Za niezwoływanie walnych zgromadzeń członków zarządom spółdzielni mieszkaniowych grozi kara grzywny oraz ograniczenia wolności. To jednak teoria. W praktyce bowiem ustawodawca „zapomniał” wpisać terminy, w których trzeba to zrobić i stworzył tak nieprecyzyjne prawo, że chociaż tzw. zebrania przedstawicieli zostały ustawowo zlikwidowane trzy lata temu, nadal zastępują walne.
Reklama

Skutek? Zarządy wielu spółdzielni od lat nie zwołują walnych zgromadzeń. Pozwala im to na praktyczną nieusuwalność i pełną swobodę podejmowania decyzji majątkowych nawet wbrew woli członków spółdzielni.

Zebrania przedstawicieli nie chcą się same zlikwidować

Patrzący na ręce władzom członkowie spółdzielni coraz częściej składają do sądów pozwy, domagając się uznania za nieistniejące uchwał zebrań przedstawicieli, jako wydanych przez organ, którego nie ma. Kolejne sądy okręgowe i apelacyjne stwierdzają, że jest to organ nieistniejący, a więc jego uchwały też nie istnieją. Tak np. orzekły sądy okręgowy i apelacyjny w Warszawie w sprawie spółdzielni Górczewska. (sygnatura akt VIA Ca 1000/10).

Ustawa z 14 czerwca 2007 roku o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych zawiera art. 8 (3), z którego wynika wprost, że walne zgromadzenie członków spółdzielni mieszkaniowych nie może być zastąpione przez zebranie przedstawicieli. Spółdzielnie dostały czas na dostosowanie się do obowiązującego prawa i zarejestrowanie odpowiednich zmian w statutach. Miały to zrobić do 30 grudnia 2007 roku. Czas ten mógł się w niektórych spółdzielniach nieco wydłużyć, jeśli spółdzielnia złożyła odpowiedni wniosek o zmiany w statucie do Krajowego Rejestru Sadowego do 30 listopada, ale Krajowy Rejestr Sądowy nie zdążył statutu w nowym brzmieniu zarejestrować. Prawo jednak swoje a władze spółdzielni swoje.

Reklama

Chociaż zebrania przedstawicieli w spółdzielniach mieszkaniowych zlikwidowała ustawa, wiele spółdzielni nie dokonało odpowiednich zmian w statutach, a tam ma wpisane zebrania. Dlaczego nie zmieniają statutu? Bo zebrania przedstawicieli nie podejmują uchwały o zmianie statutu, który by je likwidował. Krótko mówiąc nie chcą się same zlikwidować, a zarządom jest to na rękę. Ustawodawca żadnej kary za niezrobienie tego nie przewidział. Zarządy działają więc w poczuciu pełnej bezkarności. Nie przejmują się przy tym zupełnie stanowiskiem Ministerstwa Infrastruktury oraz opiniami prawników z Biura Analiz Sejmowych BAS WAL 703/08 sporządzonej dla posła Adama Gawędy z PIS , oraz BAS-WAL 589/09 sporządzonej dla poseł Danuty Olejniczak z PO, z których jednoznacznie wynika, że zebrania przedstawicieli powinny zniknąć.

Sąd Najwyższy uznaje wyższość statutu nad ustawą

Niespodziewanie argumentu opornym spółdzielniom dostarczył Sąd Najwyższy w wyroku z 8 stycznia ubiegłego roku.(Sygn. akt IV CSK 310/09) Rozpatrując skargę kasacyjną spółdzielni Suchanino, SN uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Sąd apelacyjny, podobnie jak wcześnie okręgowy uznał uchwały zebrań przedstawicieli w sprawach zatwierdzenia rocznego sprawozdania zarządu i sprawozdania finansowego spółdzielni za rok 2007 oraz udzielenia absolutorium członkom zarządu za nieważne i sprzeczne z przepisami. Oba sądy jednogłośnie stwierdziły, że zgodnie z art. 9 ust. 1 zmienionej Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych od 1 stycznia 2008 r. zebranie przedstawicieli nie może być uznane za organ spółdzielni uprawniony do podejmowania uchwał, które są zastrzeżone dla walnego zgromadzenia.

Tymczasem Sąd Najwyższy, uchylając ten wyrok i nakazując powtórzenie procesu stwierdził, że skoro nie doszło do zmiany statutu (w tej spółdzielni także zebranie przedstawicieli nie chciało się samo zlikwidować i odmówiło zgłoszenia do KRS wniosku o zarejestrowanie nowego statutu), to nie można uznać, że uchwały tego organu są nieważne. W uzasadnieniu wyroku SN napisał, że z przepisów - wbrew stanowisku Sądu Apelacyjnego – nie wynika, że z dniem 1 stycznia 2008 r. zebranie przedstawicieli pozwanej spółdzielni przestało istnieć jako jej organ. „Takie stanowisko pozostaje w wyraźnej sprzeczności z art. 9 ust. 2 zm. u.s.m. Lege non distinguente (Lege non distinguente nec nostrum est distinguere. – tam, gdzie ustawa nie rozróżnia, nie naszą jest rzeczą wprowadzać rozróżnienie) przepis ten dotyczy zarówno sytuacji, gdy po dniu 1 stycznia 2008 r. trwało postępowanie przed sądem rejestrowym, jak też sytuacji, która miała miejsce w stanie faktycznym niniejszej sprawy i polegała na podjęciu przez zebranie przedstawicieli uchwały odmawiającej zmiany statutu” – konkludował SN.



Kurator albo likwidator za brak zmian w statucie

Sąd Najwyższy w tym samym wyroku uznał jednak, że nie jest prawdą, jakoby za uporczywe niezmienianie statutu i utrzymywanie w nim zebrań przedstawicieli nie grozi żadna sankcja.

Oto fragmentu uzasadnienie tego wyroku:

„Sankcje związane z naruszeniem przez spółdzielnię obowiązków wskazanych w art. 9 ust. 1 zm. u.s.m. zostały określone przede wszystkim w ustawie o KRS. Stosownie do art. 24 ust. 1 tej ustawy, sąd rejestrowy wzywa zarząd spółdzielni (zob. art. 12a § 2 pr. spółdz.) do złożenia wniosku o wpis do Rejestru, wyznaczając dodatkowy siedmiodniowy termin, pod rygorem zastosowania grzywny przewidzianej w przepisach Kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji świadczeń niepieniężnych, a w razie niewykonania obowiązków w tym terminie, sąd rejestrowy nakłada na zarząd spółdzielni grzywnę.

Sąd rejestrowy może ponawiać grzywnę (art. 24 ust. 2 ustawy o KRS). Jeżeli zastosowanie tych środków nie spowoduje złożenia wniosku o wpis zmiany statutu, a w Rejestrze jest zamieszczony wpis niezgodny z rzeczywistym stanem rzeczy, sąd rejestrowy wykreśla ten wpis z urzędu (art. 24 ust. 3 ustawy o KRS).
W okolicznościach niniejszej sprawy przepis ten nie może być zastosowany, ponieważ statut spółdzielni nie jest przedmiotem odrębnego wpisu, ale jest dołączany do wniosku o wpis spółdzielni do Rejestru oraz do wniosku dotyczącego zmiany statutu (art. 9 ust. 3 i 4 ustawy o KRS). Nie wchodzi też w rachubę dokonanie przez sąd rejestrowy wpisu z urzędu (art. 24 ust. 4 ustawy o KRS), ponieważ zebranie przedstawicieli pozwanej Spółdzielni odmówiło dokonania zmiany statutu. Sąd rejestrowy może natomiast ustanowić dla spółdzielni kuratora na okres nieprzekraczający roku, z możliwością przedłużenia na dalszy okres nieprzekraczający sześciu miesięcy, jeżeli czynności kuratora nie mogły zostać zakończone przed upływem okresu, na który został ustanowiony (art. 26 ust. 1 ustawy o KRS). Kurator jest w takim wypadku obowiązany do niezwłocznego przeprowadzenia czynności wymaganych do wyboru władz spółdzielni (art. 28 ustawy o KRS) oraz może podjąć czynności zmierzające do likwidacji spółdzielni, jeżeli nie dojdzie do wyboru władz w terminie trzech miesięcy od dnia ustanowienia kuratora albo wybrane władze nie wykonują obowiązków, o których mowa w art. 24 ust. 1 (art. 29 ust. 1 ustawy o KRS). Może w związku z tym w szczególności wystąpić do związku rewizyjnego, w którym spółdzielnia jest zrzeszona (art. 114 § 1 pr. spółdz.), albo do Krajowej Rady Spółdzielczej w stosunku do spółdzielni niezrzeszonej (art. 114 § 1 w związku z art. 259 § 3 pr. spółdz.), z wnioskiem o podjęcie uchwały o postawieniu spółdzielni w stan likwidacji. Jeżeli jednak nie dojdzie do postawienia spółdzielni w stan likwidacji, kurator nie może wystąpić do sądu rejestrowego o rozwiązanie spółdzielni oraz ustanowienie likwidatora na podstawie art. 29 ust. 2 ustawy o KRS, ponieważ przepis ten ma zastosowanie w zasadzie do spółek kapitałowych (art. 21 k.s.h.; do handlowych spółek osobowych odnosi się natomiast art. 25 ustawy o KRS), a poza tym przepisy prawa spółdzielczego nie przewidują instytucji rozwiązania spółdzielni.

Naruszenie przez spółdzielnię mieszkaniową obowiązku określonego w art. 9 ust. 1 zm. u.s.m. może więc stanowić przyczynę postawienia jej w stan likwidacji”.

Wniosek o walne? – no i co z tego…

Wyrok SN, uznającego ważność uchwał zebrań przedstawicieli dopóki są zapisane w statucie, spowodował, że zarządy wielu spółdzielni odmawiają członkom spółdzielni zwoływania walnych zgromadzeń. Powołuje się na niego także zarząd spółdzielni Przy Metrze, który odmówił zwołania walnego, mimo wniosku podpisanego przez ponad 700 członków. Zgodnie z ustawą, zarząd powinien zwołać walne, jeśli wniosek złoży co najmniej 1/10 członków spółdzielni. W tym wypadku - przy 4200 członkach, wystarczyłoby więc 420 podpisów. Zarząd powinien zwołać walne zgromadzenie w takim terminie, aby mogło się ono odbyć wciągu czterech tygodni od dnia wniesienia żądania.

A co jeśli zarząd nie chcą go zwołać mimo poprawnego formalnie wniosku (na piśmie, ze wskazaniem spraw, które mają być przedmiotem obrad oraz z wymaganą liczbą podpisów członków. Powinna je zwołać rada nadzorcza, związek rewizyjny, w którym spółdzielnia jest zrzeszona lub Krajowa Rada Spółdzielcza.
Jest tylko jeden problem - ustawa nie określa już żadnego terminu, w którym walne powinna zwołać rada nadzorcza, związek rewizyjny czy KRS. Skutek? Łatwy do przewidzenia: Zarząd mówi nie. Rada nadzorcza nie udziela żadnej odpowiedzi najdłużej jak może, związek umywa ręce, a KRS się tym nie interesuje, dopóki to na nią nie spadnie obowiązek zwołania walnego. Taka obstrukcja może trwać bardzo długo. A spółdzielcy? Muszą mieć dużo determinacji, by z takim biernym oporem wygrać.