Jeśli dana spółka musi składać rokrocznie sprawozdanie finansowe i tego nie robi – trzeba wyciągać konsekwencje nie tylko wobec podmiotu, lecz także wobec kierujących nim członków zarządów. Nakładać na nich grzywny lub skazywać na kary ograniczenia wolności. Wymiar sprawiedliwości korzysta z tego prawa coraz częściej.

Jak poważny jest problem lekceważenia obowiązków informacyjnych w spółkach? Jeśli popatrzymy na skalę naruszeń – w ciągu najbliższych miesięcy wyroki mogą usłyszeć dziesiątki tysięcy zarządzających. Z danych z połowy 2016 r. wynika, że za 2014 r. sprawozdania złożyło zaledwie 149 tys. spółek z ograniczoną odpowiedzialnością spośród blisko 260 tys. zobowiązanych. Do tego trzeba doliczyć kilka tysięcy spółek innego typu, jak choćby akcyjne. A sądy rejestrowe już informują śledczych o niewykonanych obowiązkach za 2015 r. Liczba naruszających prawo przekracza więc 100 tys. osób.

tak składano sprawozdania za 2014 r.

tak składano sprawozdania za 2014 r.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Sądy przez wiele lat jedynie zachęcały do złożenia dokumentów finansowych pod groźbą kar dla spółek. Ale to nie działało. Tym bardziej że wiele podmiotów godziło się nawet z ewentualną sankcją w zamian za możliwość ukrycia swego bilansu (choćby po to, by nie ujawniać przed kontrahentami kłopotów finansowych). W ostatnich kilkunastu tygodniach wielu orzekających zmieniło więc praktykę. Zaczęli także zawiadamiać prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Bo niezłożenie sprawozdania finansowego w terminie – zgodnie z ustawą o rachunkowości – jest właśnie przestępstwem.

– Zaostrzenie podejścia organów w kwestii grzywien i nagłośnienie takiego zwrotu akcji sprawi, że odsetek sprawozdań złożonych w terminie wzrośnie. Metody z gatunku dokręcania śruby nie są tymi, z którymi się utożsamiam. Ale nie można im odmówić skuteczności – przyznaje dr Patryk Filipiak, partner w kancelarii FilipiakBabicz.

Bartosz Groele, partner w kancelarii Tomasik, Pakosiewicz, Groele, wskazuje zaś, że sama grzywna może być dla wielu menedżerów najmniej dotkliwą sankcją. Znacznie bardziej mogą odczuć choćby to, że – po stwierdzeniu przez sąd, iż popełnili przestępstwo – będą uznawani za osoby karane. A przyszłość zawodowa menedżerów z wyrokiem nie rysuje się w jasnych barwach.

Resort sprawiedliwości zapowiada, że niebawem ściganie tych, którzy łamią prawo, będzie jeszcze prostsze. Wprowadzony zostanie obowiązek składania sprawozdań przez system informatyczny. A wówczas nawet kilkudniowe opóźnienie zostanie bez trudu dostrzeżone przez sąd rejestrowy. Będzie on wtedy mógł skierować do zobowiązanego wezwanie w formie elektronicznej. Jeśli nie doczeka się odpowiedzi w ciągu 7 dni – sprawa trafi na biurko prokuratora.

Radykalizująca się linia sądów wobec osób, które nie wypełniają nałożonych na nie obowiązków sprawozdawczych, jest uzasadniona. Nawet jeśli na ławę oskarżonych trafią z tego powodu dziesiątki tysięcy osób.

Przez wiele lat obowiązek złożenia dokumentów do rejestru, do którego każdy może mieć dostęp, był w zasadzie martwy. Przedsiębiorcy po prostu go nie wypełniali. W najgorszym razie po kilku latach byli wzywani do uzupełnienia braków – co też z reguły robili, gdyż dane finansowe spółki sprzed np. 5 lat nie miały już dla nikogo wartości.

Niemal wszyscy prawnicy zgodnie przyznają, że sytuacja, w której istniał obowiązek, ale nikt nie egzekwował jego realizacji, była patologiczna. Stąd też wiele prób jeszcze za poprzedniej kadencji parlamentarnej, by ją uzdrowić. Dlatego choćby od 1 stycznia 2015 r. w przypadku gdy mimo wezwania sądowego podmiot nie złożył rocznych sprawozdań finansowych za kolejne 2 lata obrotowe, sąd rejestrowy obowiązany jest wszcząć z urzędu postępowanie w przedmiocie rozwiązania podmiotu wpisanego do rejestru przedsiębiorców bez przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego. Tyle że i to nie poprawiło sytuacji w wystarczającym stopniu. Nadal wiele spółek sprawozdań nie składa (patrz grafika).

Do prokuratury

– Odpowiedzią na to musi być ostrzejsze podejście nie do spółek jako podmiotów prawa gospodarczego, lecz do osób, które nimi zarządzają – mówi jeden z warszawskich sędziów.

I z analizy kilku postanowień o zobowiązanie do uzupełnienia danych rejestrowych wynika, że tak właśnie zaczyna się dziać. Co też potwierdzają nam prawnicy. Abstrahując bowiem od samego wezwania uczestnika postępowania do złożenia wskazanych dokumentów, w treści sądowych zarządzeń coraz częściej pojawia się stwierdzenie: „zawiadomić właściwą Prokuraturę Okręgową o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 79 pkt 4 ustawy z 29 września 1994 r. o rachunkowości (t.j. Dz.U. 2016 poz. 1047)”.

Wskazany przepis stanowi, że kto wbrew przepisom ustawy nie składa sprawozdania finansowego we właściwym rejestrze sądowym, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

W praktyce więc sądy rejestrowe wraz z wezwaniem do uzupełnienia danych rejestrowych informują o sprawie śledczych. Zaś zadaniem tych ostatnich jest przygotowanie aktów oskarżenia, które następnie trafią do sądu karnego. To – w ocenie i sędziów, i Ministerstwa Sprawiedliwości – powinno zachęcić najbardziej opornych do terminowego składania rocznych sprawozdań.

Tym bardziej że – o czym przypomina Bartosz Groele, wiceprezes Instytutu Allerhanda i partner w kancelarii Tomasik, Pakosiewicz, Groele – dla zarządów, które nawet kalkulowały grzywny w ramach planowanych działań, istotnym ryzykiem może być skazanie za przestępstwo ze wszelkimi jego konsekwencjami, jak choćby karalność czy istotne utrudnienie w objęciu w przyszłości funkcji w organach spółek kapitałowych.

Informacja dla wierzycieli

– Optuję za rygorystycznym i surowym egzekwowaniem obowiązku sprawozdawczego. Nawet jeśli wiąże się to z nałożeniem na zarządy grzywny w trybie art. 79 pkt 4 ustawy o rachunkowości i to bez ostrzeżenia – komentuje dr Patryk Filipiak, partner w kancelarii Filipiak Babicz. Jego zdaniem uprzednie wezwanie organu do wykonania obowiązku z wyznaczonym krótkim terminem (czyli wersja, gdy sąd rejestrowy nie zawiadamia od razu prokuratury, lecz daje ostatnią szansę zobowiązanemu) można rozważać, ale powinno się ono wówczas odbywać na koszt zobowiązanego.

Skąd takie radykalne podejście?

– Obowiązek składania sprawozdań finansowych do jawnych akt KRS ma fundamentalne i systemowe znaczenie. Pozwala on otoczeniu rynkowemu na określenie oficjalnej, czyli przekazywanej również urzędowi skarbowemu oraz bankom finansującym, sytuacji finansowej podmiotu. To może mieć znaczenie przy decyzji o podjęciu współpracy z danym podmiotem – wyjaśnia dr Filipiak. Powszechny dostęp do sprawozdania za ostatni rok (powinno być ono złożone w ciągu 15 dni od dnia zatwierdzenia rocznego sprawozdania finansowego – co i tak oznacza, że np. za 2016 r. dokument w większości spółek będzie trzeba złożyć do końca czerwca 2017 r.) pozwala także wierzycielom określić parametry niewypłacalności dłużnika i na tej podstawie złożyć wniosek o upadłość.

Jednocześnie trudno znaleźć usprawiedliwienie dla tych, którzy sprawozdań nie składają. Czyn ujęty w art. 79 ustawy o rachunkowości można bowiem popełnić tylko umyślnie. – A zatem jeśli członek zarządu dołożył wszelkich starań w celu wykonania obowiązku, np. polecił komuś złożyć sprawozdanie i udzielił pełnomocnictwa, to odpowiedzialność karna nie zajdzie – wyjaśnia dr Patryk Filipiak.

Wymiarowi sprawiedliwości kibicuje ministerstwo. I zapowiada, że już niebawem ściganie tych, którzy łamią prawo, będzie jeszcze prostsze. Wprowadzony zostanie bowiem obowiązek składania sprawozdań przez system teleinformatyczny, i to w określonym formacie pliku, by sądom było łatwo przetwarzać dokumenty. A wtedy już kilkudniowe opóźnienie zostanie bez trudu dostrzeżone przez sąd rejestrowy. Będzie on mógł skierować do zobowiązanego wezwanie w formie elektronicznej. Jeśli nie doczeka się odpowiedzi – w ciągu 7 dni – sprawa trafi na biurko prokuratora.

OPINIA

Mateusz Medyński radca prawny, wspólnik w kancelarii Zimmerman i Wspólnicy

Grzywna to rozwiązanie drastyczne, ale skuteczne

Moim zdaniem terminowe składanie sprawozdań w rejestrze przedsiębiorców jest bardzo ważnym elementem obrotu gospodarczego. Jest to często jedyne źródło wiedzy o tym, co dzieje się w spółkach i jaka jest ich kondycja. Kontrahenci nie mogą inaczej badać wiarygodności podmiotów w rejestrze, bez korzystania z wywiadowni gospodarczych. Aktywność sądów jest w tym elemencie bardzo pożądana.

Zaczynanie naprawy sytuacji od grożenia odpowiedzialnością nigdy nie jest eleganckim rozwiązaniem, ale niestety w przeszłości okazywało się, że tylko to działa. Spółki wiedzą o tym obowiązku i jeśli do tej pory go nie realizowały, to może to być elementem świadomej strategii braku informowania o swojej kondycji. Częściowo wynikać to może także z chęci uniknięcia kosztów przygotowania sprawozdań. A zatem żadne dalsze prośby nie pomogą i zostają grzywny. Drastyczne, ale częściowo usprawiedliwione interesem obrotu gospodarczego.