła odpady, ale się ich nie pozbywała – dodaje nasz rozmówca.

Wygórowane wymogi

Samorządowców zdenerwowały kolejne propozycje resortu. Jedna z nich mówi o tym, że każdy powiat będzie musiał podnieść standardy parkingu, na którym przechowuje pojazdy usuwane w trybie art. 130a prawa o ruchu drogowym. Trafiają tam też pojazdy podejrzane o nieuprawnione przewozy śmieci.
– Dostosowanie parkingu to koszt kilkuset tysięcy złotych, bo to muszą być de facto standardy magazynu odpadowego. Poza tym, po co taki parking w każdym powiecie? Służby nie odsyłają na nasze parkingi aż tylu transportów odpadów. Moim zdaniem spokojnie wystarczy jeden na milionową populację – wskazuje jeden z włodarzy.
Sprzeciw samorządów wzbudził też pomysł prowadzący – ich zdaniem – do zbyt dużej autonomii inspekcji ochrony środowiska. – Do tej pory jest tak, że inspektor co roku musi sprawozdawać swoją działalność, a po zmianach miałby to robić tylko na nasz wniosek. Inspekcję w ten sposób wyjmuje się spod regularnego osądu społecznego – ocenia nasz rozmówca z samorządu.
Od kilku dni trwają intensywne – i ponoć dość burzliwe – negocjacje resortu z samorządowcami. Z naszych ustaleń wynika, że pojawiła się szansa na kompromis i wyjście z klinczu. – Resort jest gotów odstąpić od wymogu parkingu o podwyższonym standardzie w każdym powiecie, wystarczy od jednego do kilku na województwo. W dodatku koszty ich modernizacji miałyby na siebie wziąć wojewódzkie fundusze ochrony środowiska. Utrzymany ma być też obowiązek sprawozdawczości inspekcji ochrony środowiska – słyszymy od osoby zaangażowanej w rozmowy z ministerstwem.
– Jeśli okaże się, że w kwestiach strategicznych resort zmieni zdanie, to my również. Oczywiście ostateczną opinię w poniedziałek wyda Komisja Wspólna i jeśli będzie pozytywna, wówczas nic nie będzie stało na przeszkodzie, by nowe regulacje stanęły na rządzie w przyszłym tygodniu – zapewnia Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. ©℗
opinia

Nie dla odpowiedzialności zbiorowej

Żyjemy w czasach, w których dopiero pojawienie się głośnego medialnie problemu skłania rządzących do podjęcia natychmiastowych działań. I niestety wcale nie muszą one być rozważane tak długo, jak można jednoznacznie wskazać kogoś jako winnego, a potem pokazać, że rząd robi wszystko, by go ukarać. W tym przypadku, przy okazji głośnych pożarów magazynów śmieci, ofiarą stali się starostowie. Mam przy tym poważne wątpliwości, czy winą za pożar w Zgierzu można obciążać tamtejszy samorząd. Nawet jeśli, to incydentalne problemy nie powinny stanowić podstawy do wyciągania generalnych wniosków i podejmowania daleko idących zmian w podziale kompetencji między administracją rządową i samorządową. A już całkowicie kuriozalny jest pomysł zapewnienia przez starostów parkingów do przechowywania pojazdów przewożących nielegalnie odpady, a jeśli transportujący nie odbierze pojazdu – przepadku na rzecz powiatu pojazdu z odpadami. Oczywiście z obowiązkiem zagospodarowania tych odpadów, za to bez otrzymania jakichkolwiek środków na nowe zadanie. ©℗